Na rządowym portalu ePraca z ofertami staży i zatrudnienia zamieszczono ogłoszenie dotyczące pracy na stanowisku majster robót drogowych. Wakat oferuje firma z Dolnego Śląska, a ogłoszenie zamieścił Powiatowy Urząd Pracy w Głogowie.
Firma z Dolnego Śląska szuka majstra. Proponuje minimum 10 tys. zł
Propozycja zainteresowała nas z powodu zarobków, które firma proponuje. W ogłoszeniu podano, że stawka wynosi od 10 tys. zł do 30 tys. zł brutto, a zatrudnienie odbywa się na podstawie umowy o pracę na czas próbny.
Czytaj także: Polacy łapią się na pracę za 10 tys. zł. Banki ostrzegają
Pracodawca nie wymaga wykształcenia - aplikacje mogą wysyłać osoby, które skończyły podstawówkę. Warunkiem koniecznym jest jednak posiadanie co najmniej rocznego doświadczenia, a także konkretnych umiejętności (prawo jazdy kat. B, czytanie rysunków technicznych).
W opisie podano, że do zadań majstra będzie należeć m.in. nadzorowanie robót, logistyka na danym odcinku, raportowanie postępu prac, analiza i planowanie potrzeb materiałowych. Osoba na tym stanowisku będzie również odpowiedzialna za nadzór nad jakością, za terminową realizację projektów oraz za przestrzeganie przepisów BHP i ochrony środowiska.
Praca dla majstra i kierownika robót drogowych. Inni proponowali niższe stawki
Przejrzeliśmy inne ogłoszenia z serwisu, które dotyczyły pracy na podobnych stanowiskach, by zorientować się, czy proponowane wynagrodzenie jest na nim normą.
Okazało się, że inne firmy proponowały mniejsze wynagrodzenia - od około 5 do 9 tys. zł brutto. W dodatku wymagały co najmniej wykształcenia średniego technicznego, a niektóre szukały kandydatów z tytułem inżyniera.
Czytaj także: Polak szuka pracownika. Płaci 550 zł netto na dzień i daje stały etat
Nie wiemy, skąd wynikają tak wysokie różnice w proponowanych pensjach, ale mamy na ten temat pewną hipotezę. Wyższe wynagrodzenia na tego typu stanowiskach, a jednocześnie niższe wymagania co do wykształcenia, mieli pracodawcy z miejscowości zlokalizowanych w niedalekiej odległości od Niemiec i Czech. Obszary te są w dodatku słabiej zaludnione. Dla przykładu przedsiębiorstwa z Gdańska i Sosnowca proponowały majstrom i kierownikom pensje wynoszące około 5 tys. zł brutto.
Podejrzewamy więc, że firmy z terenów przygranicznych musiały obniżyć nieco wymagania, a do tego zaproponować wyższe wynagrodzenia, bo walczą o pracowników z pracodawcami z dwóch innych krajów. Dla osób z innych województw, które posiadają fach w ręku, ale nie mają wykształcenia, przez co nie mogą dostać podwyżki lub awansu, może być to cenna wskazówka - przy zachodniej granicy płacą lepiej.










