W skrócie
- Rynek uranu jest niewielki i w dużym stopniu opanowany przez fundusze spekulacyjne. Dosyć często zdarza się, że ceny rosną lub spadają o kilkanaście procent w ciągu zaledwie kilku sesji.
- Rządy na całym świecie coraz częściej uznają energię jądrową za kluczowy element strategii dekarbonizacji. W dodatku, bardzo dużo energii potrzebuje rozwijająca się sztuczna inteligencja. Microsoft, Meta Platforms i Amazon podpisały umowy z myślą o uzyskaniu nowych mocy jądrowych dla centrów danych AI.
- Budowa nowej kopalni uranu, uzyskanie pozwoleń środowiskowych, przygotowanie infrastruktury oraz rozpoczęcie produkcji mogą trwać nawet kilkanaście lat. Podaż nie jest w stanie natychmiast odpowiedzieć na zwiększone zapotrzebowanie na surowiec.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Tegoroczne zmiany notowań uranu na rynkach światowych są zaskakujące. Pod koniec stycznia cena funta surowca gwałtownie wzrosła do 100 dolarów, po czym bardzo szybko spadła i ustabilizowała się na poziomie około 85 dolarów. Przecena jest trudna do wytłumaczenia, gdyż szybko pogłębia się długoterminowy deficyt podaży "żółtego ciasta".
Trzeba jednak pamiętać, że rynek uranu jest niewielki i w dużym stopniu opanowany przez fundusze spekulacyjne. Dosyć często zdarza się, że ceny rosną lub spadają o kilkanaście procent w ciągu zaledwie kilku sesji. W 2007 roku płacono prawie 140 dolarów za funt uranu, a w 2016 roku mniej niż 20 dolarów.
Surowiec coraz bardziej pożądany
Nie ulega wątpliwości, że na świecie rośnie różnica między niedużą bieżącą produkcją uranu, a szybko zwiększającym się zużyciem paliwa jądrowego. Elektrownie atomowe są zmuszone do korzystania z zapasów surowca zgromadzonych w poprzednich latach, gdyż uruchomienie nowych kopalń wymaga ogromnych nakładów finansowych i wielu lat przygotowań.
Jeszcze kilka lat temu głównym powodem inwestowania w uran była "zielona" transformacja energetyczna i odchodzenie od paliw kopalnych. Od pewnego czasu w grę wchodzi nowy czynnik - rozwój sztucznej inteligencji. Nowoczesne modele AI wymagają ogromnych zdolności obliczeniowych. Centra danych obsługujące algorytmy sztucznej inteligencji zużywają coraz więcej energii elektrycznej i muszą być zasilane przez 24 godziny na dobę.
Źródła prądu zależne od warunków pogodowych nie zawsze są w stanie zapewnić taką stabilność. Właśnie dlatego coraz więcej krajów i korporacji zaczyna uznawać energetykę atomową za najważniejsze źródło niezawodnej energii. Microsoft, Meta Platforms i Amazon podpisały umowy z myślą o uzyskaniu nowych mocy jądrowych dla swoich centrów danych AI.
USA przed wielkim wyzwaniem
Stany Zjednoczone importują około 99 procent surowej rudy uranu niezbędnej w amerykańskich reaktorach. W USA zaledwie jeden zakład zajmuje się przerabianiem rudy, natomiast wewnętrzne możliwości jej wzbogacania pokrywają tylko około jednej trzeciej krajowych potrzeb.
Firma doradcza McKinsey & Company poddała analizie ambitny scenariusz przyjęty przez administrację Donalda Trumpa w maju 2025 roku, zakładający około 400 GW mocy jądrowej do 2050 roku, w całości zaopatrywanej z własnych źródeł. Analitycy oszacowali, że Stany Zjednoczone muszą zainwestować od 105 do 170 miliardów dolarów, by mieć własny łańcuch dostaw paliwa jądrowego - od wydobycia rudy, przez jej obróbkę i wzbogacanie, aż po produkcję "żółtego ciasta" i przerób odpadów.
W tym kontekście przeznaczenie przez waszyngtoński Departament Energii (DoE) 2,7 miliarda dolarów na krajowe wzbogacanie uranu jest gestem symbolicznym. Amerykańska administracja jest dopiero na etapie planowania wielkich przedsięwzięć. DoE stworzyło konsorcjum, które nakreśliło siedmioletni plan "Nuklearnej Dominacji". Poza tym umieszczono uran na państwowej liście minerałów krytycznych, co powinno zwiększyć dostęp do finansowania.
