W skrócie
- Ceny paliwa lotniczego i oleju napędowego w Europie osiągnęły rekordowe poziomy z powodu zakłóceń dostaw po wybuchu wojny w Iranie.
- Eksperci, w tym szefowie linii lotniczych, ostrzegają przed możliwym wzrostem cen biletów w związku z rosnącymi kosztami paliwa i ryzkiem braków paliwa lotniczego.
- Pasażerowie mogą odczuć podwyżki stawek w Europie zwłaszcza latem. Są szacunki, z jakimi wzrostami możemy mieć do czynienia.
- Na potencjalne niedobory paliwa lotniczego przygotowuje się Unia Europejska.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) Fatih Birol ostrzegł, że zakłócenia w dostawach ropy z Bliskiego Wschodu nasilą się w kwietniu i mogą być nawet "dwa razy większe niż w marcu". Obecnie największym problemem jest brak paliwa lotniczego i oleju napędowego, który dotknął już kraje azjatyckie. - Widzimy to w Azji, ale myślę, że wkrótce, w kwietniu lub maju, dotrze to do Europy - powiedział Birol.
Ceny paliwa lotniczego i oleju napędowego w Europie najwyższe w historii
Problem jest już dostrzegany na Starym Kontynencie. Ceny paliwa lotniczego i oleju napędowego w północno-zachodniej Europie przekroczyły w czwartek (2 kwietnia) odpowiednio 1900 USD/t i 1600 USD/t, osiągając nowe maksima wszech czasów.
Zdaniem szefa Ryanaira Michaela O'Leary'ego z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie dostawy paliwa lotniczego w najbliższych miesiącach mogą zostać poważnie zakłócone, a problem może się mocno pogłębiać. W rozmowie ze Sky News oceniał, że rosnące koszty ropy naftowej są częścią "szerszych konsekwencji" konfliktu, ale "bardziej palącym problemem" są dostawy paliwa lotniczego.
- Dostawcy paliw stale obserwują rynek. Nie spodziewamy się żadnych zakłóceń do początku maja, ale jeśli wojna będzie się przedłużać, istnieje ryzyko zakłóceń w dostawach do Europy w maju i czerwcu. Mamy nadzieję, że wojna skończy się wcześniej, a ryzyko dla dostaw zostanie wyeliminowane - powiedział.
Prezes Ryanaira nie pozostał gołosłowny i przytoczył konkretne prognozy. - Istnieje uzasadnione ryzyko, że w maju i czerwcu zagrożonych może zostać od 10 proc. do 25 proc. naszych dostaw, więc podobnie jak wszyscy inni w tej branży mamy nadzieję, że wojna skończy się prędzej niż później - ocenił.
Dodał, że "jeśli wojna zakończy się do kwietnia i cieśnina Ormuz zostanie ponownie otwarta, wówczas ryzyko dla dostaw będzie praktycznie zerowe".
Od razu pojawiły się uzasadnione obawy o ceny biletów lotniczych. Sezon wakacyjny zbliża się wielkimi krokami, a miliony Europejczyków już planują letnie wyjazdy, rezerwując urlopy i polując na okazje. Wzrost kosztów paliwa oraz niepewność na rynku mogą jednak szybko przełożyć się na droższe bilety, szczególnie na najbardziej popularnych kierunkach. To stawia podróżnych przed dylematem: rezerwować już teraz czy ryzykować jeszcze wyższe stawki bliżej wakacji.
Niepokoić może zwłaszcza fakt, że alarmujących głosów w ostatnim czasie było więcej. Dyrektor naczelny EasyJet Kenton Jarvis już wcześniej ostrzegał, że europejscy konsumenci powinni spodziewać się wyższych cen biletów pod koniec lata, gdy wygasną istniejące zabezpieczenia dotyczące paliwa.
Obawy o ceny biletów lotniczych latem
W ostatnich tygodniach można było zauważyć, że linie lotnicze na całym świecie zaczęły podnosić ceny biletów i ograniczać liczbę połączeń. Na takie kroki zdecydowały się m.in. amerykańskie linie United Airlines, Air New Zealand, Cathay Pacific z Hongkongu czy skandynawskie SAS.
Zakłócenia dostaw paliw najmocniej odczuwalne są obecnie w Azji, która - ze względu na bliskość głównych źródeł ropy - szybciej reaguje na wszelkie napięcia i ograniczenia podaży. Globalny rynek paliw działa jednak jak system naczyń połączonych. Oznacza to, że niedobory w jednym regionie automatycznie przekładają się na wzrost cen w innych częściach świata. W praktyce oznacza to, że Europa może być następna w kolejce.
Czy rzeczywiście kryzys może znacząco dotknąć linie lotnicze w Europie, a co za tym idzie uderzyć w portfele pasażerów? - Chciałbym znać odpowiedź na to pytanie, ale nie znam jej na dzisiaj, bo nie mamy pojęcia, ile potrwa konflikt. Im dłużej tym oczywiście gorzej nie tylko dla lotnictwa, ale światowej gospodarki. Nie ma tymczasem na czym oprzeć odpowiedzi, bo Donald Trump przesyła non stop sprzeczne sygnały albo serwuje wypowiedzi typu: my wygramy wojnę, cieśnina Ormuz nas nie interesuje, więc jak macie problem to sobie ją udrożnijcie - mówi Interii Biznes mjAdrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
Sytuacji nie uspokoiło orędzie prezydenta USA, które wygłosił w nocy ze środy na czwartek (1/2 kwietnia) nad ranem polskiego czasu, po którym ceny ropy wzrosły po raz kolejny. Rynki liczyły, że wojnę na Bliskim Wschodzie uda się szybko zakończyć - świadczyły o tym wcześniejsze wypowiedzi Trumpa m.in. o tym, że Iran jest gotowy na zawarcie porozumienia. Zamiast tego zapowiedział możliwość kontynuowania amerykańskich uderzeń przez kolejne dwa-trzy tygodnie i nie przedstawił rozwiązania w sprawie zamkniętej cieśniny Ormuz. Ostatecznie wzmocniło to niepewność i presję na globalne rynki.
- Na razie mamy wyższe ceny biletów na kierunkach bezpośrednich, które zastępują loty wykonywane dotychczas przez bliskowschodnie huby. W Europie póki co mniej boję się podwyżek wyższych niż kilka procent, bo generalnie mamy zabezpieczone wciąż spore ilości paliwa lotniczego przed skokiem cen a dodatkowo ceny w sporej mierze narzuca największy gracz, czyli Ryanair, a ten prędzej liczy na kłopoty innych niż na konieczność podnoszenia własnych stawek - mówi Furgalski.
Jeśli wojna w Iranie potrwa dłużej, ceny biletów lotniczych mogą wzrosnąć nawet o 20 proc.
Na ten moment perspektywa zakończenia wojny w Iranie odsunęła się w czasie. Zdaniem prezesa Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, gdyby wojna miała trwać dłużej i konsekwencją byłyby wyższe ceny paliwa oraz jego braki - a brak też przecież wpływa na wyższą cenę - to grozi nam redukcja lotów oraz podwyżki rzędu przynajmniej 20 proc.
- Na niczym innym jak kerozyna samoloty nie polecą. Samoloty wodorowe czy elektryczne to, póki co, ładne bajki o dalekiej przyszłości. Trzeba poszukać nowych dostawców i już widzimy, że Trump poleca swój kraj jako jednego z największych producentów paliwa lotniczego. Ale wracam do tego co napisałem, czyli prostej zasady w gospodarce: jak jakiegoś dobra jest mało to jego cena idzie w górę - dodaje.
Zdaniem Furgalskiego mści się też teraz kolejny raz zaniechanie Komisji Europejskiej do zreformowania zarządzania przestrzenią powietrzną. - Dzisiaj każde państwo robi tu swoją politykę, gdy tymczasem wspólne zarządzanie mogłoby "wyprostować" trasy przelotów, a to skutkowałoby nie tylko skróceniem czasu lotów, redukcją emisji CO2, ale i oszczędnością paliwa właśnie - wskazuje w rozmowie z Interią Biznes.
Unijny komisarz energii Dan Joergensen w opublikowanej w piątkek rozmowie z "Financial Times" nie był zbyt optymistyczny. Zapowiedział, że UE "przygotowuje się na najgorsze scenariusze", nawet jeśli blok "jeszcze nie jest gotowy" na racjonowanie kluczowych produktów, takich jak paliwo lotnicze czy olej napędowy. "Lepiej być przygotowanym niż potem żałować" - wyjaśnił Joergensen.
Zapytany o możliwość osłabienia przepisów dotyczących paliwa lotniczego, aby zezwolić na większy import z USA lub na dodawanie większej ilości etanolu do paliw samochodowych, Joergensen odparł: "Nie osiągnęliśmy jeszcze punktu, w którym poprawialibyśmy lub zmieniali jakiekolwiek z naszych obecnych przepisów". Zapewnił jednak, że rozważane są wszystkie możliwości i "jasne jest, że im poważniejsza sytuacja, tym bardziej będziemy musieli rozważyć narzędzia legislacyjne".
UE i USA mają różne normy dotyczące paliwa lotniczego, które w UE ma temperaturę zamarzania -47 stopni Celsjusza, a w USA -40.
Biura podróży nie chcą przesądzać o podwyżce cen biletów lotniczych
Biura podróży, z którymi skontaktowaliśmy się, aby ustalić, czy niedobory paliwa lotniczego mogą wpłynąć na ofertę wakacyjną, ceny oraz dostępność miejsc, na razie powstrzymują się od jednoznacznych komentarzy. Część przedstawicieli branży, z którymi rozmawialiśmy, nie chce także prognozować, jakiego rzędu podwyżek cen mogą spodziewać się klienci.
- Na ten moment nie widać, żeby organizatorzy podnosili ceny - kontrakty z liniami lotniczymi i hotelami zawierane są na wiele miesięcy wprzód, a zarówno touroperatorzy jak i linie lotnicze stosują hedging, który pozwala im zablokować ceny paliwa i / lub kursy walut na odpowiednim poziomie - mówi nam Marzena Buczkowska-German z Wakcje.pl.
Dodaje także, że obecnie nie ma jasnego potwierdzenia tezy, że paliwa zacznie w Europie brakować. - A właśnie w kontekście wyjazdów wakacyjnych koncentrujemy się na kierunkach bliskiego zasięgu - czyli basenie Morza Śródziemnego i Bałkanach -wskazuje.
Ekspertka nie zauważyła także, by klienci już reagowali na potencjalny wzrost cen - np. rezerwując wycieczki z większym wyprzedzeniem. - Trend do wcześniejszej rezerwacji wyjazdów zorganizowanych ma charakter rosnący od wielu lat. Nie inaczej jest w tym roku i nie ma to żadnego związku z wybuchem wojny - zapewnia.
Zdaniem członka Rady Prezesów EBC Fabio Panetta, trwający konflikt tworzy bezprecedensowe zaburzenia w światowych łańcuchach dostaw energii, a jego rozlewanie się na kraje Zatoki Perskiej zmusiło niektóre z nich do zawieszenia produkcji węglowodorów, co natychmiast wpływa na rynki międzynarodowe i potencjalnie długo się utrzyma. Dodał, że nawet przy założeniu szybkiego ustania walk, powrót do normalnej produkcji będzie powolny. Może to oznaczać, że z podwyższonymi cenami, podróżni będą musieli zmagać się jeszcze przez wiele miesięcy po ewentualnym ustabilizowaniu się sytuacji.
Sebastian Tałach
















