Unia Europejska chce rozszerzyć system handlu emisjami ETS na wszystkie loty wylatujące z Europy - także poza granice Wspólnoty. Oznaczałoby to objęcie dodatkowymi kosztami zarówno europejskich, jak i zagranicznych przewoźników obsługujących połączenia międzynarodowe - pisze portal "Financial Times".
Unia rozszerzy system ETS? Jest nowa propozycja
Obecnie unijny system ETS obejmuje wyłącznie loty wewnątrz UE. Linie lotnicze muszą więc płacić za emisję CO2 np. na trasie Dublin-Paryż, ale połączenia międzykontynentalne, takie jak Paryż-Nowy Jork, pozostają z tych opłat zwolnione. Komisja Europejska chce to zmienić podczas zaplanowanego na lipiec przeglądu systemu.
Jak poinformowała Polona Gregorin z departamentu klimatu Komisji Europejskiej, celem zmian jest "zapewnienie skutecznej wyceny emisji dwutlenku węgla dla pełnego udziału emisji generowanych w UE". Podczas spotkania z przedstawicielami branży lotniczej ostrzegła, że ETS może zostać rozszerzony na "loty wylatujące", czyli wszystkie połączenia startujące z Europy, niezależnie od miejsca docelowego.
Według analizy organizacji Transport & Environment, objęcie systemem wszystkich lotów wychodzących z Europy mogłoby przynieść UE i państwom członkowskim nawet 12,7 mld euro rocznie, czyli około trzykrotnie więcej niż obecne wpływy z sektora lotniczego. Think tank wyliczył również, że rozszerzenie ETS mogłoby zwiększyć dochody budżetowe nawet do 17 mld euro do 2030 roku.
Komisja podkreśla jednocześnie, że nowe zasady miałyby obowiązywać wszystkich przewoźników w równym stopniu. "Jedną z kluczowych zasad jest zapewnienie równych warunków konkurencji między operatorami, co oznacza, że na tych samych trasach wszyscy przewoźnicy - europejscy i pozaeuropejscy - są traktowani w taki sam sposób" - zaznaczyła Gregorin.
Linie lotnicze są przeciwne. Groźba sporu handlowego z USA
Plany Brukseli już wywołały sprzeciw części branży lotniczej. Vincent De Vroey ze stowarzyszenia Aerospace, Security & Defence Industries Association of Europe zaapelował, by Komisja nie rozszerzała systemu ETS na loty międzynarodowe. Ostrzegł, że objęcie amerykańskich linii unijną wyceną emisji może doprowadzić do sporu handlowego z Waszyngtonem.
Podobny konflikt miał już miejsce w 2012 roku, gdy UE po raz pierwszy próbowała objąć loty międzykontynentalne systemem ETS. Wówczas przeciwko rozwiązaniu wystąpiła tzw. koalicja niechętnych, w skład której weszły m.in. USA, Chiny i Indie. Stany Zjednoczone przyjęły nawet przepisy przewidujące sankcje wobec linii podporządkowujących się unijnym regulacjom. Ostatecznie Komisja Europejska zawiesiła wtedy stosowanie ETS wobec lotów międzynarodowych pod warunkiem stworzenia globalnego systemu przez ICAO, czyli Międzynarodową Organizację Lotnictwa Cywilnego ONZ.
Efektem tych prac był system CORSIA, który ma stać się obowiązkowy dla lotów międzynarodowych od 2027 roku. Komisja Europejska analizuje obecnie skuteczność tego mechanizmu, a wyniki mają zostać przedstawione do 1 lipca. "Wszelkie obowiązki wynikające z ETS zostałyby odpowiednio skorygowane, tak aby uniknąć podwójnych płatności w ramach CORSIA i ETS za te same emisje" - podkreśliła Gregorin.












