Reklama

Oznaczanie produktów żywnościowych

Czy sanepid kontroluje wyłącznie wymagania higieniczne i zdrowotne? Dlaczego nazwa miejscowości nie może być dowolnie użyta na etykiecie? Jakie oznaczenia mogą wprowadzać w błąd co do właściwości środka spożywczego? Z jakiego powodu określenie "rum z trzciny cukrowej" może sugerować, że produkt jest wyjątkowy.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Sanepid nakazał zmianę informacji na etykiecie bułki tartej produkowanej przez moją firmę. Zarzucił, że napis "Bułka tarta wypiekana z ciasta pszennego" nie odzwierciedla faktycznego procesu technologicznego. Czy organ mógł decyzją nałożyć na nas obowiązek zmiany etykiety produktu?

Nie, sanepid nie może narzucić producentowi zmiany napisu na etykiecie, gdyż ocena rzetelności informacji towarzyszących danemu produktowi spożywczemu nie leży w jego gestii. Pogląd ten potwierdza wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z 20 kwietnia 2021 r. (sygn. akt II SA/Po 388/20). W orzeczeniu tym sąd stwierdził, że poza obszarem właściwości rzeczowej organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej pozostają te aspekty produkcji żywności lub obrotu nią (w tym jej pakowania i oznaczania), które nie mają wpływu na spełnienie przez żywność wymogów higienicznych, sanitarnych i zdrowotnych oraz których naruszenie nie zagraża zdrowiu bądź życiu człowieka. Poznański WSA podkreślił, że w sytuacji, gdy nie zaistniało naruszenie wymagań higienicznych i zdrowotnych, a więc nie doszło do naruszeń w zakresie bezpieczeństwa żywności, żadna regulacja wskazująca na właściwość organów inspekcji sanitarnej nie daje jej uprawnień do wydania decyzji w sprawie etykietowania produktów spożywczych.

Reklama

Wniosek ten sąd wyciągnął na podstawie analizy regulacji dotyczących kompetencji inspekcji. Pierwszą z nich był art. 1 ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (dalej: u.p.i.s.). Ustanawia on właściwość organów inspekcji sanitarnej jako szeroko rozumianą kontrolę żywności i żywienia. Czyni to jednak tylko odnośnie do takich aspektów działalności z tym związanej, które dotyczą zdrowia publicznego i wymogów o charakterze zdrowotnym. Na gruncie tego przepisu brak jest natomiast podstawy prawnej do zareagowania przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej na naruszenia przepisów dotyczących przekazywania konsumentom informacji na temat żywności, które nie będą się wiązały z naruszeniem wymagań higienicznych i zdrowotnych.

Kolejnym przepisem regulującym kwestie kompetencji organów PIS, który mógłby stanowić podstawę interwencji tego urzędu, jest art. 73 ust. 1 ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, zgodnie z którym organami urzędowej kontroli w zakresie bezpieczeństwa żywności, o których mowa w art. 4 rozporządzenia unijnego nr 882/2004, są organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Zdaniem poznańskiego WSA ten przepis również nie może być podstawą interwencji urzędu w sprawie etykiety produktu żywnościowego. Wspomniany przepis odnosi właściwość rzeczową organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej do bezpieczeństwa żywności, ale nie do wszelkich aspektów w zakresie zgodności produkcji, dystrybucji i oznaczania wyrobów spożywczych z prawem. Poznański WSA podkreślił, że prawodawca we wszystkich analizowanych przepisach ograniczył kompetencję omawianych organów do takich działań podejmowanych na wszystkich etapach produkcji lub obrotu żywnością, które dotyczą zapewnienia jej bezpieczeństwa, a więc zagwarantowania zdrowia i życia człowieka.

Prowadzimy mały browar. Zamierzamy na etykiecie trunku podać nazwę miejscowości, która dobrze się kojarzy z piwem, ale faktycznie nie będzie ono produkowane w tej miejscowości. Czy możemy tak oznaczyć produkt?

Nie, takie oznaczenie piwa może być przyczyną postawienia zarzutu zafałszowanego artykułu rolno-spożywczego, gdyż w jego oznakowaniu podano niezgodne z prawdą dane dotyczące pochodzenia. W świetle art. 3 pkt 10 lit. c ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych za artykuł rolno-spożywczy zafałszowany uznawany jest produkt, którego skład jest niezgodny z przepisami dotyczącymi jakości handlowej poszczególnych artykułów rolno-spożywczych, albo produkt, w którym zostały wprowadzone zmiany, w tym zmiany dotyczące oznakowania, mające na celu ukrycie jego rzeczywistego składu lub innych właściwości, jeżeli niezgodności te lub zmiany w istotny sposób naruszają interesy konsumentów, w szczególności jeżeli w oznakowaniu podano niezgodne z prawdą dane o pochodzeniu.
Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 5 maja 2021 r. (sygn. akt II GSK 1002/18) wskazał, że niezgodności, a ściślej napisy znajdujące się na opakowaniu, które sugerują, iż produkt pochodzi z określonej miejscowości, niewątpliwie w istotny sposób naruszają interes konsumentów, gdyż przy wyborze produktów mogą oni kierować się również, i często to czynią, m.in. pochodzeniem towaru/miejscem jego produkcji. NSA stwierdził, że w wypadku produktu, jakim jest piwo, miejsce jego produkcji dla konsumentów ma szczególne znaczenie, np. ze względu na przywiązanie konsumentów do piw uznanych za regionalne. Konsument jest słabszym uczestnikiem obrotu, a obowiązkiem przedsiębiorcy jest udzielenie mu rzetelnej informacji. Taką informacją jest również wskazanie miejsca produkcji danego towaru (miejsca pochodzenia).

Moja firma chciałaby produkować napój alkoholowy i sprzedawać go pod nazwą "Samogon". Czy możemy przyjąć takie oznaczenie?

Nie, taka nazwa produktu poprzez sugerowanie domowych metod produkcji wprowadzałaby konsumenta w błąd co do jego właściwości. Co więcej, w związku z tym, że określenie "samogon" odnosi się do nielegalnej produkcji alkoholu, to takie oznaczenie produktu stanowi dla konsumenta informację niespójną i niejasną. W ten sposób naruszony zostaje art. 7 ust. 2 rozporządzenia unijnego nr 1169/2011. Przepis ten mówi, że informacje na temat żywności nie mogą wprowadzać w błąd co do właściwości środka spożywczego, a w szczególności co do jego charakteru, tożsamości, właściwości, składu, ilości, trwałości, kraju lub miejsca pochodzenia, metod wytwarzania lub produkcji.

Pogląd potwierdza wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 5 maja 2021 r. (sygn. akt II GSK 1019/18). W orzeczeniu tym wskazano, że w świadomości społeczeństwa polskiego samogon to alkohol wytwarzany domowym sposobem najczęściej na własny użytek. Chodzi tu zatem o wysokoprocentowy napój alkoholowy produkowany w warunkach amatorskich. Według NSA użycie przez producenta nazwy "Samogon" może wprowadzić konsumenta w błąd co do właściwości produktu. W rozpatrywanej przez NSA sprawie trunek oferowany przez spółkę był produkowany w ramach prowadzonej przez nią działalności gospodarczej i w sposób profesjonalny z przeznaczeniem do sprzedaży szerokiemu kręgowi konsumentów. Z pytania wynika, że okoliczności byłyby analogiczne. Dlatego warto wskazać, że NSA we wspomnianym wyżej orzeczeniu stwierdził, że prawo unijne zawiera unormowania nakazujące, aby nabywany produkt spełniał wymagania, o których klient został poinformowany na oznakowaniu produktu. Zgodnie z art. 8 rozporządzenia unijnego nr 178/2002 prawo żywnościowe ma na celu ochronę konsumentów i powinno stanowić podstawę dokonywania przez konsumentów świadomego wyboru oraz przeciwdziałać wszelkim praktykom mogącym wprowadzić konsumenta w błąd. Z kolei stosownie do art. 16 tego rozporządzenia etykietowanie, reklama i prezentacja żywności lub pasz z uwzględnieniem ich kształtu, wyglądu lub opakowania, używanych opakowań, sposobu ułożenia i miejsca wystawienia oraz informacji udostępnionych na ich temat w jakikolwiek sposób nie może wprowadzać konsumentów w błąd. Ponadto z art. 17 ust. 1 rozporządzenia nr 178/2002 wynika, że "podmioty działające na rynku spożywczym i pasz zapewniają na wszystkich etapach produkcji, przetwarzania i dystrybucji w przedsiębiorstwach będących pod ich kontrolą zgodność tych wyrobów z wymogami prawa żywnościowego właściwymi dla ich działalności i kontrolowanie przestrzegania tych wymogów" (por. wyrok NSA z 25 lutego 2020 r., sygn. akt II GSK 3788/17). Zdaniem NSA zarówno krajowe regulacje zawarte w ustawie o jakości handlowej, jak i przywołane przepisy unijne sprzeciwiają się każdej praktyce mogącej w jakikolwiek sposób wprowadzić w błąd konsumenta (por. m.in. wyroki NSA z: 25 lutego 2020 r., sygn. akt II GSK 3788/17, 16 grudnia 2014 r., sygn. akt II GSK 2033/13, oraz 21 kwietnia 2009 r., sygn. akt VI SA/Wa 359/09).

