W skrócie
- Osoby prowadzące działalność gospodarczą muszą rozliczyć składkę zdrowotną za 2025 rok do 20 maja 2026 r., a istniejąca procedura jest nielogiczna i czasochłonna.
- Projekt ustawy przewiduje uproszczenie zwrotu nadpłat składki zdrowotnej
- Eksperci wskazują, że korzystniejsze dla przedsiębiorców byłoby umożliwienie wyboru, czy nadpłata ma zostać zwrócona, czy zaliczona na poczet bieżących lub przyszłych składek, co zmniejszyłoby biurokrację.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
ZUS rozpoczął już zwroty nadpłaconej składki zdrowotnej. Według danych z 14 maja kwota zwrotów przekroczyła 64,6 mln zł. Na zwrot kolejnych ponad 105 mln zł oczekuje 71,9 tys. płatników. Problem w tym, że obecna procedura jest czasochłonna i nielogiczna.
Jeśli z rocznego rozliczenia wynika nadpłata składki zdrowotnej, ZUS automatycznie utworzy wniosek o zwrot nadpłaty (RZS-R) i udostępni go na koncie płatnika w portalu eZUS dzień po złożeniu rocznego rozliczenia. Wniosek należy zweryfikować, wskazać rachunek bankowy, podpisać i odesłać do 1 czerwca 2026 r. Zakład wypłaci nadpłatę do 3 sierpnia 2026 r. Jeśli płatnik składek nie złoży wniosku, ZUS rozliczy nadpłatę na koncie płatnika do końca roku.
- Obecny model rozliczania składki zdrowotnej jest dla przedsiębiorców paradoksalnie niekorzystny i do tego absurdalny. Dziś wygląda to tak, że nawet jeśli podatnik ma nadpłatę kilku groszy, to i tak musi zapłacić pełną składkę, a potem osobno występować o zwrot tej drobnej kwoty. ZUS zwraca nadpłatę na rachunek, a równolegle płatnik musi w pełnej wysokości regulować bieżące składki. Pieniądze chodzą w obie strony - przedsiębiorca dostaje przelew z jednego konta ZUS, by od razu zasilić drugie. To podwójna operacja, która nie ma ekonomicznego uzasadnienia - mówi w rozmowie z Interią Biznes Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFakt.
Zmiany w składce zdrowotnej. Zwrot nadpłaty nadal pełen formalności
Obecnie sam sposób naliczania wysokości składki zdrowotnej jest inny dla każdej formy opodatkowania, np. relatywnie niską składkę na NFZ płacą osoby rozliczające się ryczałtem.
- W przypadku ryczałtowców mamy trzy progi składki zdrowotnej zależne od przychodu. W trakcie roku składka jest liczona na podstawie szacunków i zaokrągleń, dlatego po rocznym rozliczeniu pojawiają się drobne nadpłaty rzędu kilku groszy. Dziś wygląda to tak, że podatnik ma np. 4-5 groszy nadpłaty i żeby je odzyskać, musi złożyć wniosek o zwrot. ZUS musi te wnioski obsłużyć i wykonać przelewy na bardzo małe kwoty. To generuje ogromną biurokrację i koszty obsługi zupełnie nieproporcjonalne do wartości tych nadpłat - tłumaczy Juszczyk.
- Miałem też przypadek podatnika na podatku liniowym. Wyszła mu nadpłata na poziomie groszy. Musiałem się zalogować do ZUS, wybrać rachunek, bo miał podane trzy, skontaktować się z klientem i złożyć wniosek. Następnie ktoś w ZUS musi to obsłużyć i przelać np. jeden grosz. To pokazuje skalę absurdu - dodaje.
Jak podkreśla, ZUS działa tu zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ta kuriozalna procedura wynika z regulacji wprowadzonych w ramach Polskiego Ładu i bez zmiany prawa instytucja nie może tego uprościć. Dziś ten koszt ponoszą wszyscy: przedsiębiorcy, biura rachunkowe i sam ZUS. Nakład pracy jest zupełnie niewspółmierny do efektu.
Zmiany w składce zdrowotnej. Automatyczne zwroty, ale system wciąż nielogiczny
To ma się zmienić, bo projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych przewiduje między innymi zmiany w tej procedurze.
