Sprawa dotyczy firmy Kingsbarn Realty Capital z Las Vegas, która w 2024 roku kupiła 83 akry, czyli około 34 hektary, niezabudowanego terenu bezpośrednio przy zachodniej granicy Yosemite. Teraz spółka chce wybudować tam luksusowy hotel Sanctuary at Yosemite.
Deweloper chce drogi przez Yosemite
Problemem jest dostęp do działki. Obecna droga prowadząca do należącego do dewelopera terenu znajduje się ponad 10 mil, czyli około 16 km, od najbliższego wjazdu do parku. Dojazd do popularnych atrakcji Yosemite wymaga więc korzystania z dłuższej i okrężnej trasy - pisze The Guardian.
Jeff Pori, prezes Kingsbarn Realty Capital, chce zbudować krótszą drogę, która połączyłaby teren inwestycji z jedną z głównych tras przebiegających przez park. Planowana droga miałaby mieć około 1,5 km.
Jak wynika z informacji przekazanych przez amerykańskie media, pracownicy National Park Service (NPS) analizowali możliwość przekazania firmie niewielkiej parceli znajdującej się w granicach Yosemite. W zamian deweloper miałby kupić i przekazać parkowi inny teren w Kalifornii o porównywalnej wartości.
Rozmowy między NPS a przedstawicielami Kingsbarn trwają od wiosny 2025 roku. Pracownicy służby parków, cytowani anonimowo przez amerykańskie media, mieli jednak mówić o "nietypowej" presji politycznej. Jak wynika z ich relacji, urzędnicy oczekiwali, że NPS będzie otwarta na potrzeby właściciela nieruchomości oraz jego lobbystów i współpracowników.
ZOBACZ TAKŻE: Donald Trump o ropie z Wenezueli: Dar dla narodu Stanów Zjednoczonych
Wcześniej sprzeciwiały się trzy administracje
Pomysł budowy drogi nie jest nowy. Poprzedni właściciel należącej obecnie do Kingsbarn nieruchomości przez dziesięciolecia bezskutecznie zabiegał w rządzie federalnym o zgodę na budowę prywatnej drogi prowadzącej przez Yosemite. Przeciwko takim planom opowiadały się wcześniej administracje George'a W. Busha, Baracka Obamy i Joe Bidena.
Informacje o możliwej zamianie wywołały sprzeciw organizacji zajmujących się ochroną parków narodowych i środowiska. Jayson O'Neill z Save Our Parks podkreślił, że administracja Trumpa zmierza do prywatyzacji amerykańskich parków narodowych i wyprzedaży publicznych gruntów.
Przeciwko planom opowiadają się także politycy z Kalifornii. "Nasze parki należą do nas wszystkich. Te miejsca powinny być chronione dla każdego pokolenia, a nie sprzedawane zamożnym przyjaciołom Trumpa, którzy chcą na nich zarabiać" - powiedział Jared Huffman, demokratyczny kongresmen z północnego wybrzeża Kalifornii. Zapowiedział również walkę z planami dotyczącymi Yosemite, wskazując, że ich realizacja mogłaby stworzyć precedens dla innych cennych przyrodniczo terenów.
Sprawa budzi dodatkowe zainteresowanie ze względu na związki właściciela Kingsbarn z amerykańską polityką. Według "New York Timesa" Jeff Pori przekazał łącznie 4 tys. dolarów na kampanię wyborczą Donalda Trumpa.
Administracja federalna zaprzecza jednak, aby decyzja w sprawie działki była przesądzona. Aubrie Spady, rzeczniczka Departamentu Spraw Wewnętrznych, przekazała Guardianowi, że nie było politycznej presji mającej doprowadzić do z góry ustalonego rozstrzygnięcia. Resort określił jako nieprawdziwe sugestie, że potajemnie pracuje nad przekazaniem prywatnemu deweloperowi ziemi należącej do National Park Service.
Departament podkreśla również, że nie zapadły jeszcze żadne ostateczne decyzje. Ewentualna zamiana gruntów lub zgoda na dostęp do nieruchomości musiałaby odbyć się zgodnie z obowiązującym prawem federalnym, regulacjami i procedurami resortu, w tym wymaganymi analizami środowiskowymi oraz procesem informowania opinii publicznej.










