Zgodnie z najnowszym, poniedziałkowym obwieszczeniem, 5 maja maksymalne ceny paliw wyniosą:
- benzyna 95 - 6,49 zł/l,
- benzyna 98 - 6,99 zł/l,
- diesel - 7,31 zł/l.
W poniedziałek 4 maja, tak jak wcześniej w trakcie majówki, kierowcy płacą 6,46 zł/l za benzynę 95, 6,96 zł/l za benzynę 98 i 7,31 zł/l w przypadku diesla.
Maksymalne ceny paliw. Na czym polega mechanizm?
Mechanizm maksymalnych cen paliw wprowadzono 31 marca 2026 roku w reakcji na gwałtowny wzrost notowań ropy, wywołany eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie. Po ataku USA i Izraela na Iran 28 lutego 2026 roku znacząco ograniczony został ruch w cieśninie Ormuz - kluczowym szlaku, którym przed wybuchem konfliktu transportowano około 20-40 proc. światowego handlu ropą.
Jak wynika z deklaracji ministra energii Miłosza Motyki, mechanizm maksymalnych cen ma obowiązywać do czasu stabilizacji sytuacji geopolitycznej i unormowania cen surowców. Zamrożenie detalicznych cen paliw stanowi element rządowego pakietu CPN ("Ceny Paliw Niżej"), który objął także obniżkę VAT na paliwa z 23 proc. do 8 proc. oraz redukcję akcyzy - o 29 groszy na litrze benzyny i 28 groszy na litrze oleju napędowego.
Rozporządzenie podatkowe zostało przedłużone przez Ministerstwo Finansów do 15 maja 2026 roku.
Motyka o pakiecie CPN. "Chcemy zachować maksymalną elastyczność"
Jak pisaliśmy Interii Biznes, ceny ropy nieznacznie spały po tym jak prezydent USA Donald Trump zapowiedział operację "Projekt Wolność", która ma pomóc w odblokowaniu statków uwięzionych w Cieśninie Ormuz. "Spadek cen na rynkach światowych faktycznie będzie widoczny, tylko zawsze po kilku dniach" - skomentował minister energii Miłosz Motyka, w radiu TOK FM, w odpowiedzi na te doniesienia.
Szef resortu przypomniał, że gdyby nie rządowy projekt kierowcy płaciliby za litr benzyny około 8 zł. Nie podał jednak dokładnej daty odmrożenia cen, zaznaczając, że decyzja ta zostanie podjęta wspólnie z premierem.
"Chcemy zachować maksymalną elastyczność w tym zakresie i na pewno, jeżeli doszłoby do kolejnego przedłużenia lub nie, to jest oczywiście wspólna decyzja na czele z samym premierem. To będzie pewnie na okres dwóch tygodni" - tłumaczył.











