Reklama

Pożyczanie w domu to patologia? Spór firm pożyczkowych trwa

Czy przedstawiciel firmy powinien przychodzić do klienta i kłaść pieniądze na stole? Czy ma prawo przychodzić do mieszkania dłużnika, upominając się o ich zwrot? Właśnie o to spierają się przedsiębiorcy w kontekście prac nad ustawą antylichwiarską.

Przypomnijmy: Związek Firm Pożyczkowych chce, aby ustawodawca wprost zapisał w nowelizacji ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym i prawa bankowego, że zakazane jest udzielanie pożyczek w gotówce oraz odbiór rat w domach klientów. Takie rozwiązanie zostało niedawno przyjęte na Słowacji. Provident uważa ten pomysł za fatalny. I przekonuje, że wprowadzenie takiego przepisu w praktyce wyłączyłoby z rynku pożyczek krótkoterminowych osoby nieposiadające rachunku bankowego, czyli niemal 30 proc. Polaków.

Reklama

Przedstawiciele chwilówek uważają jednak tę argumentację za mało poważną.

- Zakaz przekazywania i odbierania gotówki w domu klienta nie wykluczy żadnego konsumenta z możliwości korzystania z pożyczek gotówkowych - zapewnia Paweł Grabowski, dyrektor działu prawnego Związku Firm Pożyczkowych.

- Osoby, które konta bankowego z różnych przyczyn nie chcą lub nie mogą mieć, będą przecież mogły korzystać z przekazów pocztowych - wskazuje.

Propozycja ZFP podoba się niektórym ekspertom. Tłumaczą, że jej wprowadzenie wpłynęłoby pozytywnie na bezpieczeństwo pożyczkobiorców oraz transparentność transakcji.

- Przekazywanie środków wyłącznie w formie bezgotówkowej pozwoli kontrolować ich przepływ i wyeliminować działania bezprawne, godzące w interesy klientów firm pożyczkowych - mówi dr Mariusz Bidziński, wykładowca na Wydziale Prawa SWPS oraz wspólnik w kancelarii Chmaj i Wspólnicy.

Jak dodaje, dzięki takim zmianom byłoby czarno na białym widać, kto i ile uzyskał, jakie kwoty zostały spłacone i jaka jest rzeczywista wartość wszystkich dodatkowych kosztów. W razie jakichkolwiek wątpliwości organ rozstrzygający spór mógłby opierać się na dokumentach, a nie jedynie oceniać, która ze stron mówi prawdę.

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Provident uważa jednak, że kontakt przedstawiciela firmy z pożyczkobiorcą ułatwia poznanie jego potrzeb, a zarazem umożliwia konsumentom uzyskanie wszelkich informacji na temat zaciąganego zobowiązania. Nie jest także tajemnicą, że rozmowa z zainteresowaną osobą pozwala firmie lepiej ocenić, czy pożyczka zostanie spłacona.

- Wizyta merytorycznie przygotowanych konsultantów, której celem jest wytłumaczenie potencjalnemu klientowi wszystkich zasad i warunków, ma oczywiście sens. Ale konsultacja nie oznacza zawarcia umowy. Te dwie kwestie należy wyraźnie oddzielić - wskazuje dr Mariusz Bidziński.

Zdaniem przedstawicieli chwilówek, przynoszenie gotówki do domu przez konsultantów, kładzenie jej na stół i wyciąganie umowy, wymierzone jest w największe ludzkie słabości. Jak wskazują, osoba, która potrzebuje pieniędzy i ma je na wyciągnięcie ręki, wcale nie słucha konsultanta mówiącego o prawnych aspektach udzielanej pożyczki.

Ustawa antylichwiarska ma zostać przyjęta jeszcze w bieżącej kadencji parlamentu.

Etap legislacyjny

Skierowano pod obrady Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Patryk Słowik

05.05.2015

Dowiedz się więcej na temat: pożyczka | firmy pożyczkowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »