"Kiedyś firma wywozowa odbierała żółte worki od mieszkańców, a następnie po obróbce sprzedawała je i obniżała nam cenę. Teraz butelki trafią do automatów w sklepach. Firma straci zysk z plastiku, więc podnosi ceny za odbiór reszty śmieci" - tłumaczyła gmina Kobiór w styczniowym komunikacie dotyczącym podwyżek opłat za wywóz śmieci.
Wyższe opłaty za śmieci w Warszawie
Od Nowego Roku stawka za odbiór odpadów w tej miejscowości wynosi 39 zł od osoby. Wcześniej mieszkańcy płacili 35 zł od osoby.
Rachunki za śmieci wzrosną też w Warszawie. Od 1 kwietnia w stolicy będą obowiązywać następujące stawki:
- dla gospodarstwa domowego w zabudowie wielolokalowej - 85 zł (podwyżka z 61 zł).
- dla gospodarstwa domowego w zabudowie jednorodzinnej - 107 zł (podwyżka z 91 zł).
Z komunikatu Urzędu Miasta wynika, że "podwyżki" za wywóz śmieci są w rzeczywistości "powrotem do starych stawek". "31 marca 2026 r. kończy się okres obowiązywania niższych stawek opłat [...]" - wyjaśniono.
W 2025 roku koszty gospodarowania odpadami okazały się niższe, niż wskazywały na to prognozy, w związku z czym w budżecie powstała nadwyżka. Rada Miasta postanowiła przeznaczyć te środki na finansowanie systemu i jednocześnie zachować obniżone stawki za wywóz śmieci.
Warszawa podwyższyła stawki za odbiór śmieci przez system kaucyjny
Podwyżki stawek za wywóz śmieci w Warszawie, podobnie jak w Kobiórze, mają być spowodowane wprowadzeniem systemu kaucyjnego.
W komentarzu dla WP Finanse biuro prasowe magistratu oświadczyło, że ma on "negatywny wpływ na gminne systemy gospodarki odpadami komunalnymi, co znalazło odzwierciedlenie w rozstrzygniętych przetargach na odbiór odpadów".
Warszawski urząd podkreślił, że system kaucyjny doprowadził do spadku "przychodów instalacji zajmujących się przetwarzaniem odpadów komunalnych ze sprzedaży surowców wtórnych oraz do wzrostu kosztów zagospodarowania pozostałych odpadów".
Firmy zajmujące się odbiorem odpadów komunalnych zarabiały na butelkach
Od kilku miesięcy do koszy na metale i tworzywa sztuczne trafia mniej butelek, a to właśnie na nich zarabiały firmy zajmujące się odbiorem odpadów. Butelki były oddawane na recykling, a zyski z tej działalności odciążały system. Dzięki temu rachunki za odbiór odpadów były niższe.
Jak pisaliśmy w Interii Biznes w październiku - Unia Metropolii Polskich już latem 2025 roku alarmowała, że wprowadzenie systemu kaucyjnego doprowadzi do wzrostu kosztów w systemach gminnych na poziomie 10-15 proc.
"System kaucyjny zrobi z nas zbieraczy śmieci"
"Ogarnia mnie gorzki śmiech, gdy słyszę, że system kaucyjny wychodzi naprzeciw pragnieniom nas wszystkich - konsumentów, którzy chcą wreszcie skutecznie zadbać o środowisko" - powiedział nam wówczas Karol Wójcik - przewodniczący rady programowej Izby Branży Komunalnej.
Ekspert przewidywał, że "system kaucyjny zrobi z nas zbieraczy śmieci, którzy szybko zrozumieją, że biegają z tym wypełnionym powietrzem plastikiem trochę bez sensu".
"Bo po pierwsze tracą czas, a po drugie robią niezły ślad węglowy, dojeżdżając akurat tam, gdzie można te butelki oddać" - tłumaczył. Prognozy te okazały się trafne. Od kilku miesięcy Polacy skarżą się w mediach społecznościowych m.in. na kolejki przed butelkomatami i na to, że maszyny często mają usterki, przez co zwrot jest niemożliwy. Problem stanowią także "zbieracze", dla których oddawanie butelek stało się źródłem zarobku. Takie osoby "zasypują" sklepy opakowaniami wyciągniętymi ze śmietników.











