"Z tego co wiem, Polska jest krajem o największej liczbie godzin z ujemną ceną energii w Europie. To wskazuje na to, że nie potrafimy wciąż dostosować popytu do podaży" - mówił minister finansów Andrzej Domański podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Taryfy dynamiczne. Na czym polegają?
Zdaniem szefa resortu jednym z rozwiązań tego problemu są mechanizmy kształtujące popyt, takie jak elastyczne taryfy. O ich rosnącym znaczeniu mówił również wiceprezes Tauronu, Krzysztof Zawadzki. "Kończą się czasy z jedną, sztywną ceną energii" - podkreślał w wypowiedzi cytowanej przez portal gazeta.pl.
Taryfy dynamiczne pojawiły się po raz pierwszy w ofertach największych sprzedawców energii 24 sierpnia 2024 roku. Jak podkreśla Urząd Regulacji Energetyki, to rozwiązanie skierowane przede wszystkim do świadomych odbiorców, którzy znają zasady działania rynku energii i potrafią elastycznie zarządzać zużyciem prądu.
Na czym polega taka oferta? W taryfie dynamicznej cena 1 kWh nie jest stała, lecz zmienia się wraz z sytuacją na rynku hurtowym. Stawki są powiązane z Rynkiem Dnia Następnego Towarowej Giełdy Energii, gdzie ustalane są ceny energii na kolejną dobę.
Od października 2025 roku ceny w tego typu taryfach aktualizowane są co 15 minut. Wcześniej zmieniały się co godzinę. Oznacza to większą elastyczność, ale również wyższe ryzyko dla odbiorców, ponieważ stawki mogą dynamicznie reagować na popyt, produkcję energii z OZE czy warunki pogodowe.
W praktyce korzystanie z taryfy dynamicznej wymaga odpowiednich nawyków. Największe zużycie energii warto przenosić na godziny, gdy prąd jest najtańszy, a ograniczać pobór wtedy, gdy ceny rosną - często w godzinach wieczornego szczytu, między 18:00 a 21:00.
Zmienne taryfy nie zawsze są więc opłacalne - konsument, który nie jest w stanie skutecznie zarządzać swoim zużyciem energii lub nie posiada odpowiednich narzędzi do monitorowania zmieniających się cen, może ostatecznie płacić wyższe rachunki - czytamy na stronie tauron.pl.
Taryfy dynamiczne a rynek energii. "Najlepszy bodziec ekonomiczny"
Z raportu Forum Energii wynika, że wprowadzenie dynamicznych taryf na szeroką skalę może istotnie ograniczyć obciążenie systemu elektroenergetycznego. Przesunięcie nawet niewielkiej części zużycia ze szczytu zapotrzebowania na energię na godziny wysokiej produkcji OZE pozwala obniżyć koszty bilansowania, ograniczyć pracę drogich elektrowni konwencjonalnych i zmniejszyć presję na budowę nowych bloków gazowych czy dużych magazynów energii.
- Taryfa dynamiczna stanowi obecnie najlepszy bodziec ekonomiczny do zarządzania profilem zużycia energii - mówi Klaudia Janik z Instytutu Reform w rozmowie z Interią Biznes.
Jak dodaje, wyzwaniem jest jednak fakt, że obecnie taryfa dynamiczna obejmuje jedynie cenę energii czynnej, zaś opłaty sieciowe pozostają stałe. - Pełne korzyści dla systemu i odbiorców pojawią się dopiero wtedy, gdy wysokość opłat sieciowych również zostanie uzależniona od czasu poboru energii. Dlatego konieczny jest rozwój wielostrefowych oraz dynamicznych taryf dystrybucyjnych - dodaje.
Na istotne znaczenie aspektu regulacyjnego zwraca uwagę również Piotr Hałoń, lider Grupy Energy, Resources & Industrials Deloitte. - Taryfy dynamiczne mają realny i udokumentowany potencjał poprawy bilansowania systemu elektroenergetycznego, jednak ich skuteczność zależy od skali wdrożenia oraz wsparcia regulacyjno-technologicznego - mówi.
