W skrócie
- Warren Buffett przez dziesięciolecia trzymał się z dala od rynku kruszców. Mawiał, że ”złoto i srebro leżą i nic nie robią”.
- Srebro nie jest tylko i wyłącznie metalem szlachetnym, służącym do ”magazynowania” wartości. Za 60 proc. ogólnego popytu na srebro odpowiada przemysł.
- Z danych zgromadzonych przez Silver Institute za 2025 rok wynika, że światowa produkcja srebra była o 315 milionów uncji mniejsza niż całkowite zapotrzebowanie na surowiec. W latach 1997-98 deficyt metalu był mniejszy i wynosił 150 milionów uncji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Srebro w ostatnich tygodniach w zawrotnym tempie poprawia raz za razem cenowe rekordy wszech czasów. Uncja metalu bez trudu przełamała granicę 100 dolarów, choć jeszcze w październiku-listopadzie 2025 roku była o połowę tańsza. Wiele wskazuje na to, że pod koniec zeszłego roku srebro kupował legendarny inwestor Warren Buffett.
Na potwierdzenie tych spekulacji zapewne trzeba będzie poczekać do 14 lutego, gdy opublikowany zostanie raport kwartalny (formularz SEC 13-F) spółki multimiliardera. Liczni komentatorzy snują domysły, że "Wyrocznia z Omaha" inwestował ostatnio w srebro, gdyż okoliczności na rynku kruszców od wielu miesięcy łudząco przypominają sytuację z lat 1997-98. Wówczas Buffett kupił bardzo dużo srebra, by do 2006 roku zarobić na sprzedanym metalu 97 milionów dolarów.
Inwestowanie w aktywa użyteczne
Od 1 stycznia 2026 roku 95-letni Warren Buffett jest na emeryturze i już nie kieruje firmą Berkshire Hathaway. Stery przejął jego zaufany współpracownik Greg Abel. Buffett nadal jednak współdecyduje o strategii biznesowej swojego wehikułu inwestycyjnego, jest największym akcjonariuszem i przewodniczącym rady nadzorczej.
Dla komentatorów jest oczywiste, że legendarny inwestor nie zrezygnował z podejmowania decyzji o lokowaniu pieniędzy na rynkach. Przypominają też, że Warren Buffett przez dziesięciolecia trzymał się z dala od rynku kruszców. Mawiał, że "złoto i srebro leżą i nic nie robią". Tymczasem on stawia na aktywa realnie użyteczne - spółki giełdowe, które wypłacają dywidendy czy nieruchomości, które właścicielom przynoszą dochody z czynszów.
Bardziej przekonany do srebra niż złota
Metale szlachetne ich posiadaczom nie wypłacają procentów, w przeciwieństwie na przykład do kopalń złota, w które Buffettowi zdarza się zainwestować, bo liczy chociażby na ich dywidendy. Jednak wiele wskazuje na to, że "Wyrocznia z Omaha" nadal nie darzy zaufaniem samego złota, gdyż - z jego punktu widzenia - ten kruszec nie ma praktycznego zastosowania. Inaczej jest ze srebrem. Już prawie 30 lat temu multimiliarder zmienił swoje nastawienie do tego metalu.
Srebra, w przeciwieństwie do złota, banki centralne nie kupują tonami, by stanowiło ważny element rezerw. Srebro nie jest tylko i wyłącznie metalem szlachetnym, służącym do "magazynowania" wartości. Za 60 proc. ogólnego popytu na srebro odpowiada przemysł. Producenci mogą więc w zależności od koniunktury potrzebować więcej lub mniej tego surowca. Srebro jest wykorzystywane w produkcji paneli słonecznych, pojazdów elektrycznych i elektroniki, a także aparatury medycznej. Od pewnego czasu branżą zwiększającą popyt na ten metal jest sektor sztucznej inteligencji. Srebro odgrywa istotną rolę w produkcji półprzewodników i innych komponentów niezbędnych w technologii AI.
Srebrny "strzał w dziesiątkę"
Warren Buffett z pewnością dobrze wspomina swoją inwestycję w srebro sprzed prawie 30 lat. Od sierpnia 1997 roku do lutego 1998 roku kupił prawie 130 milionów uncji metalu wartych 650 milionów dolarów. Skala tych zakupów odpowiadała jednej piątej europejskiej podaży surowca. W momencie kulminacyjnym działania multimiliardera wywołały wzrost ceny srebra o 30 proc. w ciągu kilku tygodni.
W tamtym okresie Buffett na konferencji akcjonariuszy Berkshire Hathaway mówił o powodach inwestowania w metal, do którego wcześniej nie miał zaufania. Musiał złożyć wyczerpujące wyjaśnienia, gdyż srebro pozostawało wówczas na marginesie zainteresowań ogółu inwestorów.
Multimiliarder przyznał, że kierował się prostym rachunkiem ekonomicznym. Światowy przemysł jubilerski i technologiczny zużywał wówczas około 800 milionów uncji srebra rocznie, podczas gdy produkcja wynosiła jedynie 500 milionów, a odzysk kruszcu z recyklingu - 150 milionów. W efekcie, co roku brakowało około 150 milionów uncji, które rynek próbował rekompensować sięganiem po zapasy zgromadzone w sejfach i magazynach.
Zwiększanie wydobycia srebra nie było wtedy i do tej pory nie jest proste, gdyż ten surowiec to w zasadzie produkt uboczny eksploatacji złóż innych metali (miedzi, cynku i złota). Buffett zakładał, że taki niedobór jaki notowano pod koniec XX wieku musi zakończyć się wzrostem cen. Kilka lat później Berkshire Hathaway sprzedało srebro z zyskiem w wysokości 97 milionów dolarów. Wehikuł inwestycyjny multimiliardera zarobił na nieefektywności rynku.
Dziś sytuacja na rynku "księżycowego metalu" wygląda niemal tak samo jak 28 lat temu. Z danych zgromadzonych przez Silver Institute za 2025 rok wynika, że światowa produkcja srebra wyniosła około 835 milionów uncji, podczas gdy całkowite zapotrzebowanie sięgnęło 1,15 miliarda uncji. Różnica to deficyt sięgający 315 milionów uncji. W dodatku, aż pięć ostatnich lat to czas, w którym świat zużywał więcej srebra niż był w stanie wydobyć. Wiele wskazuje na to, że powrót do rynkowej równowagi nie nastąpi szybko.
Jacek Brzeski












