Jak pisaliśmy w Interii Biznes, podczas długiego weekendu (4-7 czerwca) operator systemu przesyłowego kilkukrotnie ograniczał pracę instalacji fotowoltaicznych z powodu nadpodaży energii w systemie. Redukcje wprowadzono w czwartek, sobotę i niedzielę, głównie w godzinach porannych i popołudniowych. W szczytowych momentach wyłączano instalacje o łącznej mocy od ponad 1,7 GW do przeszło 2,4 GW.
Do sytuacji takiej dochodzi, gdy produkcja energii znacząco przewyższa zapotrzebowanie. Wówczas operator w pierwszej kolejności ogranicza pracę konwencjonalnych elektrowni węglowych i gazowych oraz korzysta z możliwości awaryjnego eksportu nadwyżek energii za granicę. Gdy te mechanizmy okazują się niewystarczające, wydawane są polecenia redukcji pracy instalacji OZE, w tym farm fotowoltaicznych i wiatrowych.
Właściciele fotowoltaiki tracą coraz więcej na redysponowaniu
Jak zauważa Ewa Magiera, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki i Magazynowania Energii, rosnąca liczba wyłączeń instalacji OZE nie pozostaje bez znaczenia dla opłacalności inwestycji w odnawialne źródła energii. - Ograniczenia występują w okresach najwyższej produktywności. Oznacza to utratę części przychodów, dodatkowe koszty operacyjne oraz większą niepewność przy kontraktach cPPA - mówi w rozmowie z Interią Biznes.
Właściciele wyłączanych instalacji fotowoltaicznych mają prawo do rekompensat, które wypłacane są za pośrednictwem Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). Środki przysługują w sytuacji, gdy doszło do utraty przychodów ze sprzedaży energii, liczonych według cen rynku bilansującego. W praktyce jednak wypłaty często nie pokrywają w pełni strat poniesionych przez wytwórców, a w przypadku ujemnych cen energii część rekompensaty może w ogóle nie przysługiwać.
- Pierwszym podstawowym problemem jest złożoność procedur i niejednolite tempo rozpatrywania wniosków w przypadku różnych instalacji - mówi Interii Biznes Kamil Zimka, prezes zarządu Solarius Technology. - Kolejna kwestia dotyczy częstych, nawet następujących dzień po dniu, redysponowań. W takiej sytuacji wytwórcy mają 180 dni od zdarzenia na złożenie wniosku o rekompensatę, co wymaga dużej dyscypliny - dodaje, tłumacząc, że w praktyce dokumenty te powinny być składane niemal codziennie, tak aby nie utracić kluczowych danych meteorologicznych, na których opiera się szacunek.
Jak zauważa Magiera system rekompensat oznacza również, że część kosztów zostanie przeniesiona na odbiorców energii. - W opublikowanym przez Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki i Magazynowania Energii raporcie wskazujemy, że w perspektywie kilku lat rosnąca liczba wyłączeń instalacji fotowoltaicznych oznacza wzrost kosztów dla użytkowników systemu z tytułu wypłacanych rekompensat. Już w perspektywie kilku lat wysokość takich odszkodowań może sięgać nawet kilkuset milionów złotych rocznie. Koszty te znajdą odzwierciedlenie w rachunkach za energię elektryczną u odbiorców końcowych - mówi.
Będą wyłączenia przydomowych instalacji? Ministerstwo zaprzecza
Pod koniec maja Ministerstwo Energii opublikowało projekt nowego rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków funkcjonowania systemu elektroenergetycznego, określanego jako rozporządzenie sieciowe. Dokument ten przewidywał rozszerzenie uprawnień operatorów sieci dystrybucyjnych, którzy mogliby monitorować przydomowe instalacje fotowoltaiczne, a w określonych sytuacjach ograniczać ich pracę lub nawet czasowo je odłączać.
Jak tłumaczyli eksperci, w rozmowie z Interią Biznes, rozszerzenie uprawnień operatorów miałoby dopuszczać scenariusz prewencyjnych ograniczeń, które dziś dotyczą jedynie właścicieli dużych farm fotowoltaicznych. Działania takie są związane z wyzwaniami, z jakimi mierzy się podmiot zarządzający siecią. - 13 gigawatów mocy zainstalowanej u 1,6 miliona prosumentów to realne wyzwanie dla zarządzania siecią. W słoneczne południe tysiące dachów jednocześnie "wypychają" energię do sieci, a infrastruktura dystrybucyjna nie była projektowana z myślą o takim przepływie - mówił Maciej Borowiak prezes zarządu Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii.
Pomysł przeniesienia regulacji na prosumentów spotkał się jednak z krytyką branży, po której minister energii Miłosz Motyka zapewnił, że w ostatecznej wersji rozporządzenia nie znajdą się przepisy umożliwiające zdalne wyłączanie przydomowych instalacji PV. "Propozycje operatorów sieci idą zbyt daleko" - mówił na antenie TVP Info.
KPEiK rozwiąże problem? Ekspert ostrzega. "Niedoszacowane"
Jedną z odpowiedzi na powracający problem mają być zmiany w infrastrukturze energetycznej, których ramy określa Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu do 2040 roku.
- Rozbudowa i modernizacja sieci elektroenergetycznych przewidziana w KPEiK jest konieczna, ale sama w sobie może nie wystarczyć - ocenia dr inż. Dorota Bartosz, dyrektorka ds. zrównoważonego budownictwa w Polskim Stowarzyszeniu Budownictwa Ekologicznego.
Jak dodaje, kluczowe będzie promowanie rozwiązań zwiększających elastyczność i zdolność bilansowania systemu energetycznego. Chodzi m.in. o rozwój przydomowych magazynów energii, inteligentnych systemów zarządzania zużyciem, przesuwanie ładowania samochodów elektrycznych na godziny największej produkcji z OZE, a także instalację pomp ciepła współpracujących z taryfami dynamicznymi oraz lokalnych magazynów ciepła i chłodu.
- Nakłady na sieci przesyłowe i dystrybucyjne zapisane w planie są co do kierunku słuszne, ale harmonogram ich realizacji nie nadąża za tempem przyłączania nowych mocy - tłumaczy Piotr Arak główny ekonomista VeloBanku. - Brakuje też wyraźniejszej polityki magazynowania, nowe moce OZE będą coraz częściej pracować na papierze, nie w systemie. Warto odnotować, że pojawienie się pierwszych morskich farm wiatrowych na przełomie 2026/2027 spowoduje skokowy wzrost curtailmentu wiatrowego, dokładając się do narastającego już problemu z fotowoltaiką - mówi.
Również zdaniem Bartłomieja Orła, analityka Project Tempo, wzrost liczby magazynów energii w wersji WEM jest niedoszacowany, podobnie jak tempo rozwoju fotowoltaiki w Polsce. Zwraca uwagę, że już dziś kraj zbliża się do poziomów mocy PV, które w scenariuszu przyspieszonej transformacji przewidziano dopiero na 2030 r., co może sprawić, że KPEiK szybko się zdezaktualizuje.
Jak dodaje, w dłuższej perspektywie kluczową rolę odegrają również przydomowe magazyny energii, które będą nie tylko stabilizować system energetyczny, ale też umożliwiać przesuwanie zużycia taniej energii z godzin jej nadwyżek na okresy większego zapotrzebowania.
- Elektryfikacja stawia jeden istotny problem - będziemy musieli się nauczyć czytać rachunki w okresie rocznym, a nie miesięcznym, tzn. w zimie może być drożej, ale kompensować to będą tanie miesiące letnie, co wygeneruje oszczędność - dodaje.