Zdaniem Hałonia, z perspektywy systemowej nawet kilkuprocentowa zmiana profilu zużycia energii w skali kraju obniża koszty bilansowania ponoszone przez operatora systemu przesyłowego, zmniejsza potrzebę redukcji generacji OZE (tzw. redysponowanie) i ogranicza presję na inwestycje wyłącznie po stronie podaży. - Odpowiednie zarządzanie profilem zużycia wpływa na atrakcyjność finalnego kosztu jaki ponosimy - mówi ekspert.
Jak dodaje, konieczna jest jednak zmiana podejścia klientów, którzy reagują głównie na bezpośrednie bodźce ekonomiczne, o ile są one "proste i przewidywalne".
- W Polsce obserwujemy wyraźne zróżnicowanie. Aktywni prosumenci, użytkownicy pomp ciepła, fotowoltaiki czy samochodów elektrycznych są znacznie bardziej skłonni do reagowania na ceny. Pozostała część gospodarstw domowych wciąż postrzega energię jako "dobro stałej ceny", wymagające ochrony regulacyjnej - mówi ekspert.
Hałoń podkreśla, że zróżnicowanie to znajduje swoje odzwierciedlenie także w kanałach sprzedaży oraz liczbie konsumentów zmieniających sprzedawcę energii. - Zmiana nawyków w skali systemowej wymaga czasu, jest możliwa, ale tylko pod warunkiem automatyzacji reakcji (np. sterowanie ładowaniem EV, pracą pompy ciepła, bojlera), minimalizacji ryzyka po stronie konsumenta i przede wszystkim jasnej komunikacji potencjalnych oraz potwierdzonych oszczędności - mówi.
Zdaniem Janik w przyszłości największy potencjał do aktywnego zarządzania swoim zużyciem energii będą mieli odbiorcy zelektryfikowani - posiadający pompę ciepła, klimatyzator, samochód elektryczny czy magazyn energii elektrycznej. - Dziś wymaga to dość dużo zaangażowania. Przykładowo właściciel samochodu elektrycznego musi poszukać inteligentnej stacji ładowania, by jak najtaniej naładować pojazd podczas podróży. Znacznie łatwiej ma właściciel domu jednorodzinnego ze stacjonarnym magazynem energii, który może zwiększać poziom autokonsumpcji z domowej instalacji PV i gromadzić tanią energię z sieci - tłumaczy, dodając, że kluczowa jest dostępność technologii i infrastruktury pozwalających na automatyczną optymalizację czasu pracy urządzeń.
Liczniki zdalnego odczytu. "Prosumenci mają prawo skorzystać z bezpłatnej instalacji"
Taryfa dynamiczna nie jest więc dostępna dla wszystkich. Podstawą jest posiadanie licznika zdalnego odczytu, który pozwala na bieżące monitorowanie zużycia energii oraz automatyczne przesyłanie danych.
- Według obowiązujących regulacji, każde gospodarstwo domowe powinno zostać wyposażone w taki licznik przez sprzedawcę do lipca 2031 roku. Prosumenci mają prawo skorzystać z bezpłatnej instalacji na wniosek. Pozostali odbiorcy muszą czekać na działania operatora zgodnie z ustalonym harmonogramem. Alternatywnie mogą złożyć wniosek o płatną instalację licznika. Jednakże z uwagi na dodatkowe koszty, raczej niewielu odbiorców skorzysta z tego rozwiązania. Kluczowe są zatem działania po stronie operatorów sieci dystrybucyjnych oraz sprawna realizacja instalacji zgodnie z harmonogramem - tłumaczy Janik.
Za wdrożenie liczników zdalnego odczytu odpowiadają najwięksi operatorzy systemów dystrybucyjnych: PGE Dystrybucja, Tauron Dystrybucja, Enea Operator oraz Energa-Operator. Zgodnie z obowiązującym harmonogramem, do końca 2025 roku urządzenia te miały trafić do co najmniej 35 proc. odbiorców końcowych. Jak wynika z ustaleń wnp.pl, proces wymiany liczników przebiega zgodnie z planem.












