Reklama

Podatnicy nie powinni na razie demontować kratek w samochodach

Propozycja MF zawiera wiele korzystnych elementów w porównaniu z obecnym stanem prawnym, ale nie jest to rozwiązanie, które mogłoby satysfakcjonować podatników.

Wiceminister finansów Maciej Grabowski zapowiedział, że MF wystąpi o kolejną derogację - czyli zgodę na uczynienie wyjątku - do Komisji Europejskiej i utrzyma jednolite zasady odliczania VAT przy zakupie samochodów osobowych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony. Problem mógłby pojawić się z końcem 2013 r., kiedy wygaśnie dotychczasowa derogacja, zgodnie z którą przedsiębiorcy kupujący auta mają prawo odliczać do 60 proc. VAT, ale nie więcej niż 6 tys. zł. Jeśli MF nie podjęłoby żadnych działań, to od 1 stycznia 2014 r. nabywcy aut z kratką mieliby prawo do pełnego odliczenia VAT, a nabywcy aut bez kratki mieliby ograniczone prawo.

Reklama

Czy w związku z zapowiedziami ministra podatnicy już teraz mogą wyrzucić kratki z samochodów?

Jerzy Martini, doradca podatkowy, partner w Martini i Wspólnicy: Mam opór przed demontażem kratek. Nie jest bowiem pewne, czy na rozwiązania zaproponowane przez resort finansów zgodzi się Komisja Europejska. Nie jest też pewne, czy będą to rozwiązania zgodne z przepisami dyrektywy VAT 2006/112/WE. Nie można wykluczyć sytuacji, gdy w przyszłości nastąpi kolejny zwrot dotyczący prawa do odliczania podatku naliczonego od samochodów na miarę wyroku TSUE w sprawie Magoora. Jak pamiętamy, po wyroku polscy podatnicy używający kratek w samochodach odzyskali prawo do pełnego odliczenia VAT. Z tych względów nie radzę demontażu kratek. Lepiej poczekać na rozwój wydarzeń.

MF chce, aby od 2014 r. podatnicy mieli możliwość odliczania 50 proc. podatku naliczonego przy zakupie samochodów, ale nie więcej niż 8 tys. zł. Czy wprowadzenie takich przepisów jest rozsądne?

- Na pewno bardzo dobrym kierunkiem zmian jest eliminacja kryterium technicznego, jakim jest np. kratka zamontowana w samochodzie, czy innych kryteriów pozwalających uznać pojazd za samochód ciężarowy. Oczywiście, propozycja wprowadzenia prawa do odliczenia w wysokości jedynie 50 proc. podatku pozostawia niedosyt. Nie jest to właściwa proporcja, ponieważ trudno przyjąć, że podatnicy w połowie wykorzystują samochody służbowe do celów biznesowych, a w połowie do celów prywatnych. Wiadomo, że w większości podatnicy wykorzystują te samochody również do celów prywatnych, ale na pewno nie w proporcji 50/50. Nie zapominajmy też, że część użytkowników za taką możliwość płaci.

Biorąc pod uwagę obecnie stosowane rozwiązania, tj. brak możliwości odliczania VAT przy zakupie paliwa do aut osobowych, zapowiedź wprowadzenia prawa do odliczenia 50 proc. podatku naliczonego jest korzystna dla podatników. Ale czy podatnicy nie powinni mieć prawa do odliczenia 100 proc. VAT?

- Jeśli porównamy obecną sytuację podatników z tą, która miałaby nastąpić po wdrożeniu zapowiedzi resortu finansów, to oczywiście możliwość odliczenia 50 proc. podatku od paliwa jest korzystnym rozwiązaniem. Znów jednak 50 proc. odliczenia to zbyt mało. Wykorzystanie samochodu w działalności gospodarczej nie jest żadnym luksusem, który uzasadniałby istotne ograniczenie w prawie do odliczenia VAT. To jest zwykły środek pracy. Faktem jest, że można go wykorzystywać do celów prywatnych, ale nie uzasadnia to pozbawienia podatnika prawa do odliczenia aż 50 proc. podatku naliczonego.

Co z wydatkami na eksploatację? Prawo do odliczenia ma zostać w tym przypadku ograniczone ze 100 do 50 proc.

- Od zawsze wydatki eksploatacyjne, takie jak naprawy czy bieżąca konserwacja samochodów, dawały pełne prawo do odliczenia VAT. Ministerstwo ma słuszność, że logicznie te wydatki zaliczamy do tej samej grupy wydatków, co samochód czy paliwo. Znów jednak trzeba przyznać, że ograniczenie do 50 proc. nie jest właściwą proporcją.

Czy dyrektywa pozwala na bezterminową derogację, czyli na wyjątek od zasady, którą jest prawo do pełnego odliczenia podatku?

- Regulacje dotyczące ograniczeń w odliczaniu VAT w przypadku paliwa i samochodów zostały wprowadzone na podstawie dwóch różnych przepisów dyrektywy, umożliwiających państwom członkowskim stosowanie odstępstw od zasad unijnego systemu VAT. W przypadku paliwa to może być jedynie czasowa derogacja, co potwierdza orzecznictwo ETS. Natomiast w przypadku samochodów dyrektywa nie nakłada obowiązku wprowadzenia jedynie czasowej derogacji. Podobnie jest w przypadku wydatków eksploatacyjnych.

Rozmawiał Łukasz Zalewski

2 listopada 2012 (nr 213)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »