Jeżeli klient banku zgubi kartę bankomatową, wie, że musi ją jak najszybciej zastrzec. A co ma zrobić przypadkowy znalazca takiego środka płatniczego? Informację o tym możemy znaleźć na stronie praktycznie każdego banku. I tak np. można zadzwonić na infolinię instytucji finansowej, która widnieje na karcie, a ona skontaktuje się z właścicielem.
Można również osobiście udać się do placówki i tam oddać zgubę. Choć istnieje wiele rozwiązań, to historia opisana przez policjantów z Pomorza pokazuje, że znalazcy nie zawsze postępują w oczekiwany sposób, a co gorsza - nie postępują w sposób zgodny z prawem.
Przywłaszczył kartę płatniczą. Zamiast oddać, płacił nią za zakupy
Z przekazanych przez pomorskich policjantów informacji wynika, że do pechowej sytuacji doszło w ubiegłym tygodniu w Tczewie. Mieszkaniec miasta udał się na zakupy do jednego z tamtejszych sklepów, gdzie przez chwilę nieuwagi zostawił dokumenty oraz kartę płatniczą.
"Z jego nieszczęścia skorzystał inny mężczyzna, który znalazł zgubę w sklepie. Niestety nie miał zamiaru oddać znalezionego środka płatniczego" - relacjonują funkcjonariusze.
Z relacji policjantów wynika, że mężczyzna poszedł do sklepu, gdzie za zakupy płacił znalezioną kartą płatniczą. Mężczyzna korzystał z płatności zbliżeniowych, czyli rodzaju szybkich płatności, które - do pewnej kwoty - nie wymagają podania kodu PIN. "W ten sam sposób przeprowadził 5 transakcji na łączną kwotę 315 złotych" - dodali funkcjonariusze.
Gdy mieszkaniec Tczewa zorientował się, że zgubił dokumenty, zawiadomił policjantów. "Zaangażowani w sprawę policjanci pionu kryminalnego szybko ustalili wizerunek osoby, która dokonywała nieautoryzowanych transakcji płatniczych i w rezultacie zatrzymali 45-letniego mieszkańca Tczewa" - dodano. Mężczyzna usłyszał łącznie 6 zarzutów, w tym zarzut przywłaszczenia oraz zarzuty kradzieży z włamaniem. Za popełnione przestępstwo mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności od roku do nawet 10 lat.












