Reklama

Ulgowy ZUS pułapką dla samozatrudnionych

Zakładanie firm na specjalnych zasadach może ograniczyć bezrobocie. Więcej osób świadczyłoby jednak pracę bez kodeksowej ochrony.

System ubezpieczeń społecznych czekają wielkie zmiany. Najpierw premier Donald Tusk zapowiedział walkę ze śmieciowym zatrudnieniem. Sposobem na jego ograniczenie ma być wprowadzenie obowiązku płacenia składek od umów o dzieło. Co więcej, obowiązkowe wpłaty do ZUS mają być odprowadzane także od zlecenia do czasu wypracowania w danym miesiącu płacy minimalnej. Z kolei posłowie proponują dodatkowe ułatwienia w opłacaniu składek przez osoby zakładające firmy. W praktyce oznacza to, że z jednej strony ogranicza się zatrudnienie na umowach cywilnoprawnych, a z drugiej zachęca do samozatrudnienia. Osoby, które będą po zmianie przepisów świadczyć obowiązki na tej ostatniej podstawie, muszą jednak uważać na pułapki.

Reklama

Dla nowych

Posłowie Platformy Obywatelskiej chcą, aby osoba po raz pierwszy zakładająca firmę przez sześć miesięcy nie płaciła składek na ubezpieczenie emerytalne, a to zdrowotne było dobrowolne. Przez kolejne dwa lata nowy przedsiębiorca miałby możliwość korzystania z preferencyjnej podstawy wymiaru składek. Możliwe, że jej wysokość zostanie obniżona z 30 do 20 proc. płacy minimalnej wynoszącej obecnie 1680 zł. W tym roku ulgowa podstawa wymiaru składki wynosi 504 zł. Po ewentualnych zmianach zmniejszyłaby się do 336 zł.

Pozostałe zasady korzystania z takiego rozwiązania mają się nie zmienić. Wynikają one z ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1442 z późn. zm.). Zgodnie z nim preferencyjne składki można opłacać tylko w okresie pierwszych 24 miesięcy kalendarzowych od dnia rozpoczęcia wykonywania działalności gospodarczej. Tu na potencjalnych przedsiębiorców czeka pierwsza pułapka. Osoby, które zdecydują się na założenie działalności, powinny pamiętać, że od wspomnianego okresu nie można odliczyć czasu zawieszenia działalności. To niejedyne obostrzenie, które muszą mieć na uwadze.

- Osoby korzystające z takiego rozwiązania muszą się liczyć z tym, że jeśli ich firma upadnie, nie dostaną nawet zasiłku dla bezrobotnych. I to nawet wówczas, jeśli same z siebie będą płacić składki na Fundusz Pracy od minimalnej podstawy - ostrzega Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ, członek rady nadzorczej ZUS.

Tak wynika z ustawy z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (Dz.U. z 2013 r. poz. 674 z późń. zm.).

- Osoby płacące składki od niższej podstawy nie mogą liczyć na żadną ochronę. A przecież nikt nie zagwarantuje nowemu przedsiębiorcy, że jego przedsiębiorstwo przetrwa - dodaje Wiesława Taranowska.

Nierówne firmy

Obecnie z preferencyjnych zasad ustalania wysokości składek na ubezpieczenie społeczne mogą skorzystać tylko osoby, które nie miały własnego biznesu. Nie dotyczą zaś one osób, które prowadzą lub prowadziły działalność gospodarczą w okresie ostatnich 60 miesięcy kalendarzowych. Podobnie jest z tymi, którzy będą wykonywać działalność gospodarczą na rzecz swojego byłego pracodawcy. Zakaz obejmuje nie tylko bieżący, ale także poprzedni rok kalendarzowy.

- To oznacza, że osoby zachęcane przez pracodawcę do zakładania firmy i przechodzenia na taki model współpracy muszą opłacać składki na zasadach ogólnych. A te są wysokie - wyjaśnia Karolina Miara, adwokat z Warszawy.

Co więcej, warunek niewykonywania działalności na rzecz byłego pracodawcy dotyczy nie tylko czasu sprzed założenia własnej działalności, ale też całego okresu pierwszych 24 miesięcy jej prowadzenia. Dodatkowo osoba prowadząca firmę straci prawo do ulgi, jeśli się okaże, że w tym czasie jednak współpracowała z byłym zatrudniającym.

Zdaniem ekspertów takie rozwiązanie jest niesprawiedliwe wobec osób, które w praktyce są zmuszane do rezygnacji z etatu w danej firmie i podejmowania współpracy na nowo, ale już jako samozatrudnieni.

Większa dyskryminacja

Co ciekawe, obniżenie o 10 punktów procentowych podstawy wymiaru składek dla osób dopiero rozpoczynających prowadzenie działalności krytykują nie tylko związkowcy, ale także niektórzy przedsiębiorcy.

- W czasach kryzysu to działanie na szkodę firm długo działających na rynku. Opłacanie pełnego ZUS spowoduje, że ich usługi będą droższe od tych dopiero rozpoczynających działalność - wyjaśnia Dorota Wolicka, dyrektor biura interwencji i organizacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Przypomina, że osoby, które są płatnikami składek na własne ubezpieczenia, finansują z prywatnych środków całość należnych składek na ubezpieczenia społeczne. I dlatego pracodawcy proponują własne rozwiązanie w tym zakresie.

- Rząd powinien wprowadzić ulgi dla wszystkich firm. Przez 24 miesiące każdy pracodawca mógłby płacić preferencyjne składki. Kwestią do dyskusji byłoby, ile razy można z takiego rozwiązania skorzystać - dodaje Dorota Wolicka.

Swoje propozycje mają też związkowcy.

- Warto uzależnić płacenie składek na ubezpieczenie społeczne od faktycznych przychodów firm. Mali powinni płacić niewiele, zaś właściciele dużych firm odpowiednio więcej. Teraz sytuacja jest patologiczna, bo wszyscy płacą od minimalnych stawek. I to warto zmienić - dodaje Andrzej Strębski z zespołu polityki społecznej, ubezpieczeń i rynku pracy w OPZZ.

Bożena Wiktorowska

Wybrane wydanie: 21 stycznia 14 (nr 13)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »