W czwartek 14 maja rozpoczną się negocjacje dotyczące wysokości płacy minimalnej, podwyżek dla pracowników budżetówki oraz waloryzacji emerytur i rent w 2027 r. Rozmowy odbędą się w ramach zespołu ds. wynagrodzeń i świadczeń społecznych Rady Dialogu Społecznego. To właśnie tam związki zawodowe i organizacje pracodawców przedstawią swoje oczekiwania przed przygotowaniem projektu ustawy budżetowej na przyszły rok - przypomina "Fakt".
Spór o płacę minimalną i podwyżki dla budżetówki
Minimalne wynagrodzenie wynosi obecnie 4806 zł brutto, czyli około 3606 zł netto. Z obowiązujących wskaźników wynika, że w 2027 r. płaca minimalna nie będzie mogła być niższa niż 4860,47 zł brutto.
Pracodawcy opowiadają się za ostrożnym wzrostem wynagrodzeń. "Skłaniamy się ku propozycji opartej na ustawowej gwarancji, uwzględniającej wskaźnik weryfikacyjny oraz prognozowaną na przyszły rok inflację" - mówi Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Znacznie wyższych podwyżek oczekują związki zawodowe. OPZZ postuluje utrzymanie relacji, zgodnie z którą płaca minimalna stanowi 52 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Oznaczałoby to wzrost najniższej krajowej do około 4900 zł brutto.
"Wzrost płacy minimalnej o niecałe 100 zł na pewno nas nie satysfakcjonuje" - podkreśla przewodniczący OPZZ Piotr Ostrowski. Jak zaznacza, wzrost minimalnego wynagrodzenia wpływa również na poziom wyższych pensji w gospodarce.
W grze również podwyżki dla budżetówki. "Dostrzegamy problem"
Jednym z najważniejszych punktów rozmów będą także podwyżki dla pracowników sfery budżetowej. W rządowych "Założeniach makroekonomicznych na lata 2026-2030" zapisano, że wynagrodzenia w budżetówce wzrosną jedynie o prognozowaną inflację, która ma wynieść 2,5 proc.
"Dostrzegamy problem relatywnie niskich wynagrodzeń w tym sektorze, co może przekładać się niekorzystnie na sprawność instytucji państwa oraz jakość usług publicznych dla obywateli i przedsiębiorców. Z drugiej strony, konieczne będzie uwzględnienie także trudnej sytuacji finansów publicznych oraz bardzo wysokiego deficytu sektora finansów publicznych, który utrzymuje się już kolejny rok" - mówi Łukasz Kozłowski.
Związkowcy oceniają jednak, że podwyżki ograniczone do poziomu inflacji mogą oznaczać realny spadek wynagrodzeń. OPZZ wskazuje również, że rządowe prognozy inflacyjne mogą być zbyt optymistyczne.
"Możemy mieć więc do czynienia z sytuacją, że realne wynagrodzenia pracowników sfery budżetowej będą spadać" - ostrzega Piotr Ostrowski.
Emerytury i renty. Związki chcą wyższej waloryzacji
Przedmiotem negocjacji będzie również przyszłoroczna waloryzacja emerytur i rent. Obecnie obowiązujący mechanizm zakłada, że świadczenia rosną o inflację oraz 20 proc. realnego wzrostu wynagrodzeń. Według obecnych prognoz mogłoby to oznaczać waloryzację na poziomie około 3,48 proc. w 2027 r.
Związki zawodowe chcą jednak zmian w sposobie wyliczania podwyżek dla seniorów. OPZZ proponuje, aby do wskaźnika waloryzacji doliczać 50 proc. realnego wzrostu płac zamiast obecnych 20 proc. W takim wariancie waloryzacja mogłaby wzrosnąć do około 4,5 proc.
Wyższy wskaźnik oznaczałby większe świadczenia dla emerytów i rencistów. Przy emeryturze wynoszącej 3 tys. zł brutto różnica między obecnym a proponowanym wariantem mogłaby wynieść ok. 23 zł netto miesięcznie. W przypadku świadczenia na poziomie 5 tys. zł brutto różnica przekroczyłaby 37 zł miesięcznie.
"Postulujemy, by Ministerstwo Finansów potraktowało tę sprawę poważnie i nie zaciągało politycznego kredytu" - mówi rzecznik Forum Związków Zawodowych Grzegorz Sikora.












