Niejasne komunikowanie cen promocyjnych stało się podstawą do ponownego przedstawienia zarzutów Biedronce przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Ile kosztuje jedna sałata? Ile zyskuję, kupując trzy masła? Te i inne pytania mieli zadawać sobie klienci Jeronimo Martins.
Niezrozumiałe promocje w Biedronce. UOKiK stawia zarzuty
Do UOKiK trafiać miały sygnały wskazujące na brak zrozumienia dla promocji w Biedronce. "Klienci sklepów skarżyli się w szczególności na problemy z odczytaniem właściwej ceny przy zakupie wielosztuk oraz podawanie informacji o najniższych cenach z 30 dni przed obniżkami w sposób nieczytelny, w tym zbyt małą czcionką", czytamy w komunikacie.
"Na etykietach cenowych w sklepach Biedronka znajdowały się informacje wprowadzające konsumentów w błąd lub nieczytelne, stąd postawione spółce Jeronimo Martins Polska i jej trzem menedżerom zarzuty łamania podstawowych praw konsumentów dotyczących informowania o cenie" - tłumaczy Prezes UOKiK Tomasz Chróstny w komunikacie.
Inspektorzy kontrolujący wykonalność przepisów dyrektywy Omnibus mieli otrzymać wiele zdjęć etykiet cenowych i wywieszek prezentujących obniżki cen.
"Analiza zebranego materiału dowodowego potwierdziła sygnalizowane nieprawidłowości. Prezes UOKiK postawił spółce Jeronimo Martins Polska zarzuty naruszenia zbiorowych interesów konsumentów" - tłumaczy UOKiK.
Lupa potrzebna do odczytania ceny w Biedronce?
Nieczytelne etykiety mają w Biedronce dotyczyć przede wszystkim promocji na wielosztuki. UOKiK podaje przykład skargi jednego z klientów, który zwrócił uwagę na promocję 1+1 GRATIS na sałatę, gdzie jedna sztuka kosztuje 3 zł przy zakupie dwóch sztuk - cena regularna wynosi 5,99 zł.
"Widząc taką cenę z odległości około 1 metra, w oczy rzucają się informacje 1+1 GRATIS oraz cena 3,00 zł. Co mi osobiście sugeruje, że jedna sałata kosztuje 3 zł, natomiast druga jest gratis. Po wczytaniu się w treść okazuje się jednak, że jedna sałata kosztuje 5,99 zł i wówczas druga jest gratis. Jako konsument proszę Urząd o interwencję w tej sprawie" - czytamy w skardze publikowanej w komunikacie.

"To przykład jednej z tysięcy cenówek dotyczących różnych produktów, z którymi konsumenci mogą zetknąć się w sieci Biedronka. Spółka stosuje różne mechanizmy promocji, takie jak: "Drugi taniej 50-proc. przy zakupie 2", "22 proc. taniej przy zakupie 3", "2+1 gratis" czy "40 proc. taniej". Skutkiem tego jest dezorientacja konsumentów" - wyjaśnia Prezes Chróstny.
Z materiałów zebranych przez Prezesa UOKiK wynika, że w przypadku obniżek wielu towarów rabaty obliczane są od ceny regularnej, nie zaś od najniższej ceny z ostatnich 30 dni. "Zarówno miejsce na wywieszce - na samym dole cenówki, jak i mała czcionka, powodują nieczytelność tej ważnej dla konsumentów informacji", czytamy w komunikacie.
Trzy zarzuty dla Biedronki. Także wobec zarządu
UOKiK postawił Biedronce łącznie trzy zarzuty:
- łamania podstawowych praw konsumentów,
- naruszenia zbiorowych interesów konsumentów,
- wprowadzania w błąd w związku z nieprawidłowym obliczaniem wielkości obniżek.
Za każdy z trzech zarzutów na spółkę może zostać nałożona kara finansowa do 10 procent obrotu. Zarzuty postawiono też trzem osobom fizycznym - członkom zarządu spółki Jeronimo Martins.
Jak ustalił Prezes UOKiK, stosowane etykiety cenowe nie były wynikiem indywidualnego działania pracowników w określonym sklepie Biedronka. Wygląd i treść cenówek jest ustalana odgórnie w centrali spółki.
Od początku 2023 roku Prezes UOKiK sprawdza, jak przedsiębiorcy dostosowali się do wymagań dyrektywy Omnibus. Urząd przekonuje, że widać wiele pozytywnych zmian, a obecnie prowadzi siedem postępowań, w których postawiono zarzuty spółkom Zalando, Media Markt, Sephora, Glovo, Shell Polska, AzaGroup, Temu.
To nie pierwsze postępowanie UOKiK wobec Biedronki. Jesienią 2024 roku sąd potwierdził decyzję Urzędu w sprawie nieuczciwych praktyk wobec dostawców i nałożył na spółkę karę w wysokości ponad 506 mln zł.












