W ten sposób szef MON i lider PSL skomentował piątkową decyzję prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącą skierowania do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. W ocenie Nawrockiego jej przepisy łamią zasadę, zgodnie z którą prawo nie działa wstecz.
Przewidziana w ustawie nowa danina (tzw. windfall tax) miała obciążyć producentów i importerów paliw, którzy osiągnęli ponadprzeciętne dochody w wyniku destabilizacji rynków energii po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
CPN wróci? Kosiniak-Kamysz: Nie przekreślałbym szans
- Prezydent Nawrocki nie podpisał ustawy o nadmiarowych zyskach spółek paliwowych. Nie rozumiem dlaczego. Koncerny paliwowe naprawdę mają się czym podzielić, na czele z Orlenem (...) i spółkami zagranicznymi. (...) Gdzie tu patriotyzm gospodarczy? - zastanawiał się w środę rano Władysław Kosiniak-Kamysz.
W odpowiedzi na pytanie, czy zatem rząd nie ma środków na program obniżający ceny paliw, stwierdził: "Wierzę w zdolności ministra Domańskiego, więc nie przekreślałbym szans na taki projekt". - Prezydent może jeszcze wyjść z tej sytuacji. Może wycofać tę skargę do Trybunału, do czego szczerze go zachęcam, bo blokuje pieniądze na najniższe ceny paliw dla Polaków - dodał.
Wicepremier został zapytany, czy gdyby udało się pozyskać środki z podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych, możliwy byłby powrót CPN. - Na pewno spożytkowalibyśmy je tak jak pierwsze 5 mld zł pochodzące z podatków na to, żeby były niższe ceny paliw. Polska jako jedno z państw masywnie udzieliła wsparcia w najtrudniejszym momencie. Chcielibyśmy udzielić tego wsparcia dalej. Prezydent blokuje rzecz niewiarygodną - staje w obronie zagranicznych koncernów paliwowych, a nie polskich rodzin i finansów polskich rodzin. Kompletnie tego nie rozumiem - odpowiedział.
Rząd oskarża prezydenta o blokowanie niższych cen paliw. "Utrudnia życie polskim rodzinom"
Wraz z końcem lipca wygasły rozwiązania rządowego programu "Ceny Paliwa Niżej", na mocy których stosowana była obniżona stawka VAT na niektóre paliwa - przede wszystkim benzyny i oleje napędowe - oraz ustalana była cena maksymalna tych paliw na stacjach benzynowych. Wcześniej, w połowie czerwca, wygasły przepisy o obniżce akcyzy na te paliwa.
W ostatnich tygodniach - po zakończeniu programu CPN - ceny paliw na stacjach benzynowych w kraju rosną systematycznie; wszystko za sprawą niepewnej sytuacji na Bliskim Wschodzie i wokół cieśniny Ormuz oraz powracającej wymianie ognia pomiędzy USA a Iranem. Podwyżki cen zbiegły się w czasie z wakacjami i wyjazdami Polaków na wypoczynek.
- (...) Proszę apelować razem ze mną do prezydenta. My zgłosiliśmy ustawę. Prezydent nie cierpi tego rządu i robi wszystko, żeby utrudnić życie. Ale przez to nie utrudnia życia politycznie nam, (...) on utrudnia życie konsumentom. Utrudnia życie polskim rodzinom, które chcą jechać na wakacje- skomentował Kosiniak-Kamysz.
PiS naciska na szybką obniżkę cen paliw
Na ponowną obniżkę cen paliw na rząd naciska największa partia opozycyjna. 2 lipca klub PiS złożył w Sejmie projekt ustawy przewidujący obniżenie do 30 września VAT i akcyzy na paliwa silnikowe oraz zwolnienie ich z podatku od sprzedaży detalicznej.
We wtorek posłowie PiS po raz kolejny zaapelowali o uchwalenie projektu ustawy obniżającej VAT i akcyzę na paliwo, którą przygotowało to ugrupowanie. Kandydat tej formacji na premiera Przemysław Czarnek zwrócił uwagę, że w środę rozpoczyna się ostatnie posiedzenie Sejmu przed przerwą wakacyjną. - Jeżeli (...) nie przyjmiemy naszej ustawy obniżającej VAT (…), to Polacy będą do końca wakacji jeździć na najdroższym paliwie, jakie kiedykolwiek w Polsce się zdarzyło - stwierdził Czarnek, obarczając za to winą obecny rząd.













