Dyskusja o możliwych zmianach w systemie ETS (nawet wyjściu z tego systemu) trwa w najlepsze. Prezydent Karol Nawrocki sugeruje rządowi konkretne rozwiązania, z którymi ten miałby się udać na czwartkowy szczyt w Brukseli (głęboka rewizja ETS i odrzucenie ETS2). Piotr Arak, ekonomista VeloBanku, zwraca uwagę, że także w innych unijnych krajach trwa festiwal pomysłów zreformowania systemu handlu emisjami.
Na warszawskiej giełdzie rosną kursy akcji spółek energetycznych
Burza w sprawie ETS dotarła na warszawską giełdę - we wtorek wystrzeliły kursy akcji polskich energetycznych gigantów. Najwyraźniej widać to w wycenie akcji Polskiej Grupy Energetycznej (PGE). Kurs akcji przekroczył 10 zł przy prawie 10-proc. wzroście.
Jedna akcja Enei kosztuje z kolei już ponad 23 zł (dzisiaj wzrost ponad 9 proc).Drożeje także Tauron - cena akcji wczesnym wtorkowym popołudniem przekroczyła 10 zł.(wzrost ok. 8 proc.).
To właśnie spółki energetyczne należą do firm, które najwięcej wydają na uprawnienia do emisji. Wspomniana Polska Grupa Energetyczna wydała w ostatnich latach na ten cel kilkadziesiąt miliardów złotych.
Przemysłowi giganci płacą dziesiątki miliardów złotych za prawa do emisji
Dużymi płatnikami są Orlen, Tauron, Grupa Azoty czy Hutniczy Koncern ArcelorMittal Poland. Szacuje się, ze w cenie energii elektrycznej (w przypadku branży energetycznej) uprawnienia do emisji CO2 stanowią ok. 30-40 proc.
Co ważne, wielkie pieniądze ze sprzedaży uprawnień do emisji trafiają do budżetu państwa. W latach 2013-2023 mogło to być prawie 100 mld zł. Pojawiają się zarzuty, że niewielka część tej kwoty została z budżetu przeznaczona na transformację energetyczną.












