Pan Ryszard w sobotę wraz z żoną spacerował po centrum Gdańska. Mimo średniej pogody w rejonie ulicy Długiej, Długiego Targu i Wyspy Spichrzów panował bardzo duży tłok - relacjonował w rozmowie z Gdańsk Nasze Miasto. Para odwiedziła kilka lokali, by coś przekąsić i wypić. "I zapłaciliśmy majątek" - powiedział czytelnik portalu.
Ceny w Gdańsku oburzają Polaków. Pizza za 50 zł, piwo za 29 zł
Makaron z owocami morza kosztował go 69 zł, co w jego opinii było jeszcze cenowo "akceptowalne", choć jak zaznaczył, porcja zawierała tylko cztery małe krewetki. Oburzyła go za to cena pizzy margherity, która wynosiła 50 zł, a ceny napojów uznał za "dobijające".
"Półlitrowe piwo bezalkoholowe za 29 zł to szok cenowy. Podobnie jak półlitrowa pseudolemoniada w karafce za jedyne 24 zł. To był prawdziwy paragon grozy" - stwierdził czytelnik Naszego Miasta.
Ekonomista Mikołaj Walczak wskazał w rozmowie z serwisem, że Gdańsk stał się jedną z najpopularniejszych destynacji w tej części Europy. Wzmożone zainteresowanie przekłada się na wysoki popyt, a to z kolei pozwala na podwyższanie cen.
Wpływ na ceny mają też rosnące koszty pracy, energii, produktów i czynszów. Właściciele lokali częściowo przenoszą je na klientów - wskazał ekspert, zauważając także, że mimo krytyki "paragonów grozy" turyści nadal licznie odwiedzają Trójmiasto.
Właściciel pubu przyznał, że ceny w jego lokalu są pod turystów zagranicznych
Właściciel jednego z gdańskich pubów w rozmowie z serwisem wprost przyznał, że stawki w jego lokalu nie są na kieszeń Polaków. "Zarabiam na gościach zagranicznych i pod nich skrojone są ceny" - powiedział, dodając, że w trakcie mundialu można u niego obejrzeć mecze, a stoliki są zajęte głównie przez Duńczyków i Anglików. Polacy też przychodzą, ale jak zaznaczył, są "oszczędni". Przedsiębiorca podkreślił także, że ma specjalną zniżkę dla stałych bywalców. "Bo inaczej, faktycznie, poszliby z torbami" - wyjaśnił.











