EES, czyli system wjazdu i wyjazdu obowiązuje wyłącznie obywateli państw spoza UE (z wyjątkiem krajów strefy Schengen), np. Wielkiej Brytanii czy USA. Cała procedura EES polega na pobraniu od podróżnego danych biometrycznych - odcisków palców oraz skanu twarzy. Robi się to podczas przekraczania granicy np. na lotnisku.
EES uszczelnił granice, ale wprowadził chaos na lotniskach
System wprowadzono po to, by uszczelnić granice i pod tym względem nie można mu nic zarzucić. W maju MSWiA, które odpowiadało za jego wdrożenie w Polsce, przekazało Interii Biznes, że dzięki EES udało się "wykryć 9,4 tys. przypadków, w których konieczne było wydanie odmowy wjazdu" do naszego kraju. O skuteczności EES zapewniała również Komisja Europejska, wskazując, że korzyści przewyższają "ograniczone" zakłócenia - podaje "Financial Times".
Wspomniane zakłócenia to chaos, który ogarnął europejskie lotniska po wprowadzeniu EES. Pasażerowie spoza UE skarżą się na długie kolejki - czas oczekiwania na kontrolę w godzinach szczytu niekiedy przekracza 3 godz. Na celowniku znalazł się m.in. port lotniczy w Krakowie.
"2,5 godziny na kontroli paszportowej - prawie tyle samo, co sam lot. Rozrywkę zapewniła nam pijana para, która przewróciła się, a potem została wyprowadzona" - informował turysta z Wielkiej Brytanii na jednej z facebookowych grup z poradami dla osób odwiedzających Kraków.
"Unikajcie Krakowa, jeśli chcecie zachować zdrowie psychiczne [...]" - radził inny turysta cytowany przez "The Sun".
Przedstawiciele dwóch rzymskich lotnisk w rozmowie z "FT" ostrzegli, że jeśli przepisy nie zostaną złagodzone, dojdzie do "katastrofy". "Niektóre greckie wyspy już ograniczyły kontrole, aby skrócić kolejki" - zauważa gazeta.
Pasażerowie nie zdążyli na lot przez EES. Samolot odleciał bez 122 osób
Chociaż do szczytu sezonu daleko, to EES już doprowadził do zakłóceń w ruchu lotniczym i sytuacji, gdy samolot odlatywał bez części pasażerów. Do takiego incydentu doszło na lotnisku Linate w Mediolanie. EasyJet czekał godzinę na podróżnych, którzy utknęli w kolejce do kontroli. Gdy dalsze oczekiwanie nie było już możliwe, maszyna odleciała z zaledwie 34 osobami na pokładzie, a 122 zostały na lotnisku.
"Mówiliśmy im, że tak się stanie" - powiedział "FT" Olivier Jankovec, szef grupy ACI Europe zrzeszającej porty lotnicze. "Podeszli do tego projektu wyłącznie pod kątem bezpieczeństwa i [wskaźników wydajności] związanych z rejestracją pasażerów. Jednak od samego początku ignorowali implikacje operacyjne" - dodał.
Niedziałające kioski i brak testów. KE przyznaje, że występują "problemy techniczne"
Gazeta wskazuje, że problemy z EES wynikają m.in. z tego, że kraje UE chciały zachować swoje systemy i połączyć je z centralną platformą informatyczną, a także samodzielnie zakupić sprzęt. Ten w niekiedy okazał się wadliwy - tak stało się w przypadku kiosków do skanowania zakupionych przez Francję. W efekcie część z nich nadal stoi w kartonach.
Zdaniem dyrektora jednej z linii lotniczych, EES nie został dobrze przetestowany. "Muszą go wyłączyć, porządnie przetestować i wprowadzić ponownie na dużą skalę dopiero wtedy, gdy będzie działał" - przekazał "FT".
Potrzebę zmian zaczęła dostrzegać też sama KE. Ursula von der Leyen przyznała, że "wciąż jest sporo do zrobienia" w kwestii systemu. "Współpracujemy z państwami członkowskimi nad problemami technicznymi" - zapewniła.











