Reklama

Za stłuczony towar w sklepie klient nie zawsze płaci

Robiąc zakupy, potrąciłem koszykiem butelkę z drogim alkoholem, która spadła na podłogę i się rozbiła. Na odgłos hałasu zbiegli się chyba wszyscy pracownicy sklepu, żądając zapłaty za zniszczony towar. Tłumaczyłem, że to nie moja wina, że w sklepie jest ciasno i trudno przejść między gęsto ustawionymi regałami, ale w odpowiedzi postraszono mnie wezwaniem policji. Poddałem się i zapłaciłem, ale zastanawiam się teraz, czy słusznie? Na jakiej podstawie żądano ode mnie pieniędzy? A może miałem szansę, żeby się wybronić? - zastanawia się pan Marek.

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie naszego czytelnika. Rację mogą mieć obie strony. Jeśli kupujący z powodu nieuwagi zniszczy towar, można zastosować kryterium winy, czyli art. 415 kodeksu cywilnego, który brzmi tak: kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.

Reklama

Także kodeks karny przewiduje sankcje na tę okoliczność, ale i tu jest mowa o umyślnym zniszczeniu bądź uszkodzeniu rzeczy. Pozostaje zatem problem udowodnienia, czy stłuczka była umyślna, czy nie. Nieraz się zdarza, że biorąc z półki jedną sztukę towaru, uruchamiamy efekt domina i cała piramida się sypie. Wtedy można zakładać winę leżącą po stronie obsługi sklepu. Sprzedawca jest bowiem obowiązany zapewnić w miejscu sprzedaży odpowiednie warunki techniczno-organizacyjne umożliwiające dokonanie wyboru towaru konsumpcyjnego i sprawdzenie jego jakości, kompletności oraz funkcjonowania głównych mechanizmów i podstawowych podzespołów. Nie można obciążać klienta brakiem odpowiednich warunków do robienia zakupów, a zwłaszcza złym zabezpieczeniem towaru lub przepełnionymi półkami.

W tego typu sytuacjach należy zatem ustalić, kto ponosi odpowiedzialność za wypadek, w wyniku którego doszło do zniszczenia towaru. Aby sprzedawca mógł skutecznie domagać się od klienta zwrotu pieniędzy za wyrządzone szkody, powinien wykazać, że między jego zachowaniem a powstałą szkodą istnieje związek przyczynowy. Pomocny może być monitoring, z którego placówki handlowe często korzystają. Z podglądu można próbować odczytać, czy działanie było umyślne, czy nie. Warto wezwać kierownika placówki, by to on decydował o rozstrzygnięciu sporu. Pracownicy sklepu często nie są wystarczająco przeszkoleni lub nie znają procedur, a bojąc się o to, że z własnej kieszeni będą musieli pokrywać koszty, wykazują się nadgorliwością, żądając od klienta rekompensaty za zniszczenia. W sprawie pana Marka ostateczną decyzję jest w stanie podjąć tylko sąd rejonowy lub polubowny sąd konsumencki.

Renata Żaczek

Podstawa prawna

Art. 415 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - kodeks cywilny (Dz.U. z 1964 r. nr 16, poz. 93)

Art. 124 ustawy z 20 maja 1971 r. - kodeks wykroczeń (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 46, poz. 275)

Art. 3 par. 3 ustawy z 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U. z 2002 r. nr 141, poz. 1176 z późn. zm.)

28 czerwca 2013 (nr 124)

Dowiedz się więcej na temat: kodeks karny | Ale | konsument

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »