Tegoroczne wakacje w Zakopanem mogą okazać się tańsze niż w poprzednich latach. Właściciele hoteli, apartamentów i domków na Podhalu coraz częściej obniżają ceny noclegów. W niektórych przypadkach stawki spadły nawet o 30-40 proc. Powodem jest mniejsza liczba turystów z krajów Bliskiego Wschodu - pisze "Gazeta Krakowska".
Ceny noclegów w Zakopanem spadły nawet o 40 proc. "Jakby na przekór"
Jak wskazują przedstawiciele branży, konflikt na Bliskim Wschodzie doprowadził do wyraźnego wyhamowania rezerwacji wśród klientów z tamtego regionu. To zmusiło właścicieli luksusowych obiektów do walki o turystów z Polski oraz Europy Zachodniej. Efektem są promocje, jakich, według ekspertów, nie było od kilkunastu lat.
"Warto rozważyć przyjazd na początku wakacji do Zakopanego, ewentualnie ostatni tydzień sierpnia, bo wtedy te ceny są najbardziej atrakcyjne. Natomiast jeżeli ktoś może zrobić sobie urlop na przykład w czerwcu, wtedy skorzysta z super ofert pozasezonowych" - wskazał Dariusz Galica, który na co dzień współpracuje z hotelami i pensjonatami.
Ekspert zaznaczył również, że w porównaniu z ubiegłym rokiem ceny w maju i czerwcu spadły nawet o 30 proc. "W wielu miejscach ceny usług poszły w górę, a ceny w Zakopanem, jakby na przekór wszystkiemu, w dół" - zauważył.
"Muszą dostosować ceny do europejskich turystów"
Różnica jest najbardziej zauważalna w przypadku domków wolnostojących oraz dużych apartamentów, które w ostatnich latach były szczególnie popularne wśród turystów z krajów arabskich. Goście z Bliskiego Wschodu wybierali przede wszystkim przestronne i prywatne obiekty, dlatego właściciele inwestowali właśnie w taki segment rynku. Dziś jednak nadpodaż miejsc noclegowych wymusza coraz większą konkurencję cenową.
"Domków w przeciągu ostatnich kilku lat, od pandemii, przybyło na Podhalu 300 procent, więc siłą rzeczy tutaj najbardziej właściciele odczuwają tę konkurencję cenową. W tej chwili te ceny są bardzo zbliżone do dużych apartamentów. Jeżeli mówimy o dużym apartamencie, który wynajmuje się w cenie 500 zł za dobę, domek często kosztuje na przykład 600 zł" - wylicza Emilia Glista z agencji marketingowej JointSystem z Zakopanego.
Przedstawiciele branży podkreślają, że obiekty przygotowane wcześniej z myślą o zamożnych klientach z Zatoki Perskiej muszą obecnie dostosować ceny do możliwości europejskich turystów. "Cena, która była do zniesienia przez turystę arabskiego, nie będzie akceptowalna przez Polaka, a najprawdopodobniej także dla mieszkańca Europy Zachodniej" - wyjaśnił Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.











