Prezydent USA Donald Trump oraz premier Pakistanu Shehbaz Sharif poinformowali o zawarciu wstępnego porozumienia pokojowego między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Oficjalne podpisanie dokumentów ma nastąpić w najbliższy piątek (19 czerwca) w Szwajcarii. Według irańskich mediów dokument ma mieć formę kilkunastopunktowego memorandum obejmującego m.in. kwestie sankcji i bezpieczeństwa żeglugi.
Trump przekazał również, że nakazał natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz oraz zakończenie blokady irańskich portów. "Statki świata, uruchomcie silniki. Niech ropa popłynie!" - napisał na platformie Truth Social.
Rynek ropy reaguje na zapowiedź porozumienia pokojowego
Informacje o potencjalnym zakończeniu konfliktu wywołały natychmiastową reakcję na rynku ropy. Już w poniedziałek (15 czerwca) baryłka ropy West Texas Intermediate (WTI) z dostawą na lipiec kosztowała na giełdzie NYMEX w Nowym Jorku 80,61 dol., co oznacza spadek o 5,03 proc. Z kolei ropa Brent z dostawą na sierpień była wyceniana na londyńskiej giełdzie ICE na 83,33 dol. za baryłkę, tracąc 4,58 proc. Był to najniższy poziom od trzech miesięcy.
Eksperci studzą jednak optymizm. Pomimo że bieżące ceny ropy spadły poniżej 90 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od miesięcy, rynek terminowy nie przewiduje spadku poniżej 70 dolarów aż do końca 2031 roku - pisze CNBC.
Według analiz rynkowych nawet po formalnym otwarciu szlaku powrót do pełnej stabilności może zająć kilka miesięcy. - Według źródeł branżowych normalizacja dostaw surowca cieśniną Ormuz to perspektywa nawet początku 2027 roku, a skala zniszczeń infrastruktury w regionie jest znaczna - mówi w rozmowie z Interią Biznes Piotr Bujak główny ekonomista PKO Banku Polskiego.
Jak pisze CNBC, Iran zaminował cieśninę, dlatego żegluga będzie początkowo odbywać się jedynie dwoma wąskimi korytarzami, co stworzy poważne ograniczenia dla ruchu statków. Według ekspertów usunięcie min może potrwać kilka tygodni, a dopiero później możliwe będzie stopniowe przywracanie normalnego ruchu.
Dodatkowym problemem jest niedobór tankowców gotowych do załadunku oraz utrzymujące się ryzyko ponownej eskalacji napięć w regionie. Wysokie koszty ubezpieczeń i obawy armatorów sprawiają, że wiele firm wciąż podchodzi do sytuacji ostrożnie.
Jak mówi Bujak, rynek od tygodni dyskontował perspektywę zbliżającego się końca wojny w Zatoce Perskiej. - Zakładając kontynuację deeskalacji na Bliskim Wschodzie, ropa powinna stopniowo tanieć, lecz potencjał spadkowy się wyczerpuje - mówi, wskazując na obecne ceny, które są już o niemal 30 proc. niższe niż podczas tegorocznego szczytu, gdy baryłka ropy Brent kosztowała 126 dol.
Zdaniem Bujaka realnym jest obniżka cen ropy Brent do ok. 75 dol. za baryłkę. Jak zaznacza, skalę przeceny będzie ograniczać niepełne wznowienie żeglugi przez cieśninę Ormuz oraz sezonowy wzrost popytu na surowiec w drugiej połowie 2026 r. - Zakładamy, że ruch cieśniną zostanie znormalizowany w 80 proc. przed końcem sierpnia - ocenia.
Ostrożność zaleca również dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw. - O trwałej zmianie można będzie mówić dopiero wtedy, gdy porozumienie zostanie wdrożone, a jego skutki dla podaży ropy będą widoczne w praktyce - mówi w rozmowie z naszą redakcją.
Zdaniem Boguckiego skala spadków cen ropy może być również ograniczona przez politykę producentów zrzeszonych w OPEC+ oraz tempo wzrostu światowego popytu na energię np. na rynku chińskim.
