W czwartek w Tallinie odbyło się pierwsze zgromadzenie wierzycieli BB Trade Estonia OU, operatora giełdy Zondacrypto. Z relacji Polsat News wynika, że na miejscu było obecnych kilka osób - syndyk oraz kilku prawników reprezentujących poszkodowanych przez spółkę. Część osób była obecna na spotkaniu w trybie online.
Niecałe 2 tys. wierzycieli zgłosiło roszczenia
W rozmowie z Tomaszem Lejmanem, reporterem Polsat News, wyznaczony na syndyka Margus Lentsius przekazał, że dzisiejsze spotkanie stanowiło "istotny krok naprzód w postępowaniu upadłościowym". Jeszcze przed dzisiejszym spotkaniem syndyk rozesłał zapytania do europejskich banków i polskiej prokuratury.
- Wierzyciele potwierdzili moje powołanie na syndyka i wybrali radę wierzycieli, z którą będziemy współpracować przy realizacji kolejnych etapów procesu. Komunikacja między Estonią a Polską jest kluczowa, aby zapewnić wierzycielom odzyskanie jak największej części utraconych środków. Do tej pory swoje roszczenia zgłosiło niespełna 2 tys. wierzycieli, choć liczba ta z pewnością wzrośnie - przekazał.
Zobacz również: Estoński syndyk: Zondacrypto mogła być niewypłacalna już pod koniec 2022 roku
Prokuratura współpracuje z syndykiem
Następnym krokiem w pracach komitetu będzie wybranie między sobą przewodniczącego i ustalenie planu działania.
Z relacji reportera Polsat News wynika, że syndyk przekazał, iż na terenie Estonii praktycznie nie ma środków pieniężnych, które można byłoby zabezpieczyć. Wynika to z faktu, że w Estonii praktycznie nie było klientów, a sam kraj ma już odpowiednie regulacje dotyczące giełd kryptowalut. Oznacza to, że poszukiwanie pieniędzy poza Estonią może znacznie wydłużyć czas postępowania.
- Syndyk na razie ma informację od prokuratury, że zabezpieczyła majątek. Prokuratura jeszcze nie przekazała dokładnie, jaki jest ten majątek, gdzie on został zabezpieczony. Będę oczekiwał od Polski z prokuratury sprawczości, działania w zakresie udzielania odpowiedzi i udostępniania tego majątku syndykowi, tak, żeby on trafił do osób poszkodowanych - powiedział Damian Przybyłowski radca prawny reprezentujący klientów Zondacrypto.
Syndyk będzie szukał majątku klientów Zondacrypto
Rozmówca Polsat News wyjaśnił, że choć siedziba spółki znajduje się w Estonii, nie to było powodem rozpoczęcia postępowania upadłościowego właśnie w tym kraju.
- Przygotowaliśmy się do złożenia wniosku upadłościowego w Polsce, bo to był, naszym zdaniem, główny ośrodek podstawowej działalności. Jednak wierzycielka z Austrii wcześniej złożyła ten wniosek w Estonii, a przepisy rozporządzenia unijnego mówią, że postępowanie upadłościowe toczy się w tym kraju, który pierwszy wydał postanowienie o ogłoszeniu upadłości. W tym wypadku była to Estonia - przekazał.
Zaznaczył, że choć syndyk z ksiąg rachunkowych ustalił majątek w Estonii na kwotę 167 tys. euro, całość jest znacznie większa.
- Majątek jest zabezpieczony przez prokuraturę (w Polsce - red.), są 4 mln euro na rachunkach we Francji, są pożyczki powiązane - wskazał, dodając, że trudno dziś szacować, jaką cześć majątku uda się odzyskać.
Zobacz więcej: Upadłość operatora Zondacrypto. Jest decyzja estońskiego sądu
Wierzyciele mają czas do 27 października
Przybyłowski powiedział, że będzie dążyć do zorganizowania spotkania estońskiego syndyka z Przemysławem Kralem i reprezentującym go Romanem Giertychem.
- Według oświadczeń mecenasa Giertycha pan Kral jest w stanie wykazać majątek, który powinien zabezpieczyć wszystkich poszkodowanych - wyjaśnił.
Prawnik przekazał, że biorąc pod uwagę reprezentowanych przez niego ponad 470 klientów średnia wartość roszczenia wynosi około 250 tys. zł
Termin na zgłoszenie wierzytelności do syndyka upływa 27 października. W podziale majątku, który uda się syndykowi znaleźć, będą uczestniczyć tylko te wierzytelności, które zostaną zgłoszone do niego - nie wystarczy zgłoszenie sprawy do organów ścigania.










