Reklama

Akcje Orlenu przecenione, koncern uspokaja

Piątkowy spadek kursu Orlenu wskazuje, że inwestorzy nie przyjęli z entuzjazmem zapowiedzi dotyczących kupna Energi. Czego obawia się rynek? Głównie niższej dywidendy z zysków płockiej spółki oraz uwikłania Orlenu w kontrowersyjne projekty. Ten odpowiada: transakcja zwiększy nasz potencjał, a węgiel nie jest naszym ulubieńcem.

Reklama

- Gdyby doszło do przejęcia Energi przez Orlen, sądzę, że PKN zrewidowałby swoją politykę dywidendową. Przy czym nie obawiałbym się, że przestanie płacić dywidendę w ogóle, ale że będzie ona niższa - poinformował Michał Kozak, analityk Domu Maklerskiego Trigon. Jednak w dniu ogłoszenia planów dotyczących Energi prezes PKN Orlen Daniel Obajtek zapewnił, że ta transakcja nie wpłynie na politykę dywidendową koncernu.

Obecna polityka dywidendowa zakłada wzrost dywidendy na akcję, przy utrzymaniu bezpiecznych fundamentów finansowych firmy. W latach 2015-2018 dywidenda na akcję wynosiła, odpowiednio, 2 zł, 3 zł, 3 zł i 3,5 zł.

- Inwestorom nie podoba się też fakt, że Orlen, dotychczas wolny od rządowych pomysłów wspierania nierentownych projektów, teraz już traci status w miarę niezależnego biznesu - ocenia Kozak. - Ciężko ocenić na dziś, na ile przejęcie Energi jest pomysłem Orlenu, a na ile było ono konsultowane z rządem. Inwestorzy najwyraźniej mają tu wątpliwości. Rynek nie wierzy, że jest to pomysł czysto biznesowy z wysoką rentownością, moim zdaniem słusznie - powiedział analityk.

Komentując plany Orlenu wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin stwierdził, że "tworzenie wielosektorowych, narodowych czempionów wpisuje się w politykę gospodarczą rządu".

Koncern paliwowy zapewnia, że traktuje przejęcie Energi jako "działalność biznesową". Przekonuje, że celem akwizycji nie jest finansowanie transformacji polskiego sektora energetycznego. Informuje też, że nie rozmawia o budowie elektrowni jądrowej.

Analityk DM Trigon wskazuje, że gdyby transakcja dotyczyła firm prywatnych i nie rodziła obaw o kontrowersyjne decyzje dyktowane potrzebami politycznymi, nie byłaby odebrana negatywnie. Można byłoby wtedy mówić o czystej dywersyfikacji, tym bardziej, że w bardzo długim terminie biznes rafineryjny czeka wiele wyzwań.

- Wśród plusów można wskazać gwarantowany zwrot z kapitału na aktywach dystrybucyjnych. Segment dystrybucji generuje stabilne wyniki. Nawet gdyby pojawiała się potrzeba inwestowania w tym obszarze, nakłady powinny być zwracane w taryfie dystrybucyjnej - zaznacza ekspert.

Węgiel budzi kontrowersje

Ekspert z DM Trigon wskazał na ryzyko związane z planowaną przez Energę i Eneę inwestycję w budowę bloku węglowego w Ostrołęce (tzw. Ostrołęka C). Jego moc przewidziano na 1000 MW. Miał to być ostatni nowy blok węglowy w Polsce. Jak informowała minister rozwoju Jadwiga Emilewicz, koszty budowy mogłyby wynieść nawet 8-9 mld zł.

- Nie wiadomo, czy ten projekt będzie kontynuowany. Orlen sygnalizuje, że nie lubi węgla i że ta inwestycja jest analizowana. Zapowiada też, że dokona przeglądu wszystkich inwestycji Energi. Jest jednak sporo niepewności w tym obszarze. Może się zdarzyć, że pod naciskiem polityków zostanie podjęta decyzja o kontynuowaniu tej inwestycji - powiedział Kozak. Podkreślił, że największym ryzykiem byłoby samodzielne sfinansowanie przez Orlen budowy bloku węglowego.

