Na początku lipca Veselin Nalbantov, wiceprzewodniczący Bułgarskiego Stowarzyszenia Hoteli i Restauracji ,w rozmowie z bułgarskim serwisem anglojęzycznym Novinite przekazał, że sezon turystyczny w Bułgarii zaczął się od około 30-40 proc. spadków w ruchu.
Dane Narodowego Instytutu Statystycznego (NSI) też wskazują na mniejsze zainteresowanie Bułgarii, przy czym liczba przyjazdów gości zagranicznych w czerwcu miała zmaleć o zaledwie 0,5 proc. w stosunku do roku ubiegłego. W lipcu zarejestrowanych turystów było około 1,61 mln, w porównaniu z 1,65 mln w tym samym miesiącu ubiegłego roku - przekazał podczas konferencji prasowej minister turystyki Ilin Dimitrow, cytowany przez Radio Bulgaria.
Cenni turyści odwrócili się od Bułgarii. W kurortach przybyło Polaków
Problem - jak zauważa bułgarska prasa - nie tkwi jednak w spadku ogólnej liczby turystów, a w mniejszej liczbie gości z konkretnych krajów, a dokładnie z Niemiec. W czerwcu Bułgarię odwiedziło o 15 proc. mniej turystów niemieckich - podał serwis burgasonline.bg, podkreślając, że dla branży to spory problem, bo goście z Niemiec rezerwowali urlopy z dużym wyprzedzeniem. Spadek nastąpił też na rynku rumuńskim (-9 proc.). W czerwcu Bułgarię odwiedziło za to więcej Polaków (+21 proc. w porównaniu do roku poprzedniego).
ZOBACZ TAKŻE: Kurorty w Bułgarii świecą pustkami. "Będziemy walczyć o przetrwanie"
Przewodniczący Bułgarskiego Stowarzyszenia Zrównoważonej Turystyki, Dimitar Popow w rozmowie z serwisem Fakti zwrócił uwagę również na to, że dane dotyczące ruchu nie obrazują dobrze sytuacji, bo nie zawierają informacji o liczbie noclegów. Niemcy zostawali na co najmniej tydzień, Rumunii i Bułgarzy podróżują weekendowo - wyjaśnił.
Spadki w ruchu turystycznym w Złotych Piaskach. "Z trudem uzbieraliśmy na pensje"
Sytuacja z obłożeniem różni się w zależności od kurortu. W Złotych Piaskach na początku lipca miało być o 30 proc. mniej turystów - podawał TravelNews. W pobliskiej Sweti Konstantin i Sweta Elena sytuacja prezentowała się lepiej, ale branży było daleko do radości.
ZOBACZ TAKŻE: Rok temu rozpaczali przez brak turystów. W te wakacje przeżywają oblężenie
"Drugi miesiąc z trudem udało nam się uzbierać pieniądze na pensje. Wszystko podrożało. Wielu moich kolegów jest zmuszonych drastycznie obniżyć ceny, co dosłownie rujnuje rentowność firmy" - skarżył się cytowany przez portal Atanas Karageorgiev, który prowadzi hotel w tym kurorcie. "Jesteśmy w kryzysie. To niezwykle trudny sezon i na razie nie widać jego końca" - dodał.
Niski stan wody w Dunaju uderzył w miejscowości w głębi Bułgarii. "Jest jak w styczniu"
Na brak turystów skarżą się także przedsiębiorcy z miejscowości położonych w głębi kraju, m.in. z Wielkiego Tyrnowa. Branża w tym mieście żyje z turystyki rzecznej, ale przez niski stan wody w Dunaju wycieczkowce przestały pływać.
"Czekamy na te trzy-cztery miesiące sezonu letniego na turystów… a teraz, zwłaszcza gdy nie ma tych z rejsów, na bazarze nie ma nikogo, jest jak w styczeń!" - skarżył się w rozmowie ze stacją Bulgaria ON AIR Dimitar Neshev, który sprzedaje przyjezdnym swoje wyroby garncarskie.
Bułgarzy wymieniają powody spadków w turystyce. Euro nie zawiniło?
Przedstawiciele branży turystycznej uważają, że jest kilka powodów spadku ruchu w tym sezonie. Jako główne przyczyny wymieniają brak czarterów i bezpośrednich połączeń, niewystarczające promowanie kraju oraz wojnę w Iranie. Wskazują również na wzrost cen, co zauważyli także turyści.
Zagraniczni goście wiążą go ze wprowadzeniem euro, ale zdaniem ekspertów inflacja wynika z sytuacji na rynku paliw, do której doprowadziła wojna na Bliskim Wschodzie. Stoil Dalevski, właściciel hotelu w Słonecznym Brzegu przyznał jednak, że niektórzy przedsiębiorcy wykorzystali zmianę waluty do "nieuprawnionych podwyżek" - przekazał serwis Fakti.
Cytowany już Karageorgiew wskazał na jeszcze jeden powód - są nim zaniedbane kurort. Zdaniem właściciela hotelu państwo powinno wyremontować wyboiste drogi i zadbać o zieleń.










