Reklama

Ustawa antylichwiarska: Pieniądze z dostawą do domu budzą spór

Przez internet jest szybko i bez mitręgi? W mieszkaniu - odpowiedzialnie i z namysłem? Trwa dyskusja o tym, jak oferować klientom krótkoterminowe pożyczki.

Ministerstwo Finansów przedstawiło niedawno nowy projekt tzw. ustawy antylichwiarskiej. Nowelizacja kilku aktów prawnych ma pomóc w zapewnieniu bezpieczeństwa konsumentom biorącym pożyczki poza sektorem bankowym. Jak bowiem stwierdza się w wielu raportach, w tym także niedawno opublikowanym przez Federację Konsumentów, nadal dochodzi do licznych nieprawidłowości, a klienci spłacają często kilkaset razy więcej, niż pożyczyli.

Reklama

Wokół kształtu projektu jednak nie ma zgody wśród przedsiębiorców. I paradoksalnie: nie chodzi o to, co się w nim znajduje, lecz o to, czego w nim nie ma.

Frontem do klienta

Zdaniem Związku Firm Pożyczkowych trzeba dalej pracować nad ustawą, zamiast ją przyjmować w pośpiechu.

- Ustawa, która miała wyeliminować patologie, sama coraz dalej odbiega od założeń. Zrezygnowano z publicznego Rejestru Firm Pożyczkowych oraz nadzoru KNF nad firmami pożyczkowymi - wskazuje Jarosław Ryba, prezes ZFP.

Przepisy zaś - jego zdaniem - w żaden sposób nie regulują zasad i sposobu udzielania pożyczek, co było jednym z głównych postulatów legalnie działającej części branży. Związek Firm Pożyczkowych chciałby np. wprowadzenia zakazu udzielania pożyczek w gotówce i odbioru rat w domach klientów. Transfer środków miałby się odbywać wyłącznie w formie bezgotówkowej - na rachunek bankowy lub np. za pomocą karty przedpłaconej. Firmom pożyczkowym - zdaniem ZFP - należałoby również zabronić kontaktów z klientami po godzinie 18 oraz w weekendy.

Takie rozwiązania wprowadzono niedawno na Słowacji. I - jak przekonuje Paweł Grabowski, dyrektor działu prawnego Związku Firm Pożyczkowych - potrzebne są także w Polsce.

Provident na celowniku

Nie jest jednak tajemnicą, że dodanie do ustawy postulatów związku uderzyłoby w rynkowego potentata - Provident. Firmy "chwilówkowe" bowiem bazują przede wszystkim na pożyczkach udzielanych przez internet. Provident jest zaś bardziej konserwatywny, a jego siła opiera się głównie na pracownikach terenowych. Stąd też nie może dziwić ostry sprzeciw przedstawicieli firmy przeciwko propozycjom prezesa Ryby.

Roman Jamiołkowski, rzecznik prasowy Provident Polska, uważa propozycję ZFP za chybioną. Jak wskazuje, dostęp klienta do bezpośrednio udzielanej pożyczki gotówkowej ma dwie główne zalety - przeciwdziała wykluczeniu finansowemu dużej części obywateli oraz sprzyja odpowiedzialnemu pożyczaniu.

- Gdyby konsumenci zostali pozbawieni prawa pożyczania gotówki w domu, byłby to rodzaj wykluczenia finansowego ponad jednej czwartej obywateli, którzy nie mają rachunku bankowego - stwierdza rzecznik.

Według badań PBS dla Providenta bowiem, odsetek Polaków nieposiadających konta w banku wynosi 27,8 proc. Dodając do tego, że ponad 30 proc. Polaków nie korzysta z internetu, Provident sugeruje, że propozycje ZFP w praktyce wykluczyłyby ogromną rzeszę Polaków jeszcze bardziej poza nawias.

- Pożyczanie gotówki z dostarczeniem jej do domu jest korzystne zwłaszcza dla osób niepełnosprawnych, opiekujących się w domu małymi dziećmi, pochodzących z mniejszych i słabo ubankowionych miejscowości - wymienia Roman Jamiołkowski.

Dwie wizje potrzeb

Firmy oferujące chwilówki oraz Provident różnią się między sobą też co do tego, co jest dla klientów najważniejsze. Większość przedsiębiorców zajmujących się pożyczaniem pieniędzy uważa, że kluczowa jest łatwość i szybkość - klient jest zadowolony, że przy ograniczeniu formalności jest w stanie uzyskać określoną kwotę w ciągu kilkunastu minut, zaś firma jest zadowolona, bo tanio była w stanie usatysfakcjonować pożyczkobiorcę.

Inną wizję ma Provident.

- Bezpośrednia konsultacja z doradcą pożyczkowym i jego dodatkowe wyjaśnienia pomogą konsumentowi zrozumieć ewentualne niejasne czy niezrozumiałe punkty umowy. Konsument dzięki współpracy z doradcą trafniej też może dobrać wielkość i czas trwania pożyczki, tak by uniknąć nadmiernego zadłużenia i wpadnięcia w pętlę kredytową - mówi Roman Jamiołkowski.

Innymi słowy - jego zdaniem - osobisty kontakt na linii klient - doradca pomaga pożyczać odpowiedzialnie.

Z tą wizją zupełnie nie zgadza się Związek Firm Pożyczkowych.

- Na naszą infolinię trafia coraz więcej skarg na firmy pożyczkowe prowadzące tzw. obsługę domową. Klienci skarżą się w szczególności na niejasne zasady pobierania rat, brak dokumentacji spłat i rażąco zawyżone koszty w stosunku do pożyczonej kwoty - przekonuje Jarosław Ryba.

Dlatego też optuje za tym, aby wszelkie transakcje odbywały się bezgotówkowo. Dzięki temu wszelkie informacje mają być łatwe do zweryfikowania i ograniczone zostaną możliwości nieetycznego bądź nawet nielegalnego działania niektórych doradców: nie będzie już problemu, gdy co najwyżej słowo klienta jest przeciwstawione słowu doradcy.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT

Jak jednak nieoficjalnie usłyszeliśmy w Ministerstwie Finansów, postulaty dotyczące zakazu udzielania pożyczek w domu są warte przemyślenia, lecz raczej nie znajdą się w tym projekcie nowelizacji. A to dlatego, że politycy chcą przyjąć nowe przepisy jeszcze w tej kadencji Sejmu. Jak słyszymy: "przedłużenie prac to olbrzymie ryzyko. Obecnie rynek pożyczek pozabankowych jest jak tykająca bomba i gdyby wybuchła jakaś afera, dostałoby się rządowi po głowie za to, że zwlekał z ustawą".

Patryk Słowik, 2015-04-20

Dowiedz się więcej na temat: pożyczka | kredyt | lichwa | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »