Reklama

"Kupię zadłużoną spółkę". Fiskus i tak wyegzekwuje zaległe podatki od prezesów

W internecie są ogłoszenia o sprzedaży pustych faktur i zakupie zadłużonych spółek. Fiskus walczy z pierwszymi. Z drugimi nie musi, bo i tak wyegzekwuje zaległe podatki od naiwnych prezesów.

W internecie można znaleźć też inne niepokojące ogłoszenia: "Zadłużoną spółkę kupię", "Szybka likwidacja". Oferenci piszą, że współpracują z kancelariami prawnymi. Działają na terenie całej Polski. Szybko i sprawnie. Niestraszny im żaden dług. Nieważne, czy spółka ma nieuregulowane zobowiązania w urzędzie skarbowym, ZUS, bankach, u kontrahentów. Gwarantują duże oszczędności.

Reklama

Dzwonimy pod numer podany w jednym z takich ogłoszeń. W słuchawce miły kobiecy głos. Pani zapewnia, że wszystko odbywa się legalnie. Kilka razy podkreśla, że umowa sprzedaży zadłużonej spółki jest podpisywana u notariusza.

Cena spokoju

Pytamy o cenę. Okazuje się, że zależy od tego, jak zła jest sytuacja spółki. Żeby ją ustalić, musimy pokazać dokumenty. Widełki to 10-40 tys. zł. Nie można jednak wykluczyć, że koszty będą wyższe. Spotkanie jest możliwe już jutro. Pani przekonuje, że wie, jak trudno prowadzić firmę w naszym kraju. Zmieniające się przepisy, uporczywe kontrole, kary za drobne przewinienia, do tego nieuczciwi kontrahenci.

Zapewnia, że jej firma skutecznie pomoże - nawet jeśli nasza stoi u progu bankructwa, a prezes nie złożył wniosku o upadłość we właściwym terminie. W jaki sposób? Po przejęciu spółki szybko złoży wniosek o upadłość albo na bazie istniejącej stworzy nowy podmiot. Przekonuje nas, że pomoc z zewnątrz jest niezbędna.

Czarne chmury...

Nabycie udziałów w zadłużonych spółkach co do zasady nie jest czynnością sprzeczną z prawem. Taka czynność prawna jest ważna i może być dokonana w ramach zasady swobody umów wyrażonej w kodeksie cywilnym. Niemniej jednak trzeba pamiętać o ryzyku, jakie wiąże się z taką transakcją.

- Osoby, które planują zbyć udziały w zadłużonych spółkach, bardzo często pozostają w błędnym przeświadczeniu, zapewne wywołanym przez potencjalnego nabywcę, że zbycie udziałów pozwoli im na uniknięcie odpowiedzialności za długi spółki. Nic bardziej mylnego - komentuje sprawę Jarosław Józefowski, radca prawny w Enodo Advisors.

Wyjaśnia, że po sprzedaży spółka w dalszym ciągu będzie ponosić odpowiedzialność za swoje zobowiązania, a wierzyciele będą mogli dochodzić swoich wierzytelności z jej majątku.

- Jeżeli egzekucja wobec spółki okaże się bezskuteczna, to zarząd spółki ponosi odpowiedzialność za długi, które powstały do dnia odwołania danej osoby z funkcji członka zarządu. Dotyczy to zarówno długów publicznych (np. zaległości względem urzędu skarbowego i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych), jak i długów wobec kontrahentów - podkreśla Józefowski.

Wtóruje mu doradca podatkowy Mariusz Makowski.

- Dzieje się tak dlatego, że członkami zarządu takich masowo kupowanych spółek stają się podstawione osoby, słupy, które nie mają żadnego majątku ani źródeł dochodu. W związku z tym wierzyciele, nie mogąc wyegzekwować należności od obecnych członków zarządu, sięgają po instrumenty pozwalające pociągnąć do odpowiedzialności byłych członków zarządu, którzy swoim działaniem bądź zaniechaniem doprowadzili do zaległości spółki - tłumaczy Makowski.

Możliwość taką daje fiskusowi art. 116 ordynacji podatkowej (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 900 ze zm.), a kontrahentom art. 299 kodeksu spółek handlowych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 505 ze zm.).

...i gradobicie

Na odpowiedzialności za długi problem się nie kończy. Artykuł 21 prawa upadłościowego (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 498 ze zm.) wyraźnie mówi, że zarząd ma obowiązek złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości, jeżeli spółka stanie się niewypłacalna.

- Zwykle następuje to przed podjęciem decyzji o sprzedaży udziałów - zwraca uwagę Józefowski.

Dodaje, że zaniechanie złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości w przypadku niewypłacalności spółki połączone ze sprzedażą udziałów może podlegać odpowiedzialności karnej. Zgodnie z art. 586 k.s.h.: "kto będąc członkiem zarządu spółki albo likwidatorem, nie zgłasza wniosku o upadłość spółki handlowej pomimo powstania warunków uzasadniających według przepisów upadłość spółki - podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku".

- Wspólnik spółki może odpowiadać również karnie, jeżeli przed sprzedażą udziałów w zadłużonej spółce wyprowadzi z niej majątek. Jest to bowiem działanie na szkodę wierzycieli - zwraca uwagę ekspert, powołując się na art. 300 kodeksu karnego.

Dodaje, że taka czynność "wyprowadzenia" majątku może dodatkowo zostać zakwestionowana przez wierzyciela zadłużonej spółki w sądzie cywilnym, np. przez skargę pauliańską.

Ryzykować czy nie?

Eksperci uważają, że owszem, nabycie spółki z długami może być podyktowane rzeczywistymi względami biznesowymi, np. chęcią korzystania z wygenerowanych przez nią strat w CIT. Mając jednak na uwadze masowość ogłoszeń typu "kupię zadłużoną spółkę" oraz zainteresowanie nabyciem każdej zadłużonej spółki (bez względu na jej majątek czy też zakres działalności), uważają, że w zdecydowanej większości takie ogłoszenia mają nieuczciwy charakter i wykorzystują niewiedzę osób znajdujących się w trudnej sytuacji.

Ich zdaniem istnieją lepsze sposoby na poradzenie sobie z problemem, takie jak: zwrócenie się do wierzycieli o prolongaty terminów płatności czy rozłożenie zobowiązań na raty.

Patrycja Dudek

3 lutego 2020

Dowiedz się więcej na temat: fałszywa faktura

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »