Amerykańscy żołnierze pojawili się w Vilseck po zakończeniu II wojny światowej. W koszarach Rose stacjonuje 2. Pułk Kawalerii Stryker. Znajduje się tu także poligon. To właśnie ta brygada ma zostać wycofana z Niemczech - tak wynika z nieoficjalnych informacji amerykańskiej gazety dla wojskowych "Stars and Stripes". W sumie z Niemiec ma wyjechać 5000 żołnierzy, a cały pułk liczy 8000.
Wycofanie wojsk z Niemiec. Wcześniej Merz skrytykował Trumpa
Podobnie jak w przypadku wielu innych decyzji podjętych przez Donalda Trumpa, ta również "nie jest jeszcze doprecyzowana" - zauważa jednak niemiecki kanał informacyjny n-tv.
Niemniej komunikat Departamentu Obrony USA wywołał w Niemczech zaniepokojenie. Drugi program niemieckiej telewizji publicznej Zweites Deutsches Fernsehen (ZDF) przypomniał, że Pentagon poinformował o wycofaniu wojsk po tym, jak Friedrich Merz skrytykował Donalda Trumpa za to, jak prowadzi wojnę z Iranem. "Amerykanie ewidentnie nie mają strategii" - stwierdził kanclerz podczas wystąpienia w szkole w Marsbergu.
Słowa te nie spodobały się prezydentowi USA. "Nie ma pojęcia, o czym mówi" - napisał na swojej platformie Truth Social Trump, dodając, że Niemcom źle się wiedzie "zarówno gospodarczo, jak i pod innymi względami".
Vilseck jest uzależnione od amerykańskich żołnierzy
Dla Trumpa zlikwidowanie bazy to element politycznych przepychanek, dla mieszkańców Vilseck, jest to kwestia egzystencjalna. Miasteczko jest uzależnione od wojskowych żołdów. Puby, sklepy, restauracje, wypożyczalnie samochodów istnieją, bo w miejscowości stacjonują Amerykanie. Jeśli wyjadą, wiele biznesów upadnie.
"Konsekwencje będą dramatyczne" - przyznał w rozmowie z Reutersem burmistrz miasta, Thorsten Graedler, przypominając, że od obecności wojsk USA uzależniona jest nie tylko przyszłość lokalnych przedsiębiorców, ale także osób, które pracują w bazie. Jest ona największym pracodawcą w promieniu kilku kilometrów.
"Całe nasze miasto Vilseck w dużej mierze opiera się na wojskowym poligonie - są tam puby, restauracje, warsztaty samochodowe, supermarket" - powiedział burmistrz.
W rozmowie z niemiecką agencją dpa Graedler zwrócił również uwagę na "aspekt interpersonalny". W ciągu 80 lat istnienia bazy Amerykanie stali się częścią lokalnej społeczności - biorą udział w festynach i świętach kościelnych. Wielu z nich nawiązało tu przyjaźnie, a także znalazło miłość - w mieście jest wiele małżeństw mieszanych. Dzieci wojskowych bawią się z niemieckimi rówieśnikami i grają w piłkę w miejskim klubie. "Dokąd oni mają się udać?" - zastanawiał się w rozmowie z agencją jeden z mieszkańców.