Co dalej z cenami ropy? "Trend pozostaje spadkowy"
Nieco bardziej optymistycznie sytuację ocenia Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB. - Jak pokazywały poprzednie kryzysy na rynku ropy naftowej, a w szczególności te z 1990 oraz 2022 roku, najgorsze już dawno powinniśmy mieć za sobą i trend pozostaje spadkowy - mówi.
Zaznacza jednak, że w związku z tym, że rynek fizyczny pozostaje napięty, ceny nie powinny spaść poniżej 78-80 dol. za baryłkę. - Dopiero wtedy, kiedy spadną ceny produktów ropopochodnych, czyli diesla, benzyny czy paliwa lotniczego, będziemy mogli mówić o trwałym wejściu rynku ropy w trend spadkowy - wskazuje.
Zdaniem Stajniaka, na ten moment pełne przywrócenie żeglugi i eksportu w cieśninie Ormuz nie będzie możliwe. Należy jednak pamiętać, że kraje takie jak Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie mają bardzo dużą elastyczność produkcji, co oznacza, że jak tylko tankowce będą mogły swobodnie przepływać przez cieśninę, produkcja i eksport mogą wrócić do normalności. - W optymistycznym scenariuszu nawet na przełomie 2026 i 2027 roku - prognozuje ekspert.
Jak dodaje, rynek nadal będzie stabilizowany zapasami oraz zmniejszonym popytem, nie tylko w krajach arabskich, ale również w Azji. Zwraca również uwagę na sytuację Chin, w których import ropy spadł z ok. 13 milionów baryłek na dzień w styczniu do nieco poniżej 8 mln baryłek dziennie w czerwcu. - Dopóki ceny nie spadną na niższe poziomy, Chiny nie będą prawdopodobnie chciały znacząco zwiększać swojego importu - ocenia.
Ekspert zaznacza, że mimo iż przed wojną mieliśmy do czynienia z nadpodażą, obecnie popyt może mieć większe problemy z odtworzeniem swoich poprzednich poziomów niż podaż. - Może to oznaczać jeszcze większą nadpodaż niż w 2025 roku, w szczególności przy większej produkcji ze strony Iranu, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich - mówi.
Przypomnijmy, że jesienią 2025 r. IEA prognozowała, że w 2026 r. na światowym rynku ropy może pojawić się nadwyżka sięgająca nawet 4 mln baryłek dziennie. Według agencji miało to być efektem szybszego wzrostu produkcji niż popytu na surowiec.
Analitycy ostrzegają. "Szczytowe przepływy ropy w cieśninie Ormuz mogą być już za nami"
Po wiadomościach o zawartej między USA a Iranem umowie również wiodące banki z Wall Street, w tym Morgan Stanley i Goldman Sachs Group Inc., obniżyły swoje prognozy cen ropy. Morgan Stanley szacuje, że średnia cena ropy Brent wyniesie 90 USD za baryłkę, w okresie od lipca do września, w porównaniu z wcześniejszą prognozą na poziomie 100 dol. za baryłkę. Morgan Stanley obniżył z kolei prognozę ceny Brent na IV kwartał 2026 toku o 15 dol. do 80 dol. za baryłkę.
"Wiele pozostaje jeszcze do negocjacji, a kluczowe ryzyka utrzymują się, ale na razie jest kluczowy krok w kierunku deeskalacji konfliktu i zwiększenia eksportu ropy przez cieśninę Ormuz" - twierdzą analitycy Morgan Stanley w rynkowej nocie. "Widzimy, że do września produkcja ropy powróci o 50 proc., do grudnia - o 80 proc., czyli szybciej niż wcześniej oceniano" - dodają.
Zdaniem Goldman Sachs eksport ropy może powrócić do poziomów sprzed wojny już pod koniec lipca. Bardziej zachowawcze analizy przedstawili eksperci z RBC Capital Markets LLC. "Uważamy, że osiągnięcie poziomu dostaw ropy z Zatoki Perskiej zbliżonego do 27 lutego zajmie miesiące" - piszą. "Szczytowe przepływy ropy w cieśninie Ormuz mogą być już za nami" - dodają.