Zgodnie z nim ZUS będzie z urzędu zwracał kwotę nadpłaty po złożeniu rozliczenia rocznego przez płatnika składek, bez wymaganego przepisami wniosku przedsiębiorcy (z wyjątkiem sytuacji, w której płatnik nie podał numeru rachunku płatniczego).
- Projektowana zmiana w artykule 81 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej idzie w dobrym kierunku, ale w mojej ocenie zatrzymuje się w połowie drogi. Ustawodawca pomija jednak głębszy problem, który dotyczy nadpłat w każdej kwocie, nie tylko drobnych - komentuje Piotr Juszczyk.
Jak tłumaczy, zaliczanie drobnych nadpłat, poniżej dziesięciokrotności kosztów upomnienia, czyli do 160 zł, na koncie płatnika, zamiast zwracania ich przelewem, to rozwiązanie racjonalne. Koszt obsługi takiego przelewu bywa dziś wyższy niż sama nadpłata, a problem dotyczy głównie groszowych różnic z zaokrągleń. Plusem jest też zwrot z urzędu, bez konieczności składania wniosku przez przedsiębiorcę. - Dlatego uważam, że rozwiązanie polegające na pozostawianiu bardzo małych nadpłat na koncie płatnika i ich rozliczeniu w przyszłości jest słuszne. Takie kwoty powinny po prostu pomniejszać kolejne zobowiązania, bez konieczności składania wniosków - zaznacza.
- Gdyby nadpłata była zaliczana na poczet bieżących zobowiązań, byłoby to rozwiązanie znacznie prostsze i korzystniejsze, zwłaszcza z punktu widzenia płynności finansowej małych firm. Po drugie, dziś firmy muszą po dokonaniu rozliczenia rocznego jeszcze zatwierdzać wniosek - to jest w wielu przypadkach zbędna procedura - dodaje doradca podatkowy.
Jego zdaniem konstrukcja przepisu powinna być bardziej elastyczna i pozostawiać wybór samemu przedsiębiorcy. - W formularzu rocznego rozliczenia powinno znaleźć się pole, w którym płatnik wskazuje jeden z trzech wariantów: zwrot na rachunek bankowy, zaliczenie na poczet bieżących i przyszłych składek albo rozwiązanie mieszane. Znacznie prostsze byłoby rozwiązanie, w którym już w rocznym rozliczeniu podatnik mógłby wskazać, co zrobić z nadpłatą, bez dodatkowych wniosków. Analogiczny mechanizm znamy choćby z VAT, gdzie podatnik sam decyduje o zwrocie albo przeniesieniu kwoty na kolejny okres rozliczeniowy. Takie rozwiązanie realizowałoby cel ustawodawcy, czyli ograniczenie kosztów obsługi po stronie ZUS, a jednocześnie oddawało przedsiębiorcom kontrolę nad ich własnymi środkami. Szkoda, że projekt nie wykorzystuje tej okazji w pełni - podsumowuje.
Zmiany w składce zdrowotnej. Eksperci chcą zaliczania nadpłat zamiast przelewów
I opisuje jak - przy głębszych niż proponowane zmianach - mogłoby to wyglądać w praktyce, podając przykład:
Przedsiębiorca, który ma wyższą nadpłatę, np. 2 tys. zł. a więc przewyższającą 160 zł, pomimo wszystko powinien mieć możliwość zaliczenia jej na składki bieżące. Pozostawienie tylko automatycznego zatrzymania do 160 zł dalej nie rozwiązuje niekorzystnej sytuacji z wzajemnymi przelewami. W przypadku gdyby nadpłata była rzędu 4 tys. zł przedsiębiorca mógłby zdecydować, np. że 2,5 tys. zł zalicza na poczet składek za kwiecień, a 1,5 tys. zł chce otrzymać w ramach zwrotu na konto lub zaliczyć na poczet kolejnych miesięcy. A wszystko to winno być w druku DRA/RCA, czyli w miejscu, gdzie dokonujemy rozliczenia, bez zbędnych dodatkowych wniosków. Dzięki takim rozwiązaniu zdecydowanie koszty jak i sama biurokracja zmniejszyłaby się.
Projekt Ministerstwa Zdrowia, zakładający zmiany w procedurze rozliczania składki zdrowotnej, jest już na etapie Stałego Komitetu Rady Ministrów.
Monika Krześniak-Sajewicz













