Reklama

Sieci apteczne znalazły sposób na ominięcie ustawy. Ale czy skuteczny?

W ostatnim okresie głośny stał się spór o franczyzę apteczną, jaki wybuchł między samorządem aptekarskim a sieciami aptecznymi. Jedna strona ostrzega przed ryzykiem cofania zezwoleń. Druga mówi o braniu farmaceutów jako zakładników.

Sieci apteczne, w które najbardziej uderzyć miała ubiegłoroczna ustawa zwana apteką dla aptekarza, znalazły sposób na dalszy rozwój i ominięcie restrykcyjnych przepisów. A przynajmniej tak sądzą. Ponieważ same nie mogą otwierać nowych aptek (bo w myśl obowiązującego od roku prawa mogą robić to najwyżej farmaceuci, a do tego jeden farmaceuta może mieć co najwyżej cztery apteki), postawiły na rozwój w modelu franczyzowym.

Reklama

Do wielu lokalnych farmaceutów w ostatnich tygodniach zgłaszają się przedstawiciele dużych sieci aptecznych i namawiają na zawarcie umowy franczyzowej. Jak informuje Naczelna Izba Aptekarska, coraz więcej z nich jest zdezorientowanych i pyta zawodowy samorząd, co powinni robić.

Naczelna Izba Aptekarska grzmi jednak, że to obchodzenie obowiązującego prawa, które skutkować może utratą zezwolenia na prowadzenie apteki. Powód? Branżowe przepisy antykoncentracyjne. Wskazują one, że w rękach jednego przedsiębiorcy może znajdować się tylko określona liczba aptek. Przy czym w regulacjach jest mowa nie tylko o własności, lecz także o "pośredniej kontroli". A taką zdaniem samorządu aptekarskiego może być franczyza.

Samorząd aptekarski przestrzega w związku z tym farmaceutów, którzy bratają się z sieciami aptecznymi. I dodaje, że może być tak, iż w razie kłopotów konsekwencje poniesie tylko drobny farmaceuta - gdy straci zezwolenie na prowadzenie apteki, stanie się sieci aptecznej zupełnie zbędny.

Przedstawiciele dużych sieci aptecznych z kolei wyrażają swoje oburzenie i twierdzą, że samorząd straszy zwykłych farmaceutów i bierze ich za jeńców w biznesowych konflikcie.

Sami aptekarze, tj. właściciele pojedynczych aptek, mówią, że ich koledzy powinni stracić uprawnienia do wykonywania zawodu.

Z kolei zdania prawników są podzielone. Większość z nich uspokaja, twierdząc, że się zainteresowani franczyzą nie mają powodów do obaw. Choć jednocześnie stanowisko głównego inspektora farmaceutycznego opracowane na prośbę Tygodnika Gazeta Prawna nie rozwiewa wątpliwości.

Kto w tym sporze ma rację? Czy aptekarze powinni zastosować się do sugestii swojego samorządu? [...]

Patryk Słowik

14.9.2018

- - - - -

Wieś bez leków. Nawet 15 mln Polaków może mieć problem z dostępem do medykamentów

Nawet 15 mln Polaków może mieć utrudniony dostęp do medykamentów - twierdzi Krajowa Rada Izb Rolniczych. Sprzeciwia się stanowczo projektowi rozporządzenia ministra zdrowia z 2 stycznia 2017 r. w sprawie kryteriów klasyfikacji produktów leczniczych, które mogą być dopuszczone do obrotu w placówkach obrotu pozaaptecznego oraz punktach aptecznych.

- Nie można zapominać o dostępie do podstawowych leków dla mieszkańców wsi i mniejszych miejscowości. W projekcie rozporządzenia je pominięto - wskazuje Wiktor Szmulewicz, prezes KRIR.

Resort zdrowia planuje ograniczyć liczbę leków, które będzie można kupić w ogólnodostępnych sklepach i na stacjach benzynowych. Cięcia dotkną niemal 2/3 substancji dopuszczonych dziś do obrotu na rynku pozaaptecznym. Produkty je zawierające byłyby dostępne jedynie w aptekach.

Resort projekt zmian tłumaczy prosto: pigułki, które łykamy, powinniśmy przyjmować pod kontrolą lekarza lub farmaceuty, a nie sprzedawcy paliwa. Inaczej liczba hospitalizacji wywołanych nieprawidłowym przyjmowaniem leków będzie rosnąć, nie maleć.

W ocenie KRIR urzędnicy wyleją dziecko z kąpielą. Bo tak jak w każdej wsi znajdziemy sklep, tak już nie wszędzie dostępny jest farmaceuta.

"Apteka ogólnodostępna nie ma ekonomicznej racji bytu w większości przypadków na tych obszarach, a nawet jeżeli znajduje się w pobliskiej większej miejscowości czy mieście, to często nie jest otwarta w weekendy, a gdy jest, to jedynie bardzo krótko w soboty" - czytamy w stanowisku rady.

Interesująco w tej sprawie przedstawia się postawa samorządu aptekarskiego. Od dawna postuluje on, aby lista produktów dostępnych w obrocie pozaaptecznym była możliwie najwęższa. Naczelna Izba Aptekarska więc wizję działania ministra zdrowia co do zasady popiera.

Z drugiej strony kierownictwo samorządu farmaceutów popiera także poselski projekt, który potocznie jest nazywany "apteką dla aptekarza". Jednym z koronnych argumentów samorządowców jest to, że dzięki niemu uda się wreszcie zastopować trend powstawania wielu placówek w dużych miastach, podczas gdy jednocześnie mało kto chce zakładać apteki na prowincji.

- Nowelizacja prawa farmaceutycznego przywróci dostępność usług na terenach wiejskich - wielokrotnie przekonywała prezes NIA Elżbieta Piotrowska-Rutkowska.

To nieco wykluczające się stanowiska: samorząd aptekarski dostrzega, że obecnie dostęp do farmaceuty na wsi pozostawia wiele do życzenia. Jednocześnie zaś popiera projekt przewidujący ograniczenie dostępu do leków m.in. przeciwbólowych i przeciwgorączkowych poza aptekami.

Ministerstwo Zdrowia nie ukrywa, że szuka złotego środka. I zdaje sobie sprawę z tego, że przy pracach nad wykazem produktów dopuszczonych do obrotu pozaaptecznego trudno zadowolić wszystkich, gdyż każda ze stron zwraca uwagę na inne kwestie.

Lekarze wychodzą z założenia, że im częściej w wyborze specyfiku pomoże farmaceuta, a nie ekspedient w sklepie, tym lepiej.

- Zarówno aspiryna, jak i ibuprofen to niesteroidalne leki przeciwzapalne, które wchodzą w interakcje, są też niewskazane u pacjentów na terapii hipotensyjnej. Kupione na stacji benzynowej mogą spowodować u pacjenta np. niedokrwienie mózgu. Nie ma żadnego uzasadnienia, żeby dopuszczać te leki do sprzedaży pozaaptecznej - uważa prof. n. med. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska, kierownik Zakładu Farmacji Klinicznej i Opieki Farmaceutycznej WUM.

Oprócz argumentów natury medycznej brać pod uwagę trzeba także te finansowe. Rynek farmaceutyczny jest wart rocznie ponad 30 mld zł. Leki sprzedawane na receptę stanowią zaledwie 60 proc. tortu. Pozostałe 40 proc. jest obecnie do podziału pomiędzy apteki, drogerie, sklepy i stacje benzynowe.

Etap legislacyjny

W konsultacjach

Patryk Słowik

12.01.2017

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »