W połowie marca Euronews wskazywało, że Hiszpania "jest jednym z głównych beneficjentów" zawirowań w międzynarodowej turystyce po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie.
Potwierdził to w rozmowie z serwisem Juan Molas prezes Hiszpańskiej Rady Turystyki. "Główni europejscy emitenci, czyli Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Włochy, będą patrzeć na Hiszpanię z jeszcze większym zainteresowaniem niż zwykle" - mówił ekspert.
W Hiszpanii rozpoczął się sezon turystyczny. Kurorty były pełne
Sezon turystyczny w Hiszpanii rozpoczął się w Wielkanoc, a wstępne dane z popularnych kurortów wskazują, że kraj ten rzeczywiście jest "beneficjentem" ograniczeń podróżnych do państw w regionie konfliktu.
We Wspólnocie Walenckiej - obłożenie bazy noclegowej podczas świąt wyniosło blisko 90 proc. "Potwierdziły się wszystkie prognozy" - podawała stacja Cadena SER powołując się na dane Stowarzyszenia Hoteli i Turystyki (HOSBEC). W samej Walencji baza była zajęta w 97 proc., w Benidorm 90 proc., a w Peñíscola w ponad 85 proc.
W Wielkanoc w prowincji przeważali turyści krajowi (62 proc.). Poza nimi w Walencji wypoczywali obywatele Wielkiej Brytanii, Holandii, Belgii, Niemiec i USA (w sumie 38 proc.) - podała radiostacja.
"Bezpieczne przystanie dla turystów"
Sezon na dobre rozpoczął się także w Katalonii. W Wielkanoc obłożenie w Barcelonie wyniosło 85 proc., a w kurortach w Costa Daurada, Costa Brava i Sitges przekroczyło 80 proc. - podawał "El Pais". Zdaniem gazety - Katalonia w tym roku "skorzysta ze statusu bezpiecznej przystani dla turystów, którzy ze względu na sytuację geopolityczną chcą unikać dalekich podróży".
Powody do radości mają także w Andaluzji, gdzie obłożenie w hotelach przekroczyło prognozy. Na Costa del Sol w Wielkim Tygodniu od 27 marca do 6 kwietnia baza noclegowa była zajęta w 82,85 proc. - podaje serwis Infobae, zauważając, że turyści dotarli na wybrzeże mimo zawieszenia kursowania szybkiej kolei AVE między Madrytem a Malagą. Zdaniem Stowarzyszenie Właścicieli Hoteli Costa del Sol (Aehcos) tak duża frekwencja wynikała m.in. ze wzrostu liczby zagranicznych turystów oraz z dobrej pogody. Konflikt na Bliskim Wschodzie również odegrał tu rolę.
Turyści zamiast do Turcji i Egiptu polecieli do Hiszpanii
"W ciągu zaledwie jednego miesiąca zaobserwowano reorientację ruchu turystycznego ze wschodniej części Morza Śródziemnego na zachodnią część regionu, co spowodowało przesunięcie strumienia podróżnych z takich miejsc jak Turcja czy Egipt do takich krajów jak Hiszpania, Włochy i Grecja, co potwierdził minister przemysłu i turystyki, Jordi Hereu" - podaje Infobae.
Chociaż Turcja i Egipt są bezpiecznymi destynacjami, to oba kraje cierpią wizerunkowo przez trwający konflikt. Turcji nie pomaga fakt, że sąsiaduje z Iranem, a kilka irańskich rakiet kilkakrotnie naruszyło przestrzeń powietrzną tego kraju. Wszystkie pociski zostały strącone przez obrony przeciwlotniczą i przeciwrakietową NATO.
Egipt z kolei graniczy z Izraelem, atakowanym przez Iran. Ponadto w państwie nasilają się obawy przed skutkami kryzysu energetycznego. Premier Egiptu Mostafa Madbouly przekazał, że wojna z Iranem spowodowała "podwojenie rachunku za energię, z 1,2 miliarda dolarów w styczniu do 2,5 miliarda dolarów w marcu" - informuje serwis Asharq. W celu obniżenia kosztów władze Egiptu zarządziły także zamykanie sklepów w całym kraju do godz. 21:00.











