W ostatnim czasie w gminie Kościelisko w lesie znaleziono odpady żywnościowe, które wyrzuciła jedna z restauracji z rejonu Zakopanego. Takich przypadków "podrzuceń" restauracyjnych resztek na Podhalu w ostatnim czasie było zresztą więcej. Zdaniem "GW" jest to "niepokojąca tendencja", a Sanepid nie zawsze szybko reaguje.
W kwestii utylizacji odpadów spożywczych przedsiębiorcy muszą przestrzegać rygorystycznych regulacji. Takie śmieci musi odebrać specjalistyczna firma. Sanepid sprawdza, czy restauracja ma podpisaną umowę na wywóz tego typu odpadów.
Restauratorzy nie mogą oddawać za darmo produktów po dacie ważności
Przedstawiciele branży gastronomicznej i turystycznej z Zakopanego w rozmowie z "GW" podkreślili, że prawo zabrania im oddawania za darmo produktów spożywczych, które są po dacie ważności i to nawet wtedy, gdy kucharz wie, iż nadają się do spożycia.
Gdyby przedsiębiorcy je oddawali, Sanepid mógłby na nich nałożyć mandat. Jak wyjaśnił Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej żywność "po dacie" można zjeść prywatnie, ale nie można jej ani sprzedawać, ani dawać w ramach gratisu.
"Dotyczy to także gotowych, zamkniętych produktów, które zachowały jakość i są bezpieczne" - podkreślił przedstawiciel branży turystycznej. Niemniej - jak zauważa gazeta - niektóre mniejsze lokale "po cichu" oddają takie jedzenie potrzebującym, np. zostawiając je w społecznych jadłodzielniach.
Szwedzki bufet dla Polaków to wciąż luksus. W Zakopanem wyrzucają nietknięte jedzenie
Do restauracyjnych i hotelowych kubłów z opadami trafia też świeża żywność z bufetów szwedzkich. I to marnotrawstwo branżę boli najbardziej.
"Bywa, że wracają do nas całe patery wędlin, serów, owoców i warzyw, których nikt nie tknął" - powiedział "GW" Kamil, który jest menadżerem w jednej z zakopiańskich restauracji, zauważając, że pracownicy gastronomii wyrzucając zawartość takich półmisków, często biją się z myślami. Mają poczucie, że te produkty mogłyby być przez kogoś zjedzone, ale boją się je oddać, żeby nie dostać mandatu od Sanepidu.
Z kolei Karol Wagner uważa, że dla Polaków "bufet wciąż uchodzi za luksus". Od restauracji oczekuje się tego, że jedzenia będzie w nadmiarze. Jeśli nie ma, pojawiają się zarzuty o oszczędzanie. "Średnio na bufecie trzygwiazdkowym przy założeniu, że mamy 60 gości, wykłada się dwa razy więcej pożywienia, niż są w stanie zjeść klienci" - wskazuje przedstawiciel TIG.
Polacy przeciętnie wyrzucają 110 kg jedzenia. Średnia unijna wynosi 130 kg na osobę. W Egipcie marnuje się znacznie więcej żywności. Tam do kosza w przeliczeniu na osobę trafia 155 kg.











