Spis treści:
- Tona węgla za 1150? Już nie teraz
- W kopalni taniej, ale trzeba doliczyć transport
- Składy i markety - zależy od lokalizacji
- Skąd takie ceny?
Tona węgla za 1150? Już nie teraz
Jeszcze w sierpniu Polska Grupa Górnicza reklamowała węgiel na tegoroczny sezon grzewczy od 1150 złotych za tonę. Jednak miesiąc później trudno znaleźć ofertę lepszą niż 1300 złotych za tonę.
Większość sortymentu dostępna luzem, czyli kostka, groszek czy orzech, kosztuje u producentów co najmniej 1300-1350 zł. Węgiel pakowany na paletach czy w workach Big Bag to wydatek nawet 1700 zł.
W kopalni taniej, ale trzeba doliczyć transport
Zakup u producenta, a nie na składzie, może wydawać się opłacalny, ale zawsze trzeba sprawdzić cenę dostawy. Według danych PGG z końca sierpnia, średnia stawka za usługi Kwalifikowanych Dostawców Węgla wynosiła ok. 197 złotych za tonę. Cena ta znacząco się nie zmienia, ale oznacza, że rachunek z kopalni wcale nie prezentuje się tak atrakcyjnie.
Składy i markety - zależy od lokalizacji
Rozpiętość cen jest bardzo duża. Czynniki, które wpływają na koszt zakupu jest region, marża sprzedawcy i oczywiście, rodzaj węgla i jego kaloryczność. Jak zawsze rekordzistą jest groszek - może kosztować nawet do 2400 złotych za tonę, średnia to jednak ok. 1400.
Najmniej opłacalnym rozwiązaniem jest kupowanie węgla w marketach, ponieważ niewielkie worki w przeliczeniu na tonę kosztują grubo ponad 2000 złotych za gorszy sortyment.
Problemem jest nie tylko cena, ale również dostępność towaru. W wielu miejscach składy świecą pustkami, a sprzedawcy skarżą się na opóźnione dostawy.
Skąd takie ceny?
Za wzrostem cen opału stoi przede wszystkim sytuacja na globalnym rynku. Konflikt na Bliskim Wschodzie podbija ceny gazu, więc część krajów wróciła do węgla, przez co notowania surowca poszły w górę.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna prognozuje, że globalny popyt na węgiel osiągnie w tym roku rekordowe 8,94 mld ton. Również Polska sprowadza więcej węgla. Już w pierwszym półroczu bieżącego roku import węgla energetycznego wyniósł ponad 3 mln ton, czyli o 168% więcej niż rok temu.
Resort aktywów państwowych uspokaja jednak, że nie ma ryzyka poważnych braków. Lokalne problemy z dostępnością będą przejściowe. Mimo to, eksperci nie wykluczają kolejnych podwyżek, gdy temperatury zaczną spadać. Zatem - tanio już było. NIe ma co liczyć na lepsze ceny i trzeba kupować jak najszybciej.
KO











