Ministerstwo Sportu i Turystyki dołożyło woj. podkarpackiemu, warmińsko-mazurskiemu, lubelskiemu 6 mln zł na sfinansowanie programu czeków turystycznych, czyli dopłat do noclegów w wysokości 300 zł w tych regionach. Podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu wiceminister Ireneusz Raś zapowiedział także możliwość wprowadzenia czeków w całej Polsce.
Raś nie ukrywał, że inspiracją do stworzenia programu czeków był organizowany przez Podlaską Organizację Turystyczną Podlaski Bon Turytyczny - teraz kontynuowanego jako Podlaski Czek Turystyczny z dofinansowaniem ministerstwa. "Chcemy zbudować mechanizm, który sprawdził się w lokalnych bonach na Podlasiu" - mówił na marcowym posiedzeniu Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki.
Czeki Turystyczne wzorowane na Podlaskim Bonie. Nie ma danych, że to działa
Problem w tym, że nie ma danych dotyczących skuteczności Podlaskiego Bonu Turystycznego. O obu edycjach było głośno w mediach, a bony rozeszły się w kilka minut, to jednak nie oznacza, że cele projektu: wypromowanie Podlasia jako regionu bezpiecznego i stabilizacja dochodów branży turystycznej także poza sezonem, zostały osiągnięte.
W serwisie GUS Turystyka+ sprawdziliśmy, jak kształtował się ruch turystyczny w regionie, gdy realizowano I edycję Podlaskiego Bonu Turystycznego (od 20 kwietnia do 31 grudnia 2025 rok) i drugą (od 1 kwietnia do 31 sierpnia 2026 roku). Dla porównania w tabeli umieściliśmy także informacje o liczbach turystów i udzielonych noclegów z 2024 roku. Danych z sierpnia 2026 roku nie ma jeszcze w bazie.

Słabe wzrosty ruchu na Podlasiu podczas II edycji Podlaskiego Bonu Turystycznego
W trakcie I edycji bonu rzeczywiście doszło do znacznego wzrostu liczby turystów i udzielanych noclegów w miesiącach wiosenno-letnich. Szczególnie wyróżnia się okres od kwietnia do sierpnia 2025 roku. Poza sezonem wzrost był umiarkowany, a przecież bon miał pobudzić ruch w okresie jesienno-zimowym. W trakcie II edycji bonu liczba turystów i udzielonych noclegów wzrosła jednak nieznacznie, a w kwiecień 2026 liczba udzielonych noclegów była wręcz mniejsza od tej w analogicznym okresie roku poprzedniego.
CZYTAJ TAKŻE: 300 złotych dofinansowania. We wrześniu rusza Podlaski Czek Turystyczny
Małgorzata Półtorak rzecznik prasowa marszałka województwa Podlaskiego (to urząd dał pieniądze na podlaski bon) nie odpowiedziała nam, z czego wynika ten niewielki wzrost ruchu podczas II edycji bonu.
- To bardzo cenna obserwacja, ale nie interpretowałabym jej jako dowodu na słabsze działanie Bonu w 2026 roku - wskazała Marta Grzelak dyrektor biura PROT, którą zapytaliśmy o to samo. Grzelak wyjaśniał, że statystyki obejmują cały ruch turystyczny w regionie, na który wpływa wiele czynników m.in. pogoda i sytuacja gospodarcza. W 2025 roku program był nowością i cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem, natomiast w 2026 roku zmieniono jego zasady, m.in. wydłużono wymagany minimalny pobyt do z dwóch do trzech noclegów - dodała.
- Jeżeli w pierwszym roku bardzo mocno pobudził ruch, osiągnięcie kolejnego równie wysokiego procentowego wzrostu jest z definicji trudniejsze - wyjaśniła przedstawicielka PROT.
Czy bon turystyczny pobudził ruch na Podlasiu? Ekspertka jest ostrożna w interpretacji wyników
Katarzyna Turosieńska dyrektor podlaskiego oddziału Polskiej Izby Turystyki (PIT zrzesza m.in. biura turystyczne) uważa natomiast, że należy ostrożnie podchodzić do "prostego przypisywania zmian liczby turystów wyłącznie bonowi".
- Porównanie danych z kwietnia, maja i czerwca w kolejnych latach pokazuje współwystępowanie programu i wzrostu ruchu, ale samo w sobie nie przesądza jeszcze o związku przyczynowym - podreśla. Pogoda i sytuacja gospodarcza, które przedstawicielka PROT wymieniła jako czynniki mogące wpłynąć na mniejszy ruch podczas II edycji bonu, zdaniem Turosieńskiej równie dobrze mogły przyczynić się do wzrostu ruchu podczas I edycji.
