W ostatnich latach w mediach pojawiło się wiele krytycznych relacji turystów na temat cen w Bieszczadach. W 2021 roku na jednej z grup na Facebooku turystka narzekała na stawki za przejazdy busami. Trasa z Ustrzyk Górnych do Kalnicy kosztowała ją 90 zł.
Turyści żalili się na ceny w Bieszczadach. "To jest żerowanie na ludziach"
Trzy lata później turysta, który odwiedził Wetlinę, żalił się wp.pl, że ceny artykułów spożywczych w sklepach są wyższe niż w Warszawie czy Zakopanem. W jednym ze spożywczaków za chleb i bułkę miał zapłacić ponad 13 zł.
"Bieszczady stają się polską stolicą drożyzny. To jest żerowanie na ludziach, ile się da. Tak samo ceny podnieśli busiarze, w restauracjach jest drożej niż w Warszawie. Ja rozumiem, że ceny idą w górę, ale na Boga, ile można" - powiedział serwisowi inny turysta. Kolejna przyjezdna twierdziła, że osiem pierogów w jednej z bieszczadzkich restauracji zapłaciła aż 50 zł.
Przewodnik z Bieszczad pokazał paragon z lokalu w Solinie
Okazuje się jednak, że są w Bieszczadach miejsca, w których można najeść się do syta za niewielkie pieniądze. Bieszczadzki przewodnik górski i pilot wycieczek Bartłomiej Machowski zamieścił na swoim profilu nagranie właśnie z takiego lokalu w Solinie. Na filmie widać 10 pierogów ruskich z okrasą oraz paragon z kwotą wynoszącą nieco ponad 21 zł. "Solina i dzisiejszy paragon grozy. Nie wiem, czy kredytu nie wezmę" - zażartował. "Jak to leciało? Solina najdroższa w Polsce?" - dodał z przekąsem.
Post przewodnika doczekał się kilkudziesięciu komentarzy, przy czym nie wszyscy zrozumieli jego ironiczny wydźwięk. Ci, którzy zrozumieli, podkreślali, że to bardzo dobra cena, jak za taką porcję. "Tanio jak barszcz" - napisał jeden z komentujących.
Rzeczywiście mieszkańcy wielu regionów mogą pomarzyć o takich cenach. Dla przykładu w Warszawie w lokalu z niskiej półki cenowej za 6 pierogów ruskich trzeba zapłacić 26 zł, a w restauracji ze średniej półki za 4 pierogi kasują aż 40 zł.










