Jeden z Podlaskich rolników wpadł na nietypowy pomysł. Przy drodze ustawił niewielką, wyposażoną w dwa koła budkę, w której można kupić ziemniaki pochodzące bezpośrednio z gospodarstwa. W środku znajdują się worki z warzywami oraz cennik - pisze gazeta.pl.
Ziemniaki przy drodze. "Da się nawet zapłacić Blikiem"
Do wyboru są dwie odmiany - Catania i Tonacja. Obie kosztują 2 zł za kilogram, a sam zakup odbywa się bez sprzedawcy. Klient zabiera wybrany towar, a należność wrzuca do przymocowanej wewnątrz skrzynki na listy.
O lokalnej atrakcji poinformował w mediach społecznościowych rolnik Jacek Słoma. Jak przekazał, "Kartoflomat" można znaleźć przy trasie z Krynek do Kruszynian, tuż przy zjeździe na Trejgle. Ziemniaki pochodzą z gospodarstwa młodego rolnika z pobliskich Łapicz.
"Da się nawet zapłacić Blikiem. Cena śmieszna w porównaniu z marketami, no i ta pewność towaru, za którą ręczę osobiście" - napisał Słoma na X, zachęcając do skorzystania z punktu.
Rozwiązanie szybko zdobyło popularność w internecie. Komentujący chwalili pomysł jako wygodny i oparty na zaufaniu. Nie brakowało jednak również uwag dotyczących jego wad - rolnik pozostawia towar i pieniądze bez bezpośredniego nadzoru, licząc na uczciwość kupujących.
"Kartoflomaty" pojawiają się w Polsce. Jest też kwestia podatku
Podobne punkty samoobsługowej sprzedaży funkcjonują od lat w innych krajach. W Polsce również można znaleźć coraz więcej takich inicjatyw. Internauci wskazywali przykłady podobnych wózków i stoisk w różnych częściach kraju.
ZOBACZ TAKŻE: Rolnicy nie nadążają ze zbiorami. Ruszyły samozbiory ogórków i śliwek
Nie wszystkim odpowiada jednak cena. Część komentujących zauważyła, że w niektórych sklepach ziemniaki można znaleźć taniej. Samoobsługowy punkt ma za to inną przewagę - można z niego skorzystać także w niedziele i święta, kiedy tradycyjne sklepy są zamknięte.
W przypadku takiej sprzedaży pojawia się również pytanie o podatki. Rolniczy handel detaliczny może korzystać ze zwolnienia z podatku do poziomu 100 tys. zł przychodu, pod warunkiem że sprzedawana żywność pochodzi z własnej uprawy.
W przypadku "Kartoflomatu" nie powinno to jednak stanowić problemu, o ile sprzedaż pozostaje w tym limicie i spełnia wymagania dotyczące rolniczego handlu detalicznego. Przy cenie 2 zł za kilogram oznaczałoby to konieczność sprzedania około 50 ton ziemniaków, aby osiągnąć przychód w wysokości 100 tys. zł - podsumowuje gazeta.pl.