Uran też reaguje na stopy procentowe
Wszystko wskazuje na to, że globalne inwestycje w energetykę jądrową będą coraz większe, podobnie jak popyt ze strony nowych technologii. W tej sytuacji uran będzie jednym z najbardziej perspektywicznych surowców energetycznych nadchodzącej dekady, a jego giełdowe ceny powinny w długim okresie rosnąć.
Analitycy zwracają uwagę na fakt, że kurs surowca na rynku spot (dostaw natychmiastowych) jest regularnie o kilka dolarów za funt niższy od ceny w kontraktach długoterminowych, co może być wyrazem przekonania o mocnych fundamentach rynku. Przedsiębiorstwa energetyczne kupują większość uranu w ramach kontraktów długoterminowych, a nie na rynku spot. To oznacza, że sprzedawcy zyskują przewagę w negocjacjach, co powinno prowadzić także do wzrostu cen spotowych.
Wielu ekspertów nie ma wątpliwości, że uran nie jest tak drogi jak kilka miesięcy temu z powodu globalnych warunków ekonomicznych wpływających na ceny surowców i innych aktywów. Wysokie stopy procentowe, restrykcyjna polityka banków centralnych oraz odpływ kapitału z bardziej ryzykownych rynków doprowadziły do przeceny uranu.
W tej chwili sytuacja wygląda nieco inaczej. Perspektywa stopniowego łagodzenia polityki monetarnej (jeśli nie w USA, to na pewno w wielu innych krajach) poprawia warunki finansowania sektora wydobywczego i zwiększa apetyt inwestorów na aktywa o wysokim potencjale wzrostu. Uran ponownie staje się przedmiotem zainteresowania funduszy inwestycyjnych.
Nowe kopalnie nie od zaraz
Jedną z najważniejszych cech rynku uranu jest bardzo powolna reakcja podaży na rosnące ceny. W przypadku wielu surowców wzrost notowań zachęca producentów do szybkiego zwiększania wydobycia. W sektorze "żółtego ciasta" jest inaczej. Budowa nowej kopalni, uzyskanie pozwoleń środowiskowych, przygotowanie infrastruktury oraz rozpoczęcie produkcji mogą trwać nawet kilkanaście lat. Podaż nie jest w stanie natychmiast odpowiedzieć na zwiększone zapotrzebowanie na uran.
W dodatku wysokie stopy procentowe zmniejszają dostęp przedsiębiorców do kapitału. Kiedy banki centralne utrzymują restrykcyjną politykę monetarną, spółki o dużej kapitałochłonności, jak te z sektora uranowego, muszą mierzyć się z wyższymi kosztami finansowania nowych projektów.
Brooke Thackray, analityk w Global X, podkreśla, że na świecie szykowanych jest kilka następnych przedsięwzięć uranowych, ale nie wierzy, że nowe dostawy surowca pojawią się wystarczająco szybko, aby wyeliminować strukturalny deficyt rynkowy. Thackray podkreśla, że czas budowy zarówno kopalń, jak i reaktorów jest bardzo długi. Jego zdaniem, popyt na uran będzie znacząco rósł, podwajając się do 2040 roku. Z kolei, John Ciampaglia, prezes Sprott Asset Management, twierdzi, że luka podażowa w sektorze uranu znacznie wzrośnie na początku lat 30. XXI wieku.
Wielu ekonomistów jest przekonanych, że powrót cen uranu do wysokich poziomów z początku tego stulecia jest trudny z powodu bolesnych doświadczeń inwestorów. W połowie pierwszej dekady XXI wieku producenci agresywnie zwiększyli wydobycie, a zaraz potem odczuli skutki awarii elektrowni jądrowej w Fukushimie w 2011 roku. Następstwem tego wydarzenia była bessa w notowaniach i wieloletnia nadwyżka podaży. Jednak dziś sytuacja jest inna. Rządy na całym świecie coraz częściej uznają energię jądrową za kluczowy element strategii dekarbonizacji, a w dodatku rozwijająca się sztuczna inteligencja jest coraz większym "pożeraczem prądu".
Jacek Brzeski














