Czesi słyną z konserwatyzmu w kwestii przyzwyczajeń, o czym mówił Interii Biznes Pavel Trojan, szef Zagranicznego Ośrodka Polskiej Organizacji Turystycznej w Pradze. "Jeśli gdzieś im się podoba, to nie mają potrzeby szukania nowych miejsc [...]. Jeżeli przyjechali do pensjonatu, który im się spodobał, miał fajnego właściciela, można było dobrze w nim zjeść i do plaży było blisko, to byli tam w stanie jeździć nawet przez pokolenia. Tak jeździł tata i teraz jeździ syn" - powiedział Trojan w rozmowie z nami.
Ceny żywności w Czechach spadły, ale Czesi wciąż jeżdżą na zakupy do Polski
Wszystko wskazuje na to, że ten konserwatyzm "zadziałał" także w przypadku zakupów w Polsce.
Czesi zaczęli do nas przyjeżdżać w okresie wysokiej inflacji i chociaż ostatnio ceny żywności w ich ojczyźnie spadły, a rząd wprowadził ograniczenia w cenach benzyny i oleju napędowego, to nadal robią u nas zakupy - zaważa serwis Novinky, którego dziennikarze w sobotę, 18 lipca, odwiedzili targ w gminie Krzyżanowice.
"W sobotę targowisko w Zabełkowie w Polsce ponownie było oblężone przez Czechów. Czeskie samochody zajęły nie tylko parking, ale także przyległe tereny zielone. Również przy pobliskiej stacji benzynowej w Chalupkach w sobotę przed południem Czesi tankowali benzynę i LPG" - czytamy na wstępie artykułu.
Czech z Bohumina chwali ryby na śląskim targu. "W końcu Polska ma morze"
Dziennikarze wypytali rodaków, co kupują na przygranicznym bazarze. Odpowiedzi wskazują, że zaopatrują się na nim dosłownie we wszystko i nierzadko w ilościach hurtowych. "Kupiłem pięćdziesiąt rolek papieru toaletowego za dwie setki" - powiedział dziennikarzom pan Miroslav z pobliskiego Bohumina.
Na polskim bazarze kupuje także ryby - wędzone, marynowane i konserwowane. Za 35 koron czeskich (6,25 zł) kupił puszkę tuńczyka. Jego zdaniem "to świetna cena". "Ale inne ryby są też tańsze niż u nas i mają tu ogromny wybór, w końcu Polska ma morze, którego my nie mamy" - stwierdził.
Czesi nadal robią zakupy w Polsce. Nie chodzi już o ceny
Pani Dagmara - seniorka z nieco dalej położonej Ostravy - przyjechała na bazar z mężem. Wcześniej kupowała w Polsce mięso, ale już tego nie robi, bo poza wołowiną, jest ono teraz w Czechach tańsze. "Ale kupuję ich kiełbasy i salami, są pyszne" - wyliczała seniorka. Jej mąż zaopatruje się natomiast w papierosy.
Inni Czesi, z którymi rozmawiali dziennikarze, kupowali na targu polskie warzywa - pomidory, ogródki, papryki, a także grzyby i owoce. "Przyjeżdżamy tu po te ich wspaniałe pomidory [...], kupujemy paprykę, pieczarki, wiśnie, boczniaki, ogórki i inne rzeczy" - powiedziały kolejne rozmówczynie, dodając, że nie wiedząc, czy coś oszczędzają na zakupach w Polsce. "Nie przyjeżdżamy tu tylko ze względu na ceny, ale przede wszystkim dlatego, że ich owoce i warzywa nam smakują" - podkreśliły.











