Administracja prezydenta Donalda Trumpa ma w poniedziałek (28 września) sfinalizować przepisy wycofujące wcześniejsze podwyżki norm efektywności paliwowej. Chodzi o standardy Corporate Average Fuel Economy (CAFE), wprowadzone w 1975 roku po arabskim embargu naftowym. Wymagają one od producentów osiągania maksymalnego poziomu zużycia paliwa, jaki jest możliwy do uzyskania.
Trump zapowiada zmiany w przepisach dotyczących norm efektywności paliowej
Trump zapowiedział zmianę w sobotnim wpisie na platformie Truth Social, przedstawiając ją jako odwrócenie "absurdalnego mandatu dotyczącego pojazdów elektrycznych" wprowadzonego przez poprzednią administrację Joe Bidena. Sekretarz transportu Sean Duffy potwierdził, że decyzja zostanie ogłoszona w poniedziałek - pisze AFP.
Zgodnie z projektem nowych regulacji średnia efektywność całej floty samochodów ma wynosić 34,5 mili na galon do roku modelowego 2031. To poziom, który amerykańskie auta osiągnęły już w 2024 roku. Administracja Trumpa chce tym samym wycofać zarówno wcześniejsze, jak i zaplanowane na kolejne lata podwyżki wymagań.
Wcześniej administracja Bidena zakładała dojście do poziomu 50,4 mili na galon. Według jej wyliczeń takie rozwiązanie pozwoliłoby zaoszczędzić do 2050 roku 64 mld galonów paliwa i przyniosłoby konsumentom 35 mld dolarów oszczędności.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Znamy ustalenia szczytu Chiny i USA. Jest zgoda w kwestii ceł, AI i Iranu
Trump: To sposób na ograniczenie kosztów ponoszonych przez Amerykanów
Trump przedstawia wycofanie norm jako sposób na ograniczenie kosztów ponoszonych przez Amerykanów. Krytycy wskazują jednak, że w praktyce kierowcy mogą zapłacić więcej na stacjach. Ma to szczególne znaczenie w czasie gwałtownego wzrostu cen paliw w USA, związanego z wojną amerykańsko-izraelską z Iranem.
Transport jest jednocześnie największym źródłem emisji zanieczyszczeń klimatycznych w Stanach Zjednoczonych. USA pozostają drugim największym emitentem gazów powodujących ocieplanie klimatu na świecie.
Amerykańscy producenci samochodów poparli zmiany. Przeciwko decyzji zamierza natomiast wystąpić Center for Biological Diversity. Dan Becker, dyrektor organizacji zajmującej się transportem i klimatem, zapowiedział pozew, argumentując, że nowe przepisy pomijają możliwości oferowane przez czyste technologie oraz miliony oszczędnych samochodów już jeżdżących po amerykańskich drogach.
"Opisuję to jako trojańskiego konia, który doprowadzi do upadku amerykańskich producentów samochodów, ponieważ nie będą musieli konkurować z najlepszymi technologiami na świecie" - powiedział Becker agencji AFP.










