Pogoda w tym sezonie dała się plantatorom we znaki już na początku sezonu. Przymrozki wymusiły działania mające pobudzić rośliny do regeneracji, a później plantacje musiały zmierzyć się z długotrwałą suszą i ekstremalnie wysokimi temperaturami.
Susza i upały uderzyły w plantacje. Zbiory znacznie niższe
"To był sezon, który bardzo dużo nas nauczył. Po przymrozkach trzeba było pobudzać rośliny do regeneracji, a później walczyć ze skutkami ekstremalnych upałów. Wszystko to oznaczało kolejne wydatki" - relacjonował w rozmowie z portalem Sady i Ogrody plantator Krzysztof Chmiel. Jak dodał, bez dodatkowej biostymulacji zbiory nie byłyby możliwe.
W jego przypadku z hektara udało się zebrać około 4-5 ton malin. To jednak nie jest wynik, który pozwala mówić o dobrym sezonie, a koszty poniesione na ochronę i regenerację plantacji nie gwarantują producentom rentowności.
Problem jest widoczny również w punktach skupu. Z informacji przekazywanych portalowi przez osobę prowadzącą skup w okolicach Lublina wynika, że obecne dostawy to jedynie 20 proc. tego co udało się zabrać w ubiegłym roku.
Problemy dotyczą nie tylko ilości, ale także jakości malin. Temperatury przekraczające miejscami 40 stopni Celsjusza doprowadziły do uszkodzenia owoców. Do punktów skupu trafiają partie z charakterystycznymi białymi, "sparzonymi" malinami. Takie owoce nie nadają się do sprzedaży jako produkt najwyższej jakości, dlatego kierowane są przede wszystkim do tłoczenia.
Upały wpłynęły również na samą organizację zbiorów. Przy wysokich temperaturach praca na plantacjach w środku dnia stawała się zbyt trudna. Zbiory rozpoczynały się więc nawet około godziny 4 rano i trwały maksymalnie do 9.00. Po przerwie pracownicy wracali na plantacje dopiero wieczorem. Najgorętszą część dnia wykorzystywano natomiast na nawadnianie upraw - pisze tygodnik-rolniczy.pl.
Plantator Łukasz Cielma ocenił, że obecny sezon należy do najtrudniejszych od wielu lat. W rozmowie z serwisem kobietawsadzie.pl zwracał uwagę przede wszystkim na skalę upałów. "Od tamtej pory nie było tak gorąco przez około 20 lat. Naprawdę nie pamiętam takich warunków" - mówił, wspominając podobne temperatury z czasów swojego dzieciństwa.
Maliny droższe, ale wysoka cena nie rozwiązuje problemu
Mimo bardzo małej podaży ceny malin w skupach nie poszybowały gwałtownie w górę. Są jednak wyższe niż przed rokiem. W przypadku owoców przeznaczonych do tłoczenia plantatorzy otrzymują obecnie około 16-17,20 zł za kilogram. Za najlepszej jakości owoce można dostać około 18 zł/kg.
Wysokie stawki nie oznaczają jednak automatycznie wysokich zarobków. Przy słabych zbiorach producenci sprzedają znacznie mniej owoców, a jednocześnie musieli ponieść dodatkowe wydatki związane z regeneracją roślin, biostymulacją i nawadnianiem. Dlatego część plantatorów wskazuje, że nawet obecne ceny nie wystarczą, aby zrekompensować straty.
Problem z podażą jest szczególnie widoczny pod koniec zbiorów malin letnich. Do skupów trafiają już ostatnie partie tych odmian, a część owoców ze względu na uszkodzenia termiczne nie może zostać przeznaczona na rynek świeży. Jak wynika z informacji z regionu Lublina, dostawy spadły do zaledwie jednej piątej poziomu notowanego w ubiegłym sezonie.
Szansą na częściową poprawę sytuacji mają być maliny jesienne. Zwykle stanowią one około 30 proc. całkowitej produkcji, podczas gdy odmiany letnie odpowiadają za około 70 proc. W tym roku proporcje mogą się jednak zmienić, ponieważ właśnie maliny letnie najbardziej ucierpiały z powodu pogody.












