Prezes Ryanaira Michael O'Leary ocenił, że europejski rynek lotniczy może w najbliższych miesiącach zmagać się z poważnymi problemami. W rozmowie z włoskim dziennikiem Il Sole 24 Ore stwierdził, że "w październiku lub listopadzie dwie albo trzy europejskie linie lotnicze mogą zbankrutować". Wśród przewoźników najbardziej narażonych na problemy wymienił Wizz Air oraz airBaltic. "Mogą mnie pozwać, ale nie będą mieli na to czasu" - dodał.
Prezes Ryanaira: Chcecie wiedzieć, co się stanie? Nie mamy zielonego pojęcia
O'Leary podkreślił, że źródłem problemów są rosnące koszty paliwa wywołane napięciami geopolitycznymi na Bliskim Wschodzie. "W tym roku wszystko szło świetnie. Biznes eksplodował. Gdy w połowie marca Trump postanowił rozerwać Iran na strzępy, sprowadził świat na manowce" - powiedział. "Chcecie wiedzieć, co się stanie? Nie mamy zielonego pojęcia" - dodał. Według prezesa Ryanaira tylko w jednym miesiącu wydatki przewoźnika na paliwo wzrosły o 50 mln dolarów.
Szef irlandzkiej linii zaznaczył, że sytuacja na rynku surowców pozostaje niepewna. "Nie ma ryzyka dla dostaw w maju, ale co do czerwca nie jesteśmy pewni. Dopóki wojna się przeciąga, a Trump nadal zarządza nią tak źle, ceny paliw pozostaną wyższe" - ocenił. Zaapelował również do klientów. "Ludzie czekają, obserwując, co się stanie. Ja radzę rezerwować bilety, bo może być za późno" - powiedział.
Na słowa O'Leary'ego zareagował Wizz Air, który zaprzeczył prognozom dotyczącym możliwego bankructwa i określił je jako "całkowicie nieprawdziwe". Spółka podkreśliła, że jej sytuacja finansowa jest stabilna.
Firmy lotnicze podnoszą ceny i redukują siatkę połączeń. Wśród nich jest Lufthansa Group
Koszty paliwa stanowią nawet jedną czwartą wszystkich wydatków operacyjnych linii lotniczych, dlatego każdy wzrost cen surowca szybko odbija się na wynikach finansowych branży.
Na działania oszczędnościowe zdecydowała się m.in. Lufthansa Group. Koncern zapowiedział redukcję 20 tys. lotów w perspektywie sześciu miesięcy. Przewoźnik wycofał również z eksploatacji 27 maszyn należących do regionalnej spółki CityLine oraz zawiesił część tras, w tym połączenia z Frankfurtu do Bydgoszczy i Rzeszowa - pisze "Fakt".
Podobne sygnały płyną ze Stanów Zjednoczonych. United Airlines informuje, że ceny biletów mogą wzrosnąć o 15-20 proc. Prezes spółki Scott Kirby przyznał, że w drugim kwartale przewoźnik odzyska poprzez wyższe taryfy i dodatkowe opłaty jedynie 40-50 proc. wzrostu kosztów paliwa. Linie zapowiadają także ograniczanie tras o najniższej rentowności.












