Pani Maria przez ponad 20 lat prowadziła z mężem firmę. W długi w ZUS-ie popadła, gdy zachorował. Jak tłumaczyła Wyborczej Biz - nie była w stanie realizować zleceń, bo całe dnie spędzała przy szpitalnym łóżku. Po jego śmierci została z 350 tys. zł do zapłaty w ZUS tytułem nieuiszczonych składek na ubezpieczenia społeczne. Do kwoty doliczono także odsetki.
Pani Maria miała do spłaty 350 tys. zł. Mimo płacenia rat dług się nie zmniejszył
Kobieta nie uchylała się od odpowiedzialności. Poszła do ZUS-u i poprosiła o rozłożenie zadłużenia na raty. Zaproponowano jej roczny plan ratalny - jedenaście płatności miesięcznych w wysokości około 3,6 tys. zł, oraz ostatnią wynoszącą 310,4 tys. zł. ZUS doliczył sobie także opłatę prolongacyjną wynoszącą około 20 tys. zł. Jak wyjaśnia Wyborcza Biz wysokość "prowizji" Zakładu jest zależna od aktualnej stopy odsetek za zwłokę.
ZUS pobiera opłatę prolongacyjną od każdego podpisanego aneksu
W rozmowie z urzędniczką ZUS-u pani Maria zastrzegła, że nie będzie w stanie uiścić ostatniej raty, bo jest za wysoka. Usłyszała wówczas, że ma się nie martwić, bo po roku będzie mogła podpisać aneks i ponownie rozłożyć płatność na raty, a po kolejnym roku następny, aż spłaci całość. Problem w tym, że od każdego ponownego rozłożenia płatności, ZUS ponownie pobiera opłatę prolongacyjną. W efekcie po 4 latach płacenia rat pani Maria wciąż ma do spłacenia 350 tys. zł.
Pan Marek spłacił 30 tys. zł w ZUS, a kwota długu wciąż taka sama
Jak zaznacza Wyborcza Biz - w podobnej sytuacji jest wielu dłużników ZUS-u. Pan Marek stracił płynność finansową w czasie pandemii i został z 100 tys. zł długu wobec Zakładu. Jemu także zaproponowano raty rozłożone na rok z wysoką ostatnią płatnością oraz możliwość przedłużenia ich poprzez podpisanie aneksów. W ciągu kilku lat zapłacił ZUS-owi około 30 tys. zł, a dług wciąż wynosi 100 tys. zł. Mężczyzna nadal prowadzi firmę, ale musiał zwolnić kilka osób, bo nie stać go było na ich pensje.
"W państwie prawa ulga w spłacie powinna być instrumentem oddłużeniowym, a nie konstrukcją, która utrwala stan permanentnego zadłużenia" - wskazała w rozmowie z serwisem dr Katarzyna Kalata radczyni prawnej z Kancelarii Kalata, do której zgłaszają się przedsiębiorcy niepotrafiący wyjść z długów wobec ZUS.
"ZUS uprawia klasyczne rolowanie długiem"
"Dla mnie to jest nie do pomyślenia. ZUS uprawia klasyczne rolowanie długiem dla swojej korzyści" - stwierdził dr Łukasz Wacławik z wydziału zarządzania krakowskiej AGH.
Z kolei doradca podatkowy i szef zarządu PJH Doradztwo Gospodarcze, Przemysław Hinc uważa, że ZUS powinien pobierać opłatę prolongacyjną. Jej brak mógłby zachęcić innych do niepłacenia zobowiązać. Zastrzegł jednak, że dłużnicy powinni mieć możliwość wyjścia z długów. Hinc wskazał, że jednym z możliwych rozwiązań byłoby rozpatrywanie wniosków o rozłożenie należności na raty w ramach postępowania mediacyjnego, podczas którego ustalano by rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony. "Choć nawet i ono nie jest receptą bez zmiany nastawienia ZUS" - dodał rozmówca serwisu.
Wyborcza Biz poprosiła o komentarz ZUS i Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ale nie otrzymała odpowiedzi.











