Komisja Europejska zaproponowała budżet o wartości 1,76 bln euro, jednak cypryjska prezydencja chce jego ograniczenia do 1,73 bln euro. Choć rozmowy mogą potrwać nawet do 2027 r., polscy politycy już teraz zabiegają o rozwiązania korzystne dla krajowej gospodarki - pisze Business Insider.
Jak podkreśla europoseł PSL Krzysztof Hetman, to ostatni budżet, w którym Polska może liczyć na bardzo duże środki przeznaczone m.in. na rozwój infrastruktury drogowej i kolejowej. Z tego względu obecne negocjacje mają dla Warszawy szczególne znaczenie.
Trwa debata nad budżetem UE. Bezpieczeństwo jednym z głównych tematów
Polscy europosłowie zgodnie wskazują, że bezpieczeństwo staje się jednym z głównych filarów przyszłego budżetu UE. Europoseł KO Andrzej Halicki podkreśla, że potrzebne są zarówno większe środki finansowe, jak i nowe źródła dochodów wspólnoty.
Jak wyjaśnia, bezpieczeństwo obejmuje dziś nie tylko kwestie militarne, ale także samowystarczalność żywnościową, infrastrukturę energetyczną, rozwój regionów, konkurencyjność gospodarki oraz ochronę granic. Z tego powodu Parlament Europejski postuluje zwiększenie wieloletnich ram finansowych o 10 proc. względem propozycji Komisji Europejskiej.
Halicki zwraca również uwagę na konieczność inwestycji w przemysł obronny, sektor kosmiczny oraz wsparcie regionów graniczących z Rosją, Białorusią i Ukrainą. Jego zdaniem budżet powinien uwzględniać także działania związane z walką z dezinformacją i wzmacnianiem odporności demokratycznej państw członkowskich.
Podobne stanowisko prezentuje europosłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz. Jak ocenia, przesunięcie unijnych priorytetów w stronę bezpieczeństwa jest efektem skutecznych działań polskiej dyplomacji. Jednocześnie zaznacza, że wraz z pojawieniem się ogromnych pieniędzy rośnie również rywalizacja o ich podział.
"Tam, gdzie są wielkie pieniądze, zaczyna się gra interesów. Teraz toczy się batalia o przyszły budżet UE" - mówi europosłanka w rozmowie z portalem Business Insider.
Jej zdaniem szczególnie widoczne jest to w obszarze przemysłu obronnego, gdzie ścierają się interesy państw posiadających rozwinięte sektory zbrojeniowe oraz krajów, takich jak Polska, które współpracują również z partnerami spoza Unii Europejskiej.
UE rozważa wprowadzenie nowych podatków. Chodzi m.in. o kryptowaluty
Istotnym elementem negocjacji są również nowe źródła dochodów UE. Były komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski zwraca uwagę, że to jeden z najtrudniejszych punktów rozmów.
Rozważa się m.in. wprowadzenie podatku cyfrowego, opodatkowanie sektora kryptowalut oraz hazardu online. Według wstępnych szacunków działania te mogłyby przynieść do budżetu wspólnoty od kilku do kilkunastu miliardów euro rocznie. Lewandowski podkreśla jednak, że część propozycji budzi w Polsce zastrzeżenia, zwłaszcza te związane z przekazywaniem części wpływów z systemu handlu emisjami ETS do budżetu UE.
Równolegle trwa dyskusja o Europejskim Funduszu Konkurencyjności, którego wartość według obecnych propozycji miałaby wynieść 383 mld euro. Polska zabiega o wprowadzenie tzw. balansu geograficznego, który zapewniłby bardziej równomierny podział środków między państwa członkowskie.
Jak wskazuje Krzysztof Hetman, obecnie znaczna część funduszy zarządzanych centralnie przez Komisję Europejską trafia do największych gospodarek Europy Zachodniej. Polska wraz z grupą mniejszych państw chce zmienić ten model.
Na potrzebę bardziej sprawiedliwego podziału środków zwracają uwagę również przedstawiciele biznesu. Ich zdaniem nowe instrumenty finansowe powinny uwzględniać różnice rozwojowe pomiędzy państwami członkowskimi i wspierać konkurencyjność całej Unii, a nie tylko najbardziej rozwiniętych regionów.