CZYTAJ TAKŻE: Chorwacja straciła cierpliwość. Nowy podatek ma rozwiązać problem wysokich cen
Zapytaliśmy, ile podlaskich bonów nie wykorzystano. Urzędnicy nabrali wody w usta
W 2025 roku wygenerowano 13 921 bonów, a w obu turach tegorocznej akcji ich liczba wyniosła 5667, co przełożyło się na dopłaty o wartości 1,7 mln zł.
Skala wykorzystania była niższa od liczby bonów wygenerowanych - przyznała Marta Grzelak, ale nie ujawniła, ile bonów nie wykorzystano, o co prosiliśmy.
Na to pytanie nie odpowiedziała nam też Półtorak, ale w materiałach, które nam przesłała, wyczytaliśmy, że łączna kwota zrealizowanych bonów podczas pierwszej edycji wyniosła 2 418 500 zł. W regulaminie akcji podano natomiast, że pula wynosiła 4 mln zł. Oznacza to, że 39,54 proc. środków nie zostało wykorzystanych.
Nie wiadomo ile Podlasie zarobiło dzięki Podlaskiemu Bonowi Turystycznemu
Ile województwo zarobiło dzięki Podlaskiemu Bonowi Turystycznemu? Tego też nie wiadomo. Rzecznik marszałka nie ustosunkowała się do pytania, a dyrektor biura PROT przekazała natomiast, że według danych Profitroom średnia wartość rezerwacji hotelowej przypadająca na jeden zrealizowany bon wynosiła około 1531 zł brutto. Średnia długość pobytu - 2,3 dnia. Bez danych o liczbie wykorzystanych bonów, nie jesteśmy jednak w stanie oszacować, o jakim zarobku branży noclegowej można mówić.
Grzelak wskazała również, że według badania branży w 46 proc. obiektów osobie z bonem towarzyszyła jedna osoba, w 24 proc. - dwie, a w 16 proc. - trzy lub więcej. - Oznacza to, że jeden bon mógł generować ruch kilku turystów, którzy wydawali pieniądze również na gastronomię, atrakcje, muzea, wypożyczalnie rowerów czy lokalne zakupy - zaznaczyła. Nie wiadomo czy badanie objęło wszystkie obiekty.
Szefowa podlaskiego oddziału PIT: brak pełnej oceny ekonomicznej głównym problemem
W ocenie Turosieńskiej brak pełnej oceny ekonomicznej jest głównym problemem akcji. - Liczba pobranych lub zrealizowanych bonów mówi nam, że program cieszył się zainteresowaniem, ale nie odpowiada na pytanie, ile dodatkowych pieniędzy pozostało w regionie - wskazała.
- Powinniśmy wiedzieć: ilu gości przyjechałoby również bez dofinansowania, ilu osobom towarzyszył posiadacz bonu, jak długo turyści pozostawali w regionie, ile wydali na noclegi, gastronomię, atrakcje, transport lokalny i usługi przewodnickie, jaka część obrotu trafiła do lokalnych przedsiębiorców, ile nowych, a nie jedynie przesuniętych w czasie noclegów wygenerował program, jaki był koszt pozyskania jednego dodatkowego turysty i jednej dodatkowej doby noclegowej - tłumaczyła ekspertka.
Dopiero porównanie tych danych z kosztami programu pozwoli ocenić jego rzeczywisty efekt. Bez takiej ewaluacji można mówić o zainteresowaniu akcją, ale nie o jej wpływie na gospodarkę regionu - podkreśliła
Przy czym Turosieńska uważa, że dzięki bonowi zarabia nie tylko branża hotelarska, ale także restauracje, handel, czy muzea. Przyznaje jednak, że obecnie bon kieruje środku głównie do bazy noclegowej, dlatego jej zdaniem warto rozważyć rozszerzenie programu o regionalny pakiet usług turystycznych.
- Podstawą mogłaby być Baza Usług Turystycznych Województwa Podlaskiego, obejmująca zweryfikowane noclegi, gastronomię, atrakcje, muzea, usługi przewodnickie, wypożyczalnie sprzętu i lokalnych przewoźników - wskazuje dyrektor podlaskiego oddziału PIT.
- Turysta sam komponowałby pobyt (na przykład nocleg, obiad w lokalnej restauracji, zwiedzanie muzeum i wycieczkę z przewodnikiem) a warunkiem otrzymania wsparcia byłby zakup noclegu oraz co najmniej dwóch lub trzech usług dodatkowych. Takie dynamiczne pakietowanie zwiększałoby wartość całego pobytu i rozprowadzało korzyści po znacznie szerszej części regionalnej gospodarki - proponuje.