Jestem importerem rumu. Na etykiecie zamierzam wskazać, że ten trunek jest wytwarzany z trzciny cukrowej. Czy etykieta o tej treści będzie prawidłowa?

Nie będzie prawidłowa, gdyż każdy rum produkowany jest z trzciny cukrowej. Zatem taka etykieta może konsumenta wprowadzać w błąd. Mógłby on być przekonany, że ten konkretny produkt ma jakieś szczególne walory, których nie mają inne rumy. Na podobny temat wielokrotnie wypowiadały się sądy administracyjne. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z 11 lutego 2021 r. (sygn. akt VI SA/Wa 2227/20) stwierdził, że zamieszczenie na opakowaniu informacji o wytworzeniu przedmiotowej partii rumu z trzciny cukrowej sugeruje konsumentowi, że dany środek spożywczy posiada szczególne właściwości, które wyróżniają go spośród produktów konkurencyjnych firm, podczas gdy oczywiste jest, iż każdy rum jest wytwarzany z trzciny cukrowej. Zdaniem warszawskiego WSA taka praktyka wprowadza konsumenta w błąd, a tym samym narusza art. 7 ust. 1 lit. c rozporządzenia unijnego nr 1169/2011, który to przepis zabrania podawania informacji sugerujących, że produkt ma szczególne właściwości, podczas gdy w rzeczywistości wszystkie podobne środki je mają.

Podobnie orzekł Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 15 października 2019 r. (sygn. akt II GSK 2811/17). Sąd stwierdził, że konsument w przeciwieństwie do producenta nie jest zobligowany do znajomości prawa żywnościowego i rzeczywiście może nie mieć wiedzy, że rum to napój alkoholowy o wysokiej zawartości alkoholu wytwarzany ze sfermentowanego soku z trzciny cukrowej, koncentratu tego soku lub melasy. Jednak w sytuacji, gdy nieświadomy konsument podejdzie do sklepowej półki i wśród kilku butelek rumu różnych firm natrafi na jedyną etykietę opatrzoną informacją "z trzciny cukrowej", mógłby taką deklarację zinterpretować jako obietnicę lepszej jakości oraz potraktować akurat ten produkt jako wyjątkowy (szczególny). Zakwestionowana informacja, wskazana na etykiecie rumu, ma nie tylko hipotetyczny, lecz także realny wpływ na wybór konsumenta. Oprócz ceny, mocy trunku oraz aspektów graficznych rumy stojące na sklepowych półkach nie wyróżniają się niczym szczególnym w stosunku do artykułów z tego samego asortymentu, zatem pojawienie się deklaracji surowcowej stanowi realny sposób przyciągnięcia uwagi konsumenta.

NSA uznał, że oznaczenie partii rumu etykietą zawierającą informację "z trzciny cukrowej" tworzy mylne wyobrażenie o produkcie. A w sytuacji, gdy wskazana treść stanowi pierwszy i wiodący element informacji, to za oczywiste należy uznać również to, że nie pozostaje bez wpływu na możliwość podjęcia w pełni racjonalnej decyzji o jego zakupie, a przez to wprowadza w błąd. NSA wyjaśnił, że oznakowaniem wprowadzającym w błąd jest również oznakowanie polegające na podaniu informacji prawdziwej, która ze względu na sposób towarzyszący jej przekazaniu tworzy fałszywe wyobrażenie o danym produkcie w relacji do produktów jemu podobnych, przez co również jest niewątpliwie oznakowaniem mylącym odnośnie do cech i właściwości produktu, a to w związku z nieuzasadnionym ich wyróżnieniem (por. wyrok NSA z 11 marca 2014 r., sygn. akt II OSK 2359/12). Taki zabieg w konsekwencji nie może pozostawać bez (potencjalnego) wpływu na skłonienie konsumenta do podjęcia decyzji dotyczącej zakupu (por. wyrok NSA z 22 stycznia 2014 r., sygn. akt II OSK 1954/12).

Leszek Jaworski

26.10.2021

Dziennik Gazeta Prawna

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »