Zdjęcia arabskich turystów spacerujących po Krupówkach, które w ostatnich dniach pojawiły się w mediach społecznościowych i portalach internetowych, wywołały spekulacje o powrocie gości z krajów Zatoki Perskiej na Podhale. Zdaniem przedstawicieli branży turystycznej taki obraz nie oddaje jednak rzeczywistej skali ruchu turystycznego.
Arabowie wrócili do Zakopanego? Ekspert tłumaczy
Jak podkreśla Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej, obecność turystów z krajów arabskich jest bardzo widoczna w przestrzeni publicznej, co może prowadzić do błędnych wniosków dotyczących ich liczby.
"Powtarzam jak mantrę: turyści arabscy stanowili około 8 proc. gości w ciągu dziewięciu tygodni wakacji i zaledwie 3 proc. w skali całego roku" - wskazuje ekspert w rozmowie z "Faktem".
Jak dodaje, grupy te zwracają na siebie uwagę ze względu na sposób ubierania się, podróżowanie większymi grupami oraz różnice kulturowe. W efekcie można odnieść wrażenie, że dominują na Podhalu, choć statystyki pokazują coś zupełnie innego.
Według Wagnera nie można mówić o powrocie do sytuacji sprzed eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Jak zaznacza, zdjęcia publikowane w internecie pokazują jedynie fragment rzeczywistości i tworzą mylne wrażenie pełnego odbudowania ruchu turystycznego.
Loty do Polski wróciły. Jest jedno "ale"
Turyści z krajów arabskich od kilku lat licznie odwiedzają Podhale w sezonie letnim. W odpowiedzi na ich potrzeby część przedsiębiorców dostosowała ofertę noclegową i gastronomiczną właśnie do tego segmentu klientów. Sytuacja zmieniła się jednak po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, która doprowadziła do ograniczenia połączeń lotniczych i wyraźnego spadku liczby przyjazdów.
Choć część lotów została już przywrócona, nie oznacza to jednak automatycznego odbudowania ruchu turystycznego. Wagner zwraca uwagę, że wielu potencjalnych gości podejmuje decyzje o wyjeździe z dużym wyprzedzeniem. W czasie, gdy połączenia były ograniczone, znacząca część rezerwacji została utracona.
Jak wyjaśnia, mniej zamożni turyści, którzy nie zdążyli zarezerwować wyjazdów przed wybuchem konfliktu, często wybrali już inne kierunki podróży lub całkowicie zrezygnowali z wakacyjnych planów. Dlatego nawet po wznowieniu części połączeń lotniczych nie wrócą oni automatycznie na Podhale.
Zdaniem przedstawiciela Tatrzańskiej Izby Gospodarczej tegoroczny sezon będzie więc wyraźnie słabszy od ubiegłorocznego. Jak ocenia, jeśli do końca wakacji liczba turystów arabskich osiągnie około połowy poziomu z 2025 r., będzie to najlepszy możliwy scenariusz.
Ekspert podkreśla również, że decyzje o przywracaniu połączeń lotniczych nie były podejmowane z myślą o polskich regionach turystycznych. Jak tłumaczy, głównym celem było przywrócenie ruchu do państw Zatoki Perskiej, gdzie wielomiliardowe inwestycje w sektor turystyczny zaczęły przynosić słabsze efekty z powodu napiętej sytuacji geopolitycznej.











