Jak relacjonowała pasażerka w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", plecak został umieszczony w specjalnym stelażu służącym do sprawdzania wymiarów bagażu, jednak pracownicy linii uznali, że nie spełnia on wymagań ze względu na odstające elementy. Ryanair potraktował go jako ponadwymiarowy bagaż i naliczył dodatkową opłatę.
"Niektórzy przewoźnicy przyjmują politykę nierozpatrywania reklamacji"
Pani Angelika złożyła reklamację za pośrednictwem formularza dostępnego na stronie przewoźnika. Jak przekazała, zrobiła to już trzy razy, jednak odpowiedzi miały mieć charakter automatyczny. Ostatecznie linia nie uwzględniła jej roszczeń i skierowała ją do Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
Z relacji pasażerki wynika jednak, że w biurze rzecznika praw pasażerów przy ULC miała otrzymać informację, iż urząd nie zajmuje się indywidualnymi sporami dotyczącymi dodatkowych opłat za bagaż.
Prawnik Krzysztof Bogusz, specjalizujący się m.in. w sprawach dotyczących odszkodowań lotniczych, zwrócił uwagę, że podobne sytuacje nie należą do rzadkości.
"Niektórzy przewoźnicy przyjmują politykę nierozpatrywania reklamacji. Na swojej stronie mają formularz do skarg, bo do tego zobowiązuje ich prawo, ale w praktyce te skargi są ignorowane, a pasażerowie otrzymują standardowe odpowiedzi" - wskazał ekspert.
Jak dodał, dochodzenie swoich praw na drodze sądowej w takich przypadkach często nie jest dla pasażerów opłacalne. Koszty postępowania mogą bowiem przewyższyć wartość kwestionowanej opłaty.
"Pod względem ekonomicznym droga sądowa jest nieopłacalna, bo wartość utraconych środków jest tu znacznie niższa niż koszty sporu sądowego" - ocenił Bogusz.
Sprawami dotyczącymi podobnych praktyk zajmuje się także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Instytucja otrzymuje skargi na tanie linie lotnicze, jednak - jak wynika ze stanowiska przywołanego przez "Gazetę Wyborczą" - traktuje je przede wszystkim jako sygnały konsumenckie i nie prowadzi indywidualnych postępowań w tego typu sprawach.
Ryanair zaostrza kontrole bagażu. Pracownicy dostają większe premie
Spory dotyczące dodatkowych opłat za bagaż pojawiają się w momencie, gdy Ryanair zaostrza egzekwowanie swojej polityki bagażowej. Przewoźnik zwiększył premię dla pracowników za wykrywanie ponadwymiarowych toreb - obecnie za każdą ujawnioną sztukę bagażu niespełniającą wymogów personel ma otrzymywać 3,5 euro zamiast wcześniejszych 2,5 euro.
Zmiana ma zachęcić obsługę do dokładniejszego kontrolowania wymiarów bagażu podręcznego. Jak podawał Bankier.pl, linia chce w ten sposób ograniczyć przypadki, w których pasażerowie próbują wejść na pokład z większymi torbami niż przewiduje wykupiona usługa.
Prezes Ryanaira Michael O'Leary przekonywał w rozmowie z "The Times", że liczba prób przewożenia zbyt dużego bagażu spadła, ale przewoźnik zamierza jeszcze konsekwentniej egzekwować obowiązujące zasady. Firma zrezygnowała również z wcześniejszego limitu premii dla pracowników, dzięki czemu osoby kontrolujące bagaże mogą zarobić więcej.
Szef linii podkreślał, że pasażerowie powinni stosować się do wymogów dotyczących rozmiarów bagażu i sprawdzać je przed podróżą.
Obecne zasady Ryanaira pozwalają na bezpłatne wniesienie jednej sztuki bagażu podręcznego o wymiarach maksymalnie 40 x 30 x 20 cm. Torba musi zmieścić się pod siedzeniem pasażera. Większy bagaż o wadze do 10 kg i wymiarach 55 x 40 x 20 cm jest dostępny po wykupieniu dodatkowej usługi.
Przewoźnik informuje, że za przekroczenie limitów może naliczyć opłatę sięgającą nawet 370 zł.