Orlen uspokaja rynek i inwestorów, tłumacząc, że strategia spółki nie uwzględnia zaangażowania we wspieranie górnictwa. Podkreśla też, że technologia węglowa nie jest "ulubioną" technologią spółki. Wskazuje raczej na potrzebę budowy bloku gazowego, który zastąpiłby istniejącą elektrownię Ostrołęka B.

- Mówimy, że nie mamy sentymentu do węgla, a Ostrołęka C to węgiel, więc nasze stanowisko jest takie samo. Musimy to przeanalizować, zobaczyć, jakie są wydatki, przeanalizować porozumienia z wykonawcą bloku, czyli GE. Generalnie uważamy, że Ostrołęka C nie jest najlepszym projektem, w najlepszej lokalizacji dla polskiego systemu - powiedział Jarosław Dybowski, dyrektor wykonawczy Orlenu ds. energetyki.

Ile to będzie kosztować?

Istotna będzie też kwestia ceny w wezwaniu. Orlen zaoferował inwestorom w wezwaniu 7 zł na akcję. Jednak cena może zostać podwyższona - według analityka nie można tego wykluczyć. W piątek kurs Energi rósł, przekraczając nieznacznie poziom 7 zł.

Spadał natomiast kurs Orlenu - na otwarciu o ponad 10 proc. W trakcie sesji zniżki nieco wyhamowały do 5,7 proc. tuż przed zamknięciem. Kluczowa jest w tym przypadku decyzja o przejęciu Energi, źle odebrana przez inwestorów, ale niesprzyjające jest też otoczenie rafineryjne.

- Mamy ujemne marże rafineryjne, co wynika z przyrostu mocy i wysokiego wykorzystania mocy nowych rafinerii, które czekają, aż się pojawi zwiększony popyt na diesla ze strony armatorów w związku z ograniczeniem od przyszłego roku zawartości siarki w paliwach - wyjaśnia analityk. - W krótkim terminie, w najbliższych tygodniach, część rafinerii może być zmuszona do ograniczania mocy. Niewykluczone, że tak będzie w przypadku Możejek, które według mnie przy obecnym otoczeniu makro nie zarabiają, a eksportowały wcześniej paliwo do polski, przy wysokich premiach lądowych - dodaje.

Jego zdaniem ta sytuacja nie utrzyma się zbyt długo, marże rafineryjne powrócą do wyższych poziomów po tym, jak pojawi się wyższe zapotrzebowanie na diesla ze strony armatorów. Ale krótkoterminowo jest to kolejna przesłanka do spadku kursu spółki.

Organizacyjnie wszystko się zepnie

Michał Kozak nie widzi natomiast ryzyka związanego z realizacją w jednym czasie kilku dużych projektów akwizycyjnych i inwestycyjnych. - Orlen to ogromna spółka, działająca w bardzo wielu obszarach. Biorąc pod uwagę jej skalę, kompetencje kadry, nie martwiłbym się o kwestie organizacyjne. Taki podmiot jest w stanie zrealizować jednocześnie kilka przejęć - powiedział.

Choć nie wyklucza on odłożenia w czasie programu rozwoju petrochemii ze względu na ryzyko wzrostu wskaźników zadłużenia. - One są, póki co, na niskim poziomie, choć sądzę, że w przyszłym roku, przy pogorszeniu makro, będziemy mieć ich istotny przyrost - ocenia Kozak.

Pozytywnie o pomyśle wypowiedział się pełniący obowiązki prezesa Energi Grzegorz Ksepko - Na pierwszy rzut oka widzimy w takiej konfiguracji kapitałowej ogromną szansę rozwoju zarówno dla grupy Energa, jak i dla regionu pomorskiego. Będziemy chcieli w toku tego procesu rozmawiać i dyskutować - powiedział.

Orlen informuje, że transakcja mogłaby zostać sfinalizowana w kwietnu..

morb

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »