W czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w trzech sprawach dotyczących frankowiczów. Dotyczyły one kwestii przedawnienia roszczeń banku. Trybunał uznał m.in., że polskie sądy mogą uwzględnić przedawnione roszczenie banku o zwrot kapitału kredytu.
Trzy sprawy frankowe przed TSUE
W rozmowie z Interią adwokat Sebastian de Ostoja-Starzewski zajmujący się sprawami frankowymi, wskazuje, że z wyroków TSUE wynika, że banki będą mogły nadal składać powództwa o zwrot kapitału. Przypomniał, że w przypadku sprawy C-752/24 TSUE stwierdził, że unijna dyrektywa "nie sprzeciwia się przerwaniu biegu przedawnienia roszczenia banku, w sytuacji wytoczenia powództwa przez bank, zanim doszło do rozstrzygnięcia sprawy z powództwa kredytobiorcy".
- W sprawie C-753/24 TSUE wskazał, że Dyrektywa 93/13 co do zasady nie sprzeciwia się regulacji prawa krajowego, która w wyjątkowych sytuacjach pozwala na zasądzenie przedawnionego kapitału banku. Przy ocenie interesów stron, sąd powinien rozstrzygać w oparciu o obiektywne kryteria m.in. długość terminu przedawnienia, charakter okoliczności faktycznych (po stronie banku i konsumenta) oraz zasadę skuteczności - wyjaśnił.
Jeśli chodzi o trzeci wyrok, nasz rozmówca podkreślił, że zdaniem TSUE unijne prawo "nie sprzeciwia się przerwaniu biegu przedawnienia wskutek złożenia przez kredytobiorcę oświadczenia o skutkach nieważności umowy kredytowej".
"TSUE przerwał sen o darmowych mieszkaniach"
Narracja TSUE cieszy przede wszystkim banki. Związek Banków Polskich podkreślił, że w praktyce klient będzie musiał zwrócić pożyczony kapitał.
"Sprawiedliwości stało się zadość. TSUE przerwał sen o darmowych mieszkaniach - ocenił prezes ZBP Tadeusz Białek. "TSUE nie podważył fundamentalnych zasad porządku prawnego. Banki zachowują prawo do odzyskania wypłaconego kapitału jako podstawowy element równowagi stron stosunku prawnego i mają prawo dochodzić roszczeń w sądzie poprzez składanie tzw. kontrpozwów"- dodał.
Zdaniem ZBP, konsumenci nie mają po dzisiejszych wyrokach dużych szans na podniesienie w sądach zarzutu przedawnienia roszczenia banku. W jego ocenie "Trybunał opowiedział się za rozwiązaniami, które wzmacniają przewidywalność rozliczeń i ograniczają ryzyko bezpodstawnego uchylenia się od obowiązku zwrotu kapitału".
Przedstawiciele sektora odnieśli się również do kwestii skutków nieważności umowy, które, ich zdaniem, "powinny być rozliczane w sposób uwzględniający prawa obu stron, bez tworzenia nieuzasadnionej przewagi procesowej po którejkolwiek z nich".
"Kredytobiorcy nadal będą wygrywali w 99 proc."
Adw. Sebastian de Ostoja-Starzewski widzi to nieco inaczej. Jego zdaniem wytyczne Trybunału, płynące z dzisiejszych orzeczeń, nie wpłyną znacząco na sytuację polskich frankowiczów w sądach.
- Tendencja nie zmieni się i kredytobiorcy nadal będą wygrywali w 99 proc. sprawy o stwierdzenie nieważności umowy. Banki będą realizowały nadal swoje prawo do sądu poprzez pozwy o zwrot kapitału - ocenił.
Zwrócił uwagę na fakt, że w świetle wyroków TSUE każda sprawa będzie przez sąd oceniana indywidualnie.
- Trybunał orzekł, że sąd krajowy może uwzględnić przedawnione roszczenie banku o zwrot wypłaconego kapitału, jeżeli przemawiają za tym wyjątkowe okoliczności i względy słuszności. Nie jest to jednak uprawnienie bezwarunkowe - sąd zobowiązany jest każdorazowo zadbać o to, by skorzystanie z tego wyjątku nie prowadziło do nadmiernego utrudnienia lub praktycznego uniemożliwienia konsumentowi dochodzenia przysługujących mu praw - dodał.
Sądy krajowe ocenią okoliczności każdej sprawy
Radca prawny Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy podkreśla, że po wyrokach TSUE sądy krajowe będą musiały "mocno ważyć interesy stron", aby uwzględnić czy przedawniony kapitał może zostać zasądzony.
- Trybunał wskazał, że dyrektywa nie stoi na przeszkodzie, aby takie wyjątki stosować. Natomiast ocena tych okoliczności będzie spoczywała na sądzie krajowym. W tym również ocena tego czy doszło np. do przerwania biegu przedawnienia czynnościami podejmowanymi przez bank lub konsumenta - podkreśla w rozmowie z Interią Biznes.
I zaznacza, że najbardziej zastanawiającym rozstrzygnięciem jest to dotyczące skutków uznania długu przez konsumenta.
- Oświadczenia o świadomości skutków nieważności umowy kredytowej zostały wymuszone na konsumentach przez Sąd Najwyższy i sądy powszechne w wyniku błędnej interpretacji Dyrektywy 93/13. Teraz złożenie tego oświadczenia jest wiązane z przerwaniem biegu przedawnienia, co sprawia, że banki nie straciły prawa do odzyskania kapitału - wyjaśnia.
Niektórych kredytobiorców czekają wyzwania
Nasz rozmówca zwraca jednocześnie uwagę, że wydane wyroki TSUE w przedmiocie przedawnienia roszczeń banków dotyczą spraw z powództwa banku, a nie zainicjowanych przez konsumenta. I zgadza się z adw. de Ostoją-Starzewskim:
- W żadnym razie nie wpłynie to na główna linię orzeczniczą, w której kredytobiorcy wygrywają 99 proc. spraw ze skutkiem stwierdzenia nieważności umowy kredytowej. Natomiast w sprawach z powództwa banku sądy powszechne przyjmowały stanowisko zbieżne z wyrokami TSUE, więc wyroki, w których doszło do uwzględnienia zarzuty przedawnienia należały do wyjątków. W tym stanie rzeczy z pewnymi wyzwaniami prawnymi mogą mierzyć się kredytobiorcy, którzy pozwani przez bank swoją jedyną linię obrony oparli na zarzucie przedawnienia - ocenia.