Branża hotelarska chwali akcje z bonami. "Bardzo wyraźny wzrost przychodów"
Bony oraz Czeki Turystyczne chwali za to branża hotelarska. Justyna Lewkowicz, dyrektorka oddziału Izby Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego woj. podlaskiego przekazała nam, że na podlaskiej akcji skorzystały najwięcej obiekty z silną ofertą, które oferowały nie tylko nocleg, ale też "dodatkowe usługi". - Niektóre z nich odnotowały bardzo wyraźny wzrost przychodów. Pokazuje to, że także tzw. turysta weekendowy może być wartościowym gościem, a pobyt obejmujący minimum dwie noce nie musi oznaczać dokładania do rezerwacji - wskazała.
- Z perspektywy hotelarza uważam, że bon turystyczny dla Polski Wschodniej jest bardzo potrzebny i realnie wspiera branżę. To konkretny impuls, który może przełożyć się na większą liczbę rezerwacji, szczególnie w miejscach mniej oczywistych i rzadziej wybieranych jako "pierwszy kierunek" wyjazdu - dodała Dorota Kłyszewska dyrektorka IGHP w woj. warmińsko-mazurskim, gdzie Czek Turystyczny z dotacją ministerstwa turystyki będzie rozdawany od 29 września.
Ekspertki z branży turystycznej: bony nie pomogą Wschodniej Polsce bez inwestycji i promocji
Rozmówczynie Interii Biznes podkreślają, że samo dofinansowanie pobytów nie rozwiąże problemów z brakiem turystów. Zdaniem Lewkowicz siła takich akcji polega na zwróceniu uwagi na dany region i pobudzeniu pobytu.
- Ale za tym musi iść konsekwentne inwestowanie w infrastrukturę, atrakcje, wydarzenia, komunikację oraz całoroczną promocję - tłumaczy. Potrzebna jest spójna oferta turystyczna całego regionu. Bon powinien więc być częścią długofalowej strategii rozwoju turystyki na Podlasiu - zaznacza.
Dorota Kłyszewska zauważ ponadto, że po zakończeniu sezonu letniego gminy często ograniczają działania marketingowe, "jakby turystyka kończyła się we wrześniu". - A to błąd - bez stałej, całorocznej komunikacji turyści po prostu nie dostają bodźca, żeby przyjechać poza wakacjami, nawet jeśli oferta nadal jest atrakcyjna - wskazuje.
W jej ocenie, że bon powinien być uzupełniony o całoroczną promocję regionu, obejmującą wydarzenia, atrakcje i informacje o dojeździe. Pozwoliłoby to zwiększyć ruch turystyczny i ograniczyć jego sezonowość.
- Sama kampania reklamowa nie rozwiąże problemu, jeśli turysta nie będzie mógł wygodnie dojechać, przemieszczać się na miejscu ani znaleźć wystarczającej liczby atrakcji na kilka dni. Z kolei nawet dobra infrastruktura nie przyniesie efektu, jeśli potencjalni goście nie dowiedzą się o ofercie lub nadal będą postrzegać cały region przez pryzmat granicy - podkreśla z kolei Katarzyna Turosieńska.
Ponadto ważna jest rzetelna komunikacja do bezpieczeństwa, wskazująca konkretne obszary objęte ograniczeniami, a także poprawa transportu kolejowego, autobusowego oraz sezonowego - zaznaczyła ekspertka, zwracając uwagę na to, że w Podlaskiem "szczególnie odczuwalne są brak regionalnego portu lotniczego, długi czas dojazdu z części kraju oraz ograniczona komunikacja pomiędzy atrakcjami".
Jej zdaniem regiony Polski Wschodniej powinny tworzyć gotowe produkty turystyczne, a nie tylko promować pojedyncze miejsca. Turysta powinien otrzymać propozycje pobytów na trzy, pięć czy siedem dni, łączących noclegi, przyrodę, zabytki, kuchnię, wydarzenia i aktywność fizyczną - wyjaśniła. Istotne są również inwestycje w atrakcje o charakterze całorocznym, których we wschodnich województwach brakuje.
- Centra interpretacji dziedzictwa, nowoczesne ekspozycje, obiekty rodzinne, oferta wellness, warsztaty kulinarne i rzemieślnicze mogłyby ograniczyć sezonowość - tłumaczy szefowa podlaskiej PIT.
Hanna Sidorska










