Zamek i pałac w Bečov nad Teplou należał do szlacheckiego rodu Beaufort-Spontin. Po zakończeniu II wojny światowej właściciele uciekli z posiadłości, ale wcześniej ukryli najcenniejsze elementy majątku.
Ukryli relikwiarz i cenne trunki. Oba skarby odnaleziono przypadkiem
Pod posadzką w zamkowej kaplicy ukryto relikwiarz świętego Maura, będący drugim najcenniejszym zabytkiem Republiki Czeskiej, oraz kolekcję szampanów, koniaków i 136 butelek niezwykle rzadkich win z końca XIX wieku, którymi rodzina raczyła się do posiłków. Oba skarby odnaleziono przypadkiem w 1985 roku.
Od początku podejrzewano, że kolekcja trunków jest sporo warta, ale oszacowanie wartości wymagało potwierdzenia jej autentyczności. Nie było to łatwe. Najcenniejsze wina zostały stworzone przez winiarzy z winnicy Château d'Yquem, która istnieje po dziś dzień, ale nie odpowiadała na prośby Czechów w sprawie wydania certyfikatów i ponownego zakorkowania alkoholi. 10 lat temu padła ofiarą udanej próby podrabiania win i przestała świadczyć takie usługi.
Winnica nie odpowiadała na prośby czeskich posłów i dyplomatów
Francuzów o pomoc błagali pierwotni właściciela zamku, czyli rodzina Beaufort-Spontin, Czeskie Centrum Kultury w Paryżu, czeskie ambasady, posłowie do Parlamentu Europejskiego, konsul honorowy Bordeaux. Ich prośby pozostały jednak bez odpowiedzi.
Narodowemu Instytutowi Dziedzictwa, który zarządza zamkiem, pomógł dopiero Jindřich Krausz, dyrektor sławnego Grandhotelu Pupp w Karlowych Warach.
"W ciągu trzech dni pośredniczył w ważnym kontakcie osobistym i wtedy lody w końcu zostały przełamane" - wspominał cytowany przez portal Idnes Tomáš Wizovský, kasztelan zamku. W sprawę zaangażował się także Ján Kotúč, dyrektor generalny Moët Hennessy, który osobiście towarzyszył stuletnim winom w podróży do Francji. Ta odbyła się w wielkim sekrecie we wrześniu 2025 roku.
Kolekcja win jest warta ponad 4 mln euro
W winnicy potwierdzono, że trunki rzeczywiście wyprodukowano w tym miejscu. Poddano je także renowacji - poprzez uzupełnienie braków. Instytut zapłacił za to około 170 tys. koron, czyli około 29 tys. zł. Teraz wina wróciły do zamku, gdzie uroczyście je zaprezentowano. W wydarzeniu wzięli udział m.in. potomkowie byłych właścicieli pałacu.
"Szacuje się, że wartość całej kolekcji, gdyby została wystawiona na aukcji, mogłaby sięgnąć 100 mln koron (ponad 4 mln euro - przyp.red.)" - podaje Idnes.










