Jak podaje lokalny dziennik w Wenecji "Il Gazzettino", latem 2022 roku pracownica weneckiego tramwaju wodnego vaporetto znalazła na jego pokładzie torbę, w której znajdowały się cukierki, kilka osobistych rzeczy oraz 7 tys. dolarów w banknotach po 100 dolarów. Ze względu na brak dokumentów nie dało się ustalić właściciela pakunku, a torba trafiła do biura rzeczy znalezionych. Właściciel się nie znalazł, więc w teorii znalezisko powinno należeć do kobiety, ale miasto twierdziło inaczej.
Znalazła torbę, miasto nie chciało jej oddać. Poszło o obowiązki służbowe
Zgodnie z przepisami po upływie roku nieodebrana zguba należy się osobie, która ją znalazła. Dlatego znalazczyni po tym czasie zgłosiła się z wnioskiem o przekazanie jej tej kwoty.
Ale zarząd miasta, któremu podlega transport, uznał, że w tym przypadku nie można zastosować przepisu kodeksu cywilnego, argumentując, że kobieta nie znalazła torby jako zwykła obywatelka, ale w godzinach pracy. Według administracji miasta wykonywała zatem swoje obowiązki służbowe. Biuro prawne zarządu odrzuciło wniosek o oddanie znalezionych pieniędzy.
Miasto nie oddało jej torby. Kobieta poszła do sądu
Ostatecznie kobieta zwróciła się do sędziego pokoju, czyli sędziego pierwszej instancji, który zajmuje się sprawami o mniejszej wadze. Sędzia nakazał wypłatę równowartości 7 tysięcy dolarów w euro wraz z należnymi odsetkami. Po kolejnej odmowie ze strony władz miasta, sędzia wydał ponowne rozporządzenie, ostatecznie zobowiązując zarząd do zwrotu należnej kwoty.













