Białka Tatrzańska od kilku lat umacnia swoją pozycję jednego z najpopularniejszych zimowych kurortów w Polsce. Rozbudowana infrastruktura narciarska, oferta skierowana do rodzin oraz zaplecze rekreacyjne sprawiły, że miejscowość stała się magnesem dla turystów. Popularność ma jednak swoją cenę.
Białka Tatrzańska drożeje najszybciej. Zakopane w tyle
Z danych serwisu Nocowanie.pl wynika, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy średni koszt noclegu w Białce Tatrzańskiej wzrósł aż o 34 proc. To zdecydowanie więcej niż w innych górskich miejscowościach. Dla porównania w Krynicy-Zdroju ceny wzrosły o 17 proc., a w Szczyrku jedynie o 8 proc. W efekcie Białka znalazła się w ścisłej czołówce najdroższych zimowych destynacji w kraju.
W czasie ferii zimowych średnia cena noclegu wynosi tam około 148 zł za osobę za dobę. To więcej niż w Zakopanem i Krynicy-Zdroju, gdzie stawki oscylują wokół 112 zł, oraz znacznie więcej niż w Szczyrku (108 zł) czy Karpaczu (86 zł).
Kontrast cenowy najlepiej widać w zestawieniu z mniej popularnymi regionami górskimi. W Bieszczadach noclegi są niemal dwukrotnie tańsze - w Wetlinie koszt doby to około 71 zł, a w Ustrzykach Dolnych około 83 zł. Mimo to to właśnie Podhale, a szczególnie Białka Tatrzańska, pozostaje jednym z najczęściej wybieranych przez Polaków kierunków zimowego wypoczynku.
Ferie zimowe coraz droższe, ale chętnych nie brakuje
Koszty noclegu to jednak tylko część wydatków na zimowy wypoczynek. Należy doliczyć także skipassy - pięciodniowe karnety podrożały nawet o kilkadziesiąt procent. Za 5-dniowy karnet dla dorosłych w Białce Tatrzańskiej zapłacimy 800 zł, w Szklarskiej Porębie 750 z, a w Szczyrku 900 zł. Drożej jest też w Zakopanem, gdzie cena wzrosła z 650 do 800 zł, które turyści płacili jeszcze rok temu.
Rosnące ceny nie zniechęcają jednak turystów. Portale rezerwacyjne i branżowe wskazują, że obłożenie obiektów noclegowych w Białce Tatrzańskiej w pierwszych tygodniach ferii jest bardzo wysokie. To oznacza, że narciarze muszą liczyć się nie tylko z wysokimi kosztami pobytu, ale także z kolejkami do wyciągów i dużym ruchem na stokach - pisze Super Express.












